fbpx
Strona głównaCenyRynek zbóz i oleistychCzy ukraińskie zboże faktycznie zagraża polskim rolnikom?

Czy ukraińskie zboże faktycznie zagraża polskim rolnikom?

W przestrzeni publicznej pojawia się ostatnio wiele sprzecznych ze sobą informacji odnośnie tranzytu ukraińskiego zboża przez nasz kraj. Z jednej strony są głosy, że przez taką pomoc szkodzimy sobie, bo zboże zostaje u nas, a z drugiej mówi się, że tylko pomagamy w transporcie i nie wpłynie to na nasz rynek. Gdzie zatem leży prawda?

Głównym zarzutem jaki pojawił się ostatnio jest to, że ukraińskie zboże zostaje w Polsce. Wystosował go m.in. Wiktor Szmulewicz, prezes KRiR. Nie jest to z pewnością zarzut bez uzasadnienia, bo jak udało nam się dowiedzieć, faktycznie magazyny firm skupowych w południowo–wschodniej Polsce są obecnie właściwie pełne i spora część firm rzeczywiście kupowała ukraińskie zboże, aby zapewnić sobie towar.

Jednakże jest to tylko część prawdy, bo o ile faktycznie w pobliżu granicy z Ukrainą firmy skupowe często wstrzymały obecnie skup, to problem zaczął się już wcześniej. Wybuch wojny spowodował, że podmioty skupowe w obawie o dostępność kupowały ogromne ilości ziarna już od początku konfliktu. Nie było to oczywiście takie proste, bo wielu rolników wstrzymywało sprzedaż licząc na jeszcze wyższe ceny.

Obecnie natomiast z racji tego, że do żniw w naszym kraju zostało jakieś 1,5 miesiąca, rozpoczął się tradycyjny już chyba zjazd cenowy zbóż ze starych zbiorów. Uczestników rynku nie powinno to zatem dziwić, bo tego typu sytuacje powtarzają się cyklicznie od wielu lat.

Kolejnym argumentem jaki pojawia się w dyskusji o ukraińskim zbożu jest ten, że do Polski może wjeżdżać miesięcznie nawet 1,5 mln ton zbóż. Wcześniejsze szacunki co niektórych ekspertów mówiły nawet o 5 mln ton miesięcznie. Zakładając, że do naszego kraju wjechałoby nawet wspomniane 1,5 mln ton, bo takie na obecną chwilę są maksymalne możliwości transportowe po naszej stronie i szybko się one nie zmienią, to kierunek eksportu tego zboża jest zupełnie inny niż nasz kraj.

Poza tym za chwilę te możliwości jeszcze spadną, gdyż zbliżające się u nas żniwa spowodują odpływ sporej części transportu, który obecnie zaangażowany jest w tranzyt ukraińskiego zboża, więc o wspomnianym 1,5 mln ton miesięcznie o których mówił m.in. minister Kowalczyk, będzie można tylko pomarzyć.

Podsumowując, trzeba zauważyć, że im bliżej żniw, tym ceny jak zwykle w tym okresie będą spadać, a ukraińskie zboże (którego przecież na rynku jest o wiele mniej niż poprzednich sezonach) raczej nie powinno wpływać aż tak mocno na ceny w Polsce, bo jego miejscem docelowym są przede wszystkim kraje afrykańskie i Bliski Wschód, do których wolno bo wolno, ale dociera.

Natomiast to, że jakaś mała część tego zboża zostanie w naszym kraju jest raczej nieuniknione, niemniej jednak warto jeszcze raz powiedzieć, że to co obecnie dzieje się z cenami to przede wszystkim rozgrywanie rynku przed nowymi zbiorami i nie jest to absolutnie nic nowego. Kto zaś nie sprzedał pszenicy w okolicach rekordowych 2 tys. zł w chwili szoku cenowego spowodowanego wybuchem wojny i blokadą ukraińskiego zboża licząc na jeszcze wyższe ceny, mocno się przeliczył.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Proszę podać swoje imię tutaj
Proszę wpisać swój komentarz!

Polityka Prywatności

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wydawnictwo PLANTPRESS poleca

INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.