Rozsiewacz nawozów: nowy polski czy używany zachodni?

Szeroka gama rozsiewaczy polskich producentów odpowiada potrzebom większości gospodarstw

Przed takim wyborem stoi wielu rolników. Z jednej strony liczy się trwałość sprzętu, narażonego przecież na agresywne środowisko pracy, z drugiej zaś – precyzja działania i optymalne wykorzystanie nawozów.

Precyzyjnie zaprojektowane rozsiewacze nawozów

Rozsiewacz to z pozoru prosta pod względem mechanicznym maszyna, która jednak kryje w sobie wiele niuansów, czyniących z niej iście zaawansowany sprzęt o ogromnej precyzji działania. Bo o ile sama konstrukcja rozsiewacza z grubsza sprowadza się do ramy, zbiornika, dwóch tarcz rozsiewających i prostego układu przeniesienia napędu, o tyle już osiągnięcie wymaganej precyzji rozsiewu wymaga bardzo precyzyjnie zaprojektowanej geometrii łopatek oraz systemu dozującego nawóz na tarcze tak, aby osiągnąć niemal idealny, trójkątny obraz wysiewu niezależnie od stosowanej dawki, ustalonej szerokości roboczej, czy też rodzaju nawozu. A jeżeli do tego dojdzie precyzyjne utrzymywanie stałej dawki niezależnie od prędkości jazdy, poprzeczka podnosi się jeszcze wyżej – wymagany jest bowiem odpowiedni komputer, reagujący w odpowiedni sposób na wskazania czujnika prędkości, a także informację zwrotną na temat aktualnie wysiewanej dawki nawozu (np. obliczaną na podstawie aktualnych wskazań czujników wagowych).

Czysty i zakonserwowany rozsiewacz, przechowywany pod dachem, dobrze zniesie zimowy odpoczynek i nie sprawi przykrych niespodzianek na wiosnę

Jeżeli pójdziemy jeszcze o krok dalej, i do tego wszystkiego dorzucimy zmienne dawkowanie nawozu na podstawie map aplikacyjnych oraz sterowanie sekcjami wysiewu (zmienna szerokość), okazuje się, że pozornie prosty rozsiewacz jest jedną z bardziej zaawansowanych maszyn w gospodarstwie, wykorzystującą technologie satelitarne, a jego cena może oscylować w okolicach stu tysięcy złotych. Trudno się jednak dziwić takim inwestycjom czynionym w większych gospodarstwach, gdzie setki tysięcy złotych rocznie są rozsiewane na pola w postaci różnych granulatów. Wszak to przez rozsiewacz i opryskiwacz “przechodzą” największe koszty ponoszone na uprawę roślin, a optymalizacja ich wykorzystania przynosi znaczące oszczędności zarówno dla portfela, jak i dla środowiska.

Co jednak w przypadku mniejszych gospodarstw, w których zakup aż tak zaawansowanego rozsiewacza zwyczajnie mija się z celem? Kiedy potrzebny jest po prostu solidny rozsiewacz, który pozwoli równomiernie rozsiać nawóz w sposób manualny – na podstawie tabel wysiewu i klasycznej próby kręconej, czy też z pomocą prostego sterownika, ale bez wodotrysków w postaci chociażby zmiennego dawkowania? Tu do wyboru jest szeroka gama nowych rozsiewaczy polskiej produkcji, prostych modeli zachodnich producentów, a także ogromna oferta maszyn używanych.

Rozsiewacze nawozów na mniejsze areały

Jeżeli szukamy prostego rozsiewacza o pojemności zbiornika do 1000 l, możemy natknąć się na wiele ciekawych ofert na używane maszyny zachodnie w granicach 5-10 tys. zł. Zazwyczaj są to rozsiewacze kilkunastoletnie i starsze, jednak wiele z nich jest zachowanych w dobrym stanie technicznym i blacharskim. Wiele zależy od tego, jak o maszynę dbał poprzedni właściciel – agresywne środowisko, jakie stwarza obecność nawozów, to największe zagrożenie dla konstrukcji rozsiewaczy nawozów, zwłaszcza w miejscach uszkodzeń powłoki lakierniczej, czy też mikropęknięć lakieru, naturalnie powstających wskutek wieloletniej pracy konstrukcji narażonej na różnorodne obciążenia. Zachodni producenci od wielu lat wykorzystują zaawansowane technologie antykorozyjne zarówno na etapie malowania, jak i przygotowania stali przed jej trafieniem do lakierni (powłoka ksylanowa, fosforowanie itp.).

Proste rozsiewacze o pojemności poniżej 1000 l można nabyć już w cenie ok. 5 tys. zł. Warto zwrócić uwagę na ich maksymalną szerokość roboczą

Wieloletnia praca w warunkach zapylenia resztkami nawozu, wilgotności i innych czynników zewnętrznych niestety powoduje mniej lub bardziej zaawansowaną korozję, i to na ten element w szczególności należy zwrócić uwagę przy zakupie rozsiewacza z drugiej ręki. Należy dokładnie zweryfikować stan ramy, jak i zbiornika rozsiewacza, głównie pod kątem głębszych wżerów, które mogą osłabić konstrukcję, czy też spowodować rozszczelnienie zbiornika. Wszelkie próby spawania czy łatania rozsiewacza są skuteczne raczej na krótką metę, gdyż zniszczenie fabrycznej osłony antykorozyjnej jeszcze bardziej przyspiesza destrukcję maszyny. Przy wyborze mniejszego rozsiewacza starszej konstrukcji warto także zwrócić uwagę na jego szerokość roboczą – często ogranicza się ona do zaledwie 12-15 m (w zależności od rodzaju nawozu), co może nie wystarczyć w przypadku szerzej rozstawionych ścieżek technologicznych.

Nowe rozsiewacze do nawozów

Aby uniknąć ryzyka związanego z zakupem używanego rozsiewacza (np. konieczność wkładu finansowego lub nieprzewidzianego remontu w pierwszych sezonach użytkowania), warto wziąć pod uwagę ofertę polskich producentów. Proste konstrukcyjnie rozsiewacze ze zbiornikiem o pojemności do 1000 l można nabyć już w cenie poniżej 10 tys. zł. Choć zazwyczaj zabezpieczenie antykorozyjne nie jest tak zaawansowane, jak w przypadku renomowanych producentów zachodnich, otrzymujemy nową maszynę, bez śladów eksploatacji, która przy odpowiednim użytkowaniu powinna służyć kilkanaście sezonów bez większych zastrzeżeń.

Nowe rozsiewacze do nawozów można kupić np. w sklepie internetowym Agromil.pl https://agromil.pl/98-rozsiewacze-nawozu

Mycie rozsiewacza z resztek nawozów po zakończeniu pracy oraz konserwowanie np. olejem napędowym (zabezpiecza on przed korozją wszelkie miejsca, gdzie wystąpiły mikrouszkodzenia lakieru) przedłuży żywotność maszyny. W rezultacie za podobną cenę otrzymujemy maszynę nową, pozbawioną ukrytych wad i niewymagającą dodatkowego wkładu finansowego, z gwarancją, tabelami wysiewu dla większości dostępnych w naszym kraju nawozów, a także dokumentacją w języku polskim. Ponadto kupując polski produkt, wspieramy rodzimą gospodarkę.

Zachodni renomowani producenci wykorzystują zaawansowane technologie antykorozyjne, co zapewnia ich długą trwałość nawet po wielu latach użytkowania

Nowy rozsiewacz zachodni o pojemności do 1000 l to zazwyczaj koszt powyżej dwudziestu tysięcy złotych. Oferuje on wysokiej jakości wykonanie oraz równomierny rozrzut nawozu, jednak bez dodatkowych udogodnień w postaci precyzyjnego dawkowania na podstawie prędkości jazdy. Takie rozwiązania wiążą sie z dodatkowymi kosztami i zazwyczaj występują w większych maszynach.

Większe rozsiewacze do nawozu

Zakup nowego rozsiewacza o większej pojemności zbiornika, rzędu 1500-2500 l, to już zazwyczaj koszt rzędu od kilkunastu tysięcy złotych wzwyż, podczas gdy zachodnie maszyny używane możemy nabyć już w cenie od ok. 7 tys. zł. – oczywiście niewyposażone w komputer sterujący dawką, a jedynie w hydrauliczne otwieranie/zamykanie zasuw. Używany rozsiewacz z komputerem i systemem wagowym to już wydatek powyżej 25 tys. zł. Za podobną kwotę można już nabyć polski produkt z ciekawym ślimakowym systemem dozowania nawozu, który zapewnia utrzymanie stałej dawki nawozu niezależnie od prędkości jazdy, bez wykorzystania sensorów wagowych. To jednak wciąż niewielka kwota w porównaniu do najbardziej zaawansowanych maszyn z zachodu, wyposażonych w rozbudowane systemy wagowe i układy pozwalające na dokładną kontrolę rozkładu granulek nawozu na całej szerokości roboczej – ich cena może sięgać nawet 70-100 tys. zł.

Ostateczny wybór zawsze podyktowany jest potrzebami danego gospodarstwa. Jeżeli jednak planujemy zakup rozsiewacza za własne środki, warto dobrze przemyśleć wszystkie “za” i “przeciw” zarówno maszyn nowych, jak i używanych; z polskich fabryk, czy też zachodnich. Najważniejsze jednak, aby podczas eksploatacji odpowiednio zadbać o sprzęt pracujący w tak trudnych warunkach, gdyż nawozy sztuczne skutecznie radzą sobie z metalową konstrukcją maszyn.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

wl

1 KOMENTARZ

  1. Ja kupiłem w 2015 roku nowy polski rozsiewacz UNIA MX1600 i jest to bardzo ekologiczna maszyna bo się szybko rozkłada tak go rdza bierze,a farba to płatami odpada. Rozsiewa równo i dawki też dokładnie można ustawić, ale jakość wykonania jest tragiczna. W tym roku będę musiał go wypiaskować i pomalować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności