Wołowina w obliczu wyzwania

Polscy producenci sektora wołowiny stoją aktualnie przed sporym wyzwaniem: jak zwiększyć popyt na to mięso zarówno na rodzimym rynku, jak i międzynarodowym. Wyzwaniem branży jest poszukiwanie sposobów na zwiększenie popytu polskiej wołowiny na rynku krajowym, unijnym i w krajach trzecich. Takiego rozwiązania będziemy poszukiwać między innymi na II Forum Sektora Wołowiny – zapewnia Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Jaka jest obecnie kondycja polskiego sektora wołowiny? Jakie największe wyzwania stoją przed tą branżą?
Jerzy Wierzbicki: Sytuacja na rynku wołowiny jest w miarę stabilna. Odnotowaliśmy w 2014 i 2015 roku nieznaczny wzrost konsumpcji. Wydaje się, że będzie to trend trwały wynikający z rosnącej mody na wołowinę, której jakość na półkach sklepowych stopniowo ulega poprawie. Maleje eksport cieląt i żywych zwierząt, rośnie import cieląt i młodego bydła. W dalszym ciągu jednak mamy problem z niższą ceną za polską wołowinę w stosunku do średniej UE. Chwilowo ta różnica spłaszczyła się w okresie silnego popytu ze strony Turcji, ale od 1 stycznia 2013 roku po wypadnięciu z rynku tureckiego ponownie różnica cen wzrosła. Za nasze ćwierci z bydła dorosłego w klasie AR3 uzyskujemy cenę niższą o około 20% od średniej ceny na rynku UE.
 
Wyzwaniem dla branży jest poszukiwanie sposobów na zwiększenie popytu na polską wołowinę zarówno na rynku krajowym jak i na rynku wewnętrznym UE oraz na rynkach krajów trzecich. Na tych ostatnich potrzebne jest silne wsparcie ze strony administracji państwowej, w szczególności Głównego Lekarza Weterynarii.  (…)
Wyzwaniem dla  polskich przetwórców i eksporterów jest także wejście na atrakcyjne rynki dla wołowiny halal po prawie dwuletniej przerwie spowodowanej zakazem uboju rytualnego w kraju. Powstało w tamtym czasie sporo zamieszania informacyjnego na rynkach docelowych i dziś potrzebne jest konsekwentne odbudowanie pozycji. 
Czas również na dyskusję na temat strategii marketingowych rekomendowanych dla polskiego łańcucha dostaw wołowiny. Wydaje się, że następuje stopniowy wzrost znaczenia strategii zorientowanych na konsumenta i budowanie marek.
Kolejnym wyzwaniem jest poprawa jakości żywca wołowego. To jest temat na budowę strategii WIN WIN i poprawy relacji pomiędzy producentami żywca wołowego i ubojniami (zapłata ceny adekwatnej do jakości tuszy i mięsa), ale także poprawy relacji i lepszej integracji pomiędzy producentami mleka i żywca wołowego.
 
W tym roku miały miejsce duże zmiany na rynku mleka. Czy to może mieć również wpływ na sektor wołowiny? 
J.W.: Reforma w sektorze mleczarskim będzie miała istotny wpływ na zmiany na rynku. Nastąpi stopniowe wypadanie mniejszych gospodarstw. Według  badań IERiGŻ gospodarstwa do 30 krów mlecznych będą niekonkurencyjne i będą zmuszone zrezygnować z produkcji mleka. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich gospodarstw do 30 krów, bo część z nich utrzyma się, ale proces redukcji małych gospodarstwa będzie postępował. Dla tych rolników alternatywą może być produkcja cieląt w oparciu o krowy mamki, odpajanie cieląt bądź ustawienie się na opas młodego bydła. Producenci mleka mają na ogół wysokie kompetencje w żywieniu bydła, co daje im dobrą pozycję do przestawienia się na produkcję żywca wołowego.
 
Czy według Pana konsolidacja to przyszłość branży?
J.W.: Konsolidacja ubojów bydła i rozbiorów wołowiny jest procesem, który postępuje w Polsce. Większa skala produkcji pozwala na lepszą standaryzację produktu, efektywne wdrażanie systemów zarządzania jakością. Pożądana jest także konsolidacja po stronie producentów żywca wołowego, tworzenie się grup producentów, organizacji producentów dla standaryzowania żywca wołowego. Kolejnym elementem konsolidacji powinno być wzmacnianie wspólnych znaków towarowych gwarancyjnych, którego przykładem w sektorze wołowiny jest system QMP.
 
Czym jest marka polskiej wołowiny w kraju i na świecie i jakie działania powinniśmy podejmować, aby ją budować i umacniać?
J.W.: To jest temat do dyskusji. Są kraje, które markę swojej wołowiny budują w oparciu o wysokie standardy produkcji, dobrowolne systemy jakości. Możemy tu posłużyć się przykładem Anglii, Szkocji, Irlandii, ale i Austrii. Często wyższe wymagania płyną z sieci handlowych. Każda europejska wołowina jest bezpieczna, produkowana w oparciu o wysokie normy dobrostanu zwierząt. Ale handel oczekuje więcej. Chce wołowiny wysokiej jakości z punktu widzenia konsumenta. Takie mięso musi mieć odpowiednią barwę, trwałość, miękkość i kruchość.
Inne są wymagania na rynek HORECA, a inne do sieci detalicznych. Powinniśmy wzmocnić nasze moce marketingowe, lepiej zrozumieć specyfikę rynków i starać się podnosić dobrowolne standardy, aby dążyć do sprzedaży naszej wołowiny w coraz wyższej cenie.
 
Renata Struzik, za: II Forum Sektora Wołowiny