Zaraza i alternarioza – groźne dla ziemniaka

0
365

Dobrze, gdy pod względem żywnościowym kraj jest samowystarczalny. Polska należy do takich właśnie państw, dodatkowo z dość dużą nadprodukcją. Nasze rolnictwo dostarcza towarów należących do najzdrowszych i najbezpieczniejszych żywnościowo w Europie, a jednocześnie bardzo konkurencyjnych cenowo. Obecna sytuacja globalna pozwoliła dostrzec i docenić powyższe zalety. Pandemia, doświadczająca wszystkie kraje świata, wyzwoliła pokłady patriotyzmu gospodarczego. Polacy w pierwszej kolejności sięgają po produkt polski i taka sytuacja będzie się utrzymywała. Popyt będzie na pewno, dlatego trzeba zapewnić podaż dużej ilości doskonałego jakościowo i bezpiecznego żywnościowo towaru – bo ten patriotyzm dotyczy obu stron – konsumenta i producenta.

Wraz z dotarciem koronawirusa do Polski powielił się scenariusz obserwowany w krajach wcześniej doświadczonych tym patogenem. Panicznie wykupywano towary. Przez kilka dni był problem z możliwością kupna ziemniaków, mimo iż akurat tego produktu od lat nam nie brakowało. Obecnie podaż jest na stałym poziomie, ale ceny poszły w górę. Dlatego wielu rolników zwiększyło powierzchnię tegorocznych nasadzeń. Trzeba jednak wiedzieć, że akurat ziemniak wymaga dobrej pielęgnacji, w tym trafnej ochrony fungicydowej. W przeciwnym razie całosezonowy nakład kosztów może się nie zwrócić, gdy okaże się, że plon jest mały i dodatkowo bulwy nie nadają się do długiego przechowania, a właśnie na możliwości przechowania plonu większości plantatorów zależy najbardziej.

W czym problem

Największym zagrożeniem plantacji ziemniaków w okresie wegetacji jest zaraza ziemniaka, wywoływana przez Phytophthora infestans.

Fot. 1. Objawy zarazy ziemniaka na liściu

Patogen rozwija się zazwyczaj międzykomórkowo. Pasożytowanie w roślinie prowadzi do mokrego gnicia tkanek (zarówno nadziemnych, jak i podziemnych organów), powstawania rozległych nekroz tkanek miękiszowych (fot. 1) i, wraz z rozwojem procesu chorobowego, zamierania organów.

Fot. 2. W warunkach wysokiej wilgotności w obrębie plam zarazy pojawia się białawy nalot plechy patogenu, który stanowią zarodnie z zarodnikami pływkowymi

Na powierzchni chorej rośliny, w obrębie zgnilizn (początkowo oliwkowej barwy – fot. 2, z czasem czarniejących) i nekroz, wyrastają twory rozmnażania bezpłciowego (widoczne jako białawy nalot, fot. 3), w formie trzonków, na których zakończeniach formują się zoosporangia, a w nich zarodniki pływkowe (zoospory) dokonujące infekcji.

Fot. 3. W warunkach niskiej wilgotności, mimo wyschnięcia tkanek dostrzegalny jest także suchy, nieaktywny nalot

Te formy inwazyjne (zoospory) są aktywne już przy 12°C. Wraz z kroplami deszczu uderzającymi o chorą roślinę zoospory są uwalniane i rozpryskiwane na sąsiednie rośliny lub opadają na ziemię, skąd prąd spływającej wody opadowej (tzw. spływ powierzchniowy) porywa je i grawitacyjnie przenosi na inne plantacje.

Rozwój procesu chorobowego w roślinie przebiega intensywnie w temperaturze wyższej – tj. ponad 18°C, ale jednocześnie przy wysokiej wilgotności powietrza w otoczeniu roślin. Wysoka wilgotność w obrębie łanu utrzymuje się podczas lub po deszczach, przy braku wiatru lub możliwości przewiewu (zwarty łan ziemniaka, silne zachwaszczenie), przy pochmurnej pogodzie bez możliwości osuszania dodatkowo promieniami słońca, przy obfitych mgłach i rosach. Im dłużej panują takie warunki, tym łatwiej do porażenia, kolejnych infekcji i intensywnego rozwoju procesu chorobowego.

Coraz wcześniejsze infekcje

Wiosną, od czasu wyraźnej zmiany klimatu Polski (w kierunku łagodnych zim, wcześniejszego ruszenia wegetacji i dłuższego jej trwania podczas długotrwałych ciepłych jesieni), do pierwszych infekcji może dojść za sprawą m.in. oospor już wiosną. Mogą być one przyczyną wystąpienia formy łodygowej zarazy. Warto mieć jednak świadomość, że źródłem pierwotnym choroby w sezonie bywa znaczny procent sadzeniaków. W zainfekowanych bezobjawowo patogen uaktywnia się i z nich przerasta do pędów. Uaktywnieniu się patogenu sprzyja przyspieszona uprawa wczesnych ziemniaków pod osłonami z folii perforowanej lub włókniny, stwarzająca specyficzny mikroklimat – wzrost temperatury i wilgotności w obrębie łanu pod osłoną.

I właśnie na tym etapie powstaje zagrożenie, którego albo się nie dostrzega, albo bagatelizuje. Otóż, uważa się, że zaraza ziemniaka nie stanowi problemu dla bardzo wczesnych i wczesnych odmian ziemniaków konsumpcyjnych – szybko „schodzą” z pola, ich bulwy sprzedaje się „na pniu”, nie są przechowywane i długo przetrzymywane. Wegetacja tych roślin trwa krótko, więc nawet porażenie pędów i liści nie wpływa na wielkość plonu. Nie prowadzi się też walki z chorobą na takich plantacjach (zabiegi nieuzasadnione ekonomicznie). Tymczasem po zdjęciu osłon z wczesnych odmian ziemniaka znika bariera i rozprzestrzenianie się choroby przebiega niekontrolowanie. Tworzące się na porażonych roślinach (głównie pędach, ale także liściach) wczesnych odmian zoospory w trakcie deszczu, trwającej wysokiej wilgotności powierza wraz z jego prądami rozprzestrzeniane są na sąsiednie nasadzenia późniejszych odmian.

W przypadku późniejszych odmian pierwotnym źródłem choroby tym bardziej mogą być porażone latentnie (bezobjawowo) sadzeniaki.

Dlatego tak ważną sprawą są lustracje systematyczne pól, ale także wiedza o uprawach ziemniaków znajdujących się w sąsiedztwie w tym, o ile to możliwe, o ich stanie fitosanitarnym. Stwierdzenie choroby, przypuszczenie lub sygnał o wystąpieniu zagrożenia w rejonie powinny być bodźcem dla plantatorów o konieczności rozpoczęcia ochrony odmian późniejszych, szczególnie tych podatnych na patogen, czyli znacznej liczby w doborze odmian testowanych przez COBORU do uprawy na terenie Polski (tabela).

Lista odmian ziemniaka (wg COBORU) z podziałem na wczesność, przeznaczenie, odporność na zarazę ziemniaka oraz plonowanie

 

Ochrona

Racjonalna ochrona chemiczna ziemniaków przed zarazą polegać powinna na wykonywaniu zabiegów w sytuacjach wskazujących na duże prawdopodobieństwo zajścia infekcji. Należy zatem brać pod uwagę: warunki pogody, sygnalizację lub własne wyniki obserwacji plantacji oraz otoczenia uprawowego, podatność odmian ziemniaka. Zgodnie z zasadą „lepiej zapobiegać niż leczyć”, najefektywniejsze jest opryskiwanie zapobiegające zajściu infekcji – czyli jeszcze przed zakażeniem roślin.

W momencie zagrożenia (także braku pewności odnośnie do zdrowotności materiału nasadzeniowego, niestety przypuszcza się, że nawet blisko 50% kwalifikowanego materiału może mieć cechy utajonego porażenia) do pierwszych – jednego, dwóch, góra trzech zabiegów ochronnych można wykorzystywać środki układowe (systemiczne). Krążą one w całej roślinie z jej sokami i zabezpieczają także nowe przyrosty. Przy czym fungicydów tych absolutnie nie można używać w okresie, gdy widoczny jest formujący się w obrębie plam zarazy białawy nalot zarodni z zarodnikami pływkowymi! Zbagatelizowanie tego zakazu może skutkować przykrymi konsekwencjami – mianowicie wyeliminowaniem z doboru nawet najbardziej skutecznych dotychczas substancji zwalczających patogen. W tym okresie (zarodnikowania) bowiem najłatwiej dochodzi do selekcji form odpornych patogenu na substancje stosowane do jego zwalczania. Wieloletni więc proces prac nad wykryciem i przetestowaniem nawet najsilniejszej i najefektywniejszej broni, potwierdzenie tego faktu w praktyce rolniczej, szybko zostaje zniweczony, właśnie poprzez takie pochopne, niezgodne z dobrą praktyką ochrony wykorzystywanie środka. Dbajmy więc nie tylko o rośliny, ale także o „lekarstwa” którymi je leczymy! Brak środków do walki z agrofagami będzie skutkował zmniejszeniem plonów, pogorszeniem ich jakości, a być może nawet 100% zniszczeniem plonu.

Jeśli rośliny są już ukształtowane, wyrośnięte, w efekcie zabiegów środkami układowymi odnieśliśmy oczekiwany sukces – rośliny są zdrowe, wówczas w okresach zagrożenia ponownym wystąpieniem choroby, przeciwdziałając jej stosować należy środki wgłębne i powierzchniowe. Ważna jest przy tym technika opryskiwania plantacji polegająca na wykorzystaniu opryskiwaczy z PSP lub rozpylaczy dwustrumieniowych umożliwiających dokładne pokrycie roślin (w tym obu stron liści) i penetrację łanu z dotarciem cieczy roboczej także do najniżej położonych części pędów.

Ochrona chemiczna przed zarazą ma na celu długie utrzymanie organów asymilacyjnych (pędów i liści) – czyli plonotwórczych w dobrej kondycji zdrowotnej, co wpływa na obfity plon, a także zabezpieczenie bulw przed porażeniem przez P. infestans – czyli uzyskanie ich wysokiej jakości i przydatności do długiego przechowania. Jeśli natomiast doszło do porażenia bulw – jest to niestety efekt błędów popełnionych przez plantatora – najczęściej związanych z nietrafionym terminem rozpoczęcia ochrony części nadziemnych, złym doborem środków, „oszczędnością” w dawce.

Przy każdym wariancie (z powyższych) wskazane jest działanie na zasadach strategii antyodpornościowej – przemienność stosowania fungicydów i do następczych zabiegów wybieranie takich o odmiennym mechanizmie działania od wcześniej użytych, z różnych grup chemicznych, czy FRAC. Szczegóły – wraz z zakwalifikowaniem poszczególnych substancji czynnych do wymienionych grup znajdują się w przygotowanym przez firmę Plantpress „Programie ochrony ziemniaka na rok 2020”.

Według EuroBlight (europejskiej organizacji skupiającej naukowców i specjalistów zajmujących się strategią zintegrowanej ochrony ziemniaka przed zarazą i alternariozą), oceniającej skuteczność także środków ochrony roślin (samodzielnie i mieszanin), w 5-stopniowej skali (5 – najwyższa skuteczność), jest sporo wartościowych rozwiązań w Europie przeciwko zarazie. Podajemy te, które uzyskały 4 i więcej w ocenie skuteczności ochrony nadziemnych części ziemniaka (w dawkowaniu podanym na stronie internetowej EuroBlight):

– mandipropamid – 4,0
– mandipropamid + difenokonazol – 4,0
– (zoksamid + cymoksanil) + fluazynam – 4,0
– (piraklostrobina + dimetomorf) + adiuvant – 4,0
– amisulbrom + mankozeb – 4,5
– bentiowalikarb – 4,2
– (zoksamid + dimetomorf) + fluazynam – 4,2
– mandipropamid + cymoksanil – 4,4
– oksatiapiprolina + famoksat – 4,9
– oksatiapiprolina + amisulbrom – 4,9
– oksatiapiprolina + bentiowalikarb – 4,9.

Ostatnim etapem w zapewnieniu zdrowotności bulw jest desykacja (zniszczenie) pędów i liści (gdy bulwy osiągnęły dojrzałość zbiorczą) w celu uniknięcia przemieszczenia się patogenu wraz z transportowanymi asymilatami do bulw.

Alternarioza

Ta grzybowa choroba wywoływana przez patogeny z rodzaju Alternaria (A. solani, A. alternata), także pojawia się w ostatnich sezonach na plantacjach coraz wcześniej. Problem z nią związany polega na polifagicznym charakterze sprawcy A. alternata – otóż poraża on wiele gatunków roślin uprawnych i dziko rosnących, należących do różnych rodzin botanicznych. Najczęściej powoduje on plamistości liści, ale może być przyczyną także zgorzeli siewek, które infekuje odnasiennie (rozprzestrzeniany jest w porażonych nasionach, a także ma zdolność kontaminowania okrywy nasiennej). W lipcu, sierpniu istotne, rzeczywiste zagrożenie dla ziemniaków stanowi A. solani. Powszechność tych grzybów w środowisku plantacji ziemniaka gwarantują zarodniki powstające w obrębie chorobowo zmienionych części roślin. W miejscu przebarwienia – raczej mającego charakter suchej zgnilizny – formują się koncentrycznie zarodniki konidialne – a ich złoża przyjmują formę pierścieni o aksamitnoczarnym zabarwieniu (fot. 4).

Fot. 4. Koncentryczne plamy – objawy alternariozy ziemniaka

Najczęściej pierwsze objawy choroby – pierwsze plamy uwidaczniają się na najstarszych częściach rośliny. Patogen infekuje bowiem w pierwszej kolejności najstarsze, najbardziej osłabione, wydelikacone organy – dlatego nazywany jest patogenem starości/słabości. Grzyb wywołać może także rozległe zmiany chorobowe na bulwach.

Rozwija się w szerokim zakresie temperatury i wilgotności. Nie ma na niego odpornych odmian.
Rzadko się zdarza, ale bywają takie lata (zwłaszcza suche i bardzo ciepłe), że prowadzi się ochronę roślin głównie przeciwko tej chorobie. Zazwyczaj zwalcza się alternariozę jednocześnie podczas zabiegu przeciwko zarazie ziemniaka. Dobierając środki ochrony roślin warto sięgać po takie, którymi jednocześnie ochroni się ziemniaki przed oboma patogenami.

Według EuroBligh w 5-stopniowej skali skuteczności (5 – najskuteczniejsze) przeciwko A. solani i A. alternata dość dobre efekty uzyskuje się wykorzystując (w dawkowaniu podanym na stronie internetowej EuroBlight):

– zoksamid + mankozeb w 7-dniowym odstępie + azoksystrobina w zabiegu po 14 dniach – wynik skuteczności 3,7
– zoksamid + mankozeb w 7-dniowym odstępie + difenokonazol w zabiegu po 14 dniach – 3,9
– fluazynam + azoksystrobina – 3,1.

Tekst i zdjęcia: Katarzyna Kupczak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności