Jak dokrzewić późno wysiane jesienią pszenice?

Po późno zbieranych jesienią burakach cukrowych, bądź kukurydzy ziarnowej (zwykle w drugiej połowie październiku, a nawet w listopadzie), wysiewana jest niekiedy pszenica ozima lub przewódkowe odmiany pszenic jarych. Najlepiej by wykształciła przed zimą 1–2 liście i w tej fazie – w dobrej kondycji przezimowała. Tak późno wysiane, a w związku z tym nierozkrzewione jesienią pszenice, potrzebują w okresie ruszenia wiosennej wegetacji, szybkodziałającej formy azotu, a następnie potraktowania określonym regulatorem wzrostu. W odróżnieniu od ozimych form żyta i jęczmienia, które w zasadzie nie krzewią się wiosną, lecz szybko przechodzą w kolejną fazę – strzelania w źdźbło, pszenicę można jeszcze z powodzeniem dokrzewić.

 Efektywność tego procesu zależy od trzech czynników: długości wiosennego okresu wegetacji, a więc czynnika niezależnego od rolnika, dostarczenia w miarę szybko (przed lub z chwilą ruszenia wiosennej wegetacji) niezbędnej dawki azotu oraz w nieco późniejszym okresie regulatorów wzrostu, w postaci chlorku chloromekwatu, czyli CCC (w fazie 3–5 liści, BBCH 23–25). Dokrzewiająco, choć z mniejszym skutkiem, powinien też zadziałać trineksapak etylu,  zastosowany w fazie BBCH 25. Optymalna temperatura, przy której obydwa regulatory wykazują najlepszą skuteczność to 10–15°C, lub zbliżona do tego zakresu. Oczywiście głównym celem ich stosowania jest skrócenie źdźbła, co zapobiega wyleganiu zbóż, niemniej stymulują także proces krzewienia oraz rozrost systemu korzeniowego.

Istotne dla plonowania zbóż jest ustalenie racjonalnej dawki azotu, który w największym stopniu wpływa zwykle na proces krzewienia oraz decyduje o plonach i jakości ziarna. Jednak duża efektywność nawożenia tym składnikiem, uwarunkowana jest dobrym zaopatrzeniem w inne: fosfor, potas, magnez, siarkę i mikroelementy. Wyłączny wzrost dawek N z myślą o uzyskaniu wysokich plonów nie ma biologicznego i ekonomicznego uzasadnienia. Ogólną dawkę azotu dzieli się wiosną na 2–3, a niekiedy i więcej części (przy dolistnej aplikacji mocznika), dzięki czemu możliwa jest korekta jego dawek. Główną dawkę N pod zboża ozime i przwódkowe (przeciętnie 50%) poleca się przed lub z chwilą ruszenia wiosennej wegetacji, drugą (30–40%) w początkowej fazie strzelania w źdźbło i trzecią (do 20%) przed lub po wykłoszeniu. W okresie posusznym lepsze rezultaty uzyskuje się zwykle, dzieląc ogólną dawkę azotu na dwie części, np. w proporcji 60 + 40%, przy czym drugą dawkę nieco później – w pełni strzelania w źdźbło, najlepiej przed spodziewanym deszczem.

Wniesiony w pierwszej dawce azot (marzec – początek kwietnia), decyduje zwykle o stopniu rozkrzewienia i liczbie kłosków w kłosie, a więc o ostatecznym plonie ziarna. Stąd jeśli  pszenica ozima wiosną jest nierozkrzewiona, należy ją w miarę wcześnie zasilić zwiększoną dawką saletry amonowej (do 250 kg/ha) lub saletrzaku (do 300 kg/ha), ewentualnie RSM (do 250 l/ha). Forma saletrzana azotu (NO3) zawarta w tych nawozach pobudzi rośliny zbóż do krzewienia, ale może osłabić ich mrozoodporność (przy dużych wahaniach lub spadkach temperatur). Forma amonowa azotu (NH4), również zawarta w tych nawozach, jest w tej sytuacji mniej korzystna, gdyż nie stymuluje w takim stopniu zbóż do krzewienia, ale też nie osłabia ich mrozoodporności. Z kolei jeśli pszenica po zimie jest nazbyt rozkrzewiona (gęsta szczotka roślin i liści), należy zmniejszyć i opóźnić wiosenną dawkę N, by zlikwidować zbędne trzeciorzędne, nieproduktywne pędy. Ich utrzymywanie w łanie (w wyniku dobrego zaopatrzenia w azot) stymuluje wyleganie i porażenie roślin przez choroby grzybowe. W drugiej i trzeciej dawce azot powinien być stosowany w postaci saletry amonowej, ewentualnie (druga dawka) poprzez grubokroplisty oprysk RSM.

Wczesną wiosną należy też dostarczyć magnez i siarkę, wysiewając 150–250 kg/ha siarczanu magnezu, do wyboru w nawozach: Kizeryt, Siarczan magnezu lub MagSul. Jeśli zasobność gleby w magnez jest wystarczająca (średni lub wysoki poziom zasobności, tj. powyżej 6 mg Mg w 100 g gleby), polecić można 100–150 kg/ha siarczanu amonu lub saletrosanu, by zaopatrzyć rośliny w siarkę oraz częściowo w azot. Poszczególne składniki, a zwłaszcza mikroelementy, można też wnosić dolistnie.

prof. dr hab. Czesław Szewczuk, dr hab. Danuta Sugier, prof. UP

Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności