fbpx

Słoneczne szaleństwo

Przed nami kolejny boom fotowolataiczny. Wielu z rolników ma już na dachach swoich zabudowań panele słoneczne. Jednak teraz coraz głośniej mówi się o wielkopowierzchniowych farmach słonecznych montowanych na gruncie. Ich powierzchnia może sięgać nawet dziesiątek hektarów. W rozmowie z Tomaszem Jaskólskim, kierownikiem Zespołu Rozwoju Projektów Fotowoltaicznych w Green Genius, przyglądamy się farmom słonecznym, sprawdzamy skąd się wzięło na nie zapotrzebowanie i jaka jest w tym przede wszystkim rola rolnika.

Panie Tomaszu proszę powiedzieć, czemu rozwój fotowoltaiki jest taki ważny?

Z tematyką paneli fotowoltaicznych spotkał się chyba każdy mieszkaniec wsi. Wielu z rolników zdecydowało się na montaż paneli na dachach, które mają pomóc im obniżyć rachunki za prąd. To ważne, bo obniżek cen energii elektrycznej nie ma się co spodziewać. Tanio to już było. Winny jest za to nasz miks energetyczny, którym określamy strukturę produkcji prądu danego kraju w oparciu o nośnik energii. W przypadku Polski główną rolę w nim odgrywają węgiel brunatny i kamienny. Kiedyś mówiło się, że to nasze bogactwo, teraz raczej przekleństwo patrząc na rachunki za prąd. Ceny węgla kształtują globalni gracze jak Chiny, Rosja czy Australia. Ze względu na dużą emisyjność węgla, czyli szkodliwość środowisku, produkcja energii elektrycznej z węgla objęta jest dodatkowymi opłatami klimatycznymi.

Czyli znaleźliśmy się w patowej sytuacji?

Wcale nie. Na świecie funkcjonują mniej emisyjne technologie jak gaz czy w ogóle zeroemisyjne jak odnawialne źródła energii, do których należy prąd produkowany ze słońca. Proszę sobie wyobrazić, że do Ziemi docieraj każdej godziny 173 000 TWh czystej, darmowej, dostępnej dla każdego energii ze Słońca. Czy to dużo? To 860 razy więcej niż zużyliśmy w Polsce w 2021 roku. To więcej niż roczne zapotrzebowanie wszystkich ludzi na świecie. Tylko w jedną godzinę.

To czemu w takim razie nie sięgamy po tę energię?

Sięgamy i to coraz odważniej. Do tej pory robiliśmy to głównie montując panele fotowoltaiczne na dachach budynków. Teraz idziemy o krok dalej i w Polsce budujemy farmy fotowoltaiczne, czyli wielkopowierzchniowe instalacje słoneczne.

Czyli to nie jest jednak technologia zarezerwowana dla krajów takich jak Hiszpania czy Włochy?

Jeszcze kilka lat temu tak było, ale technologia rozwija się w bardzo szybkim tempie. Polska posiada odpowiednie nasłonecznienie, żeby budować duże farmy fotowoltaiczne. W ciągu najbliższych kilku lat staną się one stałym elementem krajobrazu. Już teraz jadąc przez Polskę samochodem widać pierwsze instalacje, a wiele obiektów jest właśnie w fazie przygotowań lub realizacji.

A jaka jest w tym wszystkim rola rolnika?

Żeby powstały wielkopowierzchniowe farmy fotowoltaiczne potrzebne są odpowiednie działki. Ustawa ściśle określa jakie warunki musi ona spełniać. Najważniejsze to klasa gleby, bo nie można budować instalacji na działkach o wyższej klasie niż IV, V i VI oraz terenach zalewowych czy zadrzewionych. Dodatkowo ziemia nie może znajdować się na obszarze Natury 2000. Inne wymagania to brak Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego lub MPZP, który uwzględnia możliwość postawienia farmy PV i/lub przemysłową. Rolnicy mogą wydzierżawić ziemię pod budowę instalacji fotowoltaicznej.

Czyli rolnik będzie miał jeszcze tańszy prąd?

Nie – w tym wypadku korzyść ma o wiele bardziej wymierny charakter, bo rolnik nie jest właścicielem instalacji i nie musi ponosić żadnych kosztów inwestycji. Tak zwani deweloperzy, czyli firmy, które zajmują się rozwijaniem wielkopowierzchniowych instalacji fotowoltaicznych płacą czynsz dzierżawny rolnikom. Przykładowo jeżeli właściciel ziemi zdecyduje się podpisać umowę i wydzierżawi nam 4ha to może liczyć nawet na 60 000 złotych czynszu rocznie.

Brzmi to trochę jak bajka o żelaznym wilku, a oferowane warunki są tak dobre, że aż podejrzane.

Zdajemy sobie z tego sprawę, bo rzeczywiście dzierżawa ziemi pod PV daje o wiele wyższy zysk niż uprawa ziemi. Widzimy, że rolnicy, którzy decydują się na współpracę z nami kierują się różnymi przesłankami. Czasami dzierżawią nam cześć ze swojego gospodarstwa, żeby zapewnić sobie dodatkowy dochód. Cały czas gospodarują na większym kawałku swojej ziemi, a współpracę z nami traktują jako zabezpieczenie na wypadek nieurodzaju czy klęski żywiołowej. Są również osoby starsze, których dzieci nie chcą uprawiać ziemi i dla nich dzierżawa, to bardzo duży zastrzyk gotówki do skromnej rolniczej emerytury. Mamy również przypadek, gdzie właściciel zdecydował się na dzierżawę, żeby mieć dodatkowe pieniądze, które przeznacza na edukację swoich dzieci. Było to możliwe dzięki temu, że postawiła na współpracę z zaufanym i doświadczonym partnerem.

Więcej informacji dostępne na www.greengenius.pl

W kolejnych numerach napiszemy o tym jak przebiega cały proces inwestycyjny, sprawdzimy na co zwrócić uwagę podpisując umowę dzierżawy, wytłumaczymy co się stanie z całą instalacją po zakończeniu obowiązywania umowy oraz porozmawiamy z rolnikiem, który zdecydował się na dzierżawę.

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Proszę podać swoje imię tutaj
Proszę wpisać swój komentarz!

Polityka Prywatności

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wydawnictwo PLANTPRESS poleca

INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.