fbpx

“Przestawiłbym wajchę w głowach polityków”, czyli jak uratować polskie rolnictwo

Przestawiłbym wajchę w kierunku obniżania kosztów funkcjonowania w tym kraju. I rolników, i przetwórców, i tak naprawdę w ogóle przedsiębiorców. Przez ostatnie lata mieliśmy wajchę dokładnie w drugą stronę; docisnąć kolanem, zedrzeć, ile się da, dołożyć podatków i wszystko będzie fajnie – mówił wczoraj podczas Europejskiego Forum Rolniczego Andrzej Gantner, wiceprezes Zarządu, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców.

W podsumowaniu panelu pt. “Europa w globalnym łańcuchu żywnościowym: wyzwania i szanse dla producentów” uczestnicy skupili się na sposobach na rozwiązanie problemów branży rolnej w różnych perspektywach czasowych. Oto ich recepty.

Samasz loteria - baner

Marek Zagórski, prezes Zarządu Krajowej Grupy Spożywczej S.A.

Krótkofalowo to oczywiście musimy wszelkimi możliwymi sposobami i nie ma jednego mechanizmu, który spowoduje, że to zboże wywieziemy. Pamiętajmy, że nawet to się pojawia, dajmy to państwom afrykańskim, bo tego potrzebują. Już nawet pomijając infrastrukturę no to pamiętajmy, że jaki to będzie miało efekt. To zmniejszy popyt tak naprawdę, bo dzisiaj za to płacą. Jak zmniejszy się popyt, to te ceny jeszcze spadną, więc my musimy zastosować cały szereg instrumentów, żeby pomóc naszemu rolnictwu wyjść z tego doraźnego problemu. Żeby zrealizować cele średnioterminowe, to z gruntu i z tej perspektywy polskiej, ale także ogólnounijnej, a z perspektywy polskiej zwłaszcza, to musimy podjąć kilka działań doraźnych.

Musimy mieć tę infrastrukturę, żeby mieć narzędzie do tego, żeby zastosować inne narzędzia, które będą powodowały, że w razie potrzeby będziemy to regulować albo przechowywać, wywozić itd.. Potrzebujemy postawienia na przetwórstwo. Jeżeli produkujemy, a trzeba powiedzieć, że w ciągu 5 lat zwiększyła się w Polsce produkcja kukurydzy o 100%, w 5 lat, pszenicy o 1/3. W tym okresie jak wybuchła wojna, w tym sezonie 2022/2023 tyle samo zboża co wyjechało od nas z Ukrainy, tyle samo wyjechało, a i tak powstała nadwyżka i tą nadwyżkę wyprodukowaliśmy sobie, także powstała także dlatego, że zmieniła się struktura zasiewów. Zamiast mieszanek mamy pszenicę lub kukurydzę, a to jest wynikiem tego, że nie mam trzody chlewnej. Jeżeli nie będziemy tego przetwarzać, to będziemy skazani na konkurowanie z taką Rosją surowcem, którego nigdy nie wyprodukujemy w takiej cenie jak Rosjanie, więc my musimy stawiać na przetwórstwo. Musimy się trochę przeprosić także z tymi wszystkimi, a nawet jeszcze ich zachęcić, którzy myślą o inwestowaniu w przetwórstwo. Bo jak nie zainwestują u nas, to zainwestują na Ukrainie i wtedy to już w ogóle będzie, mówiąc kolokwialnie, pozamiatane.

A długoterminowo to musimy przygotować strategiczny plan, w którym rolnictwo będzie mogło spokojnie zmierzać w kierunku tych trendów, o których myślimy dzisiaj, myślimy że one są dominujące. Za 10 lat może się to zmienić, ale przynajmniej miejmy spójną strategię i przekażmy ją rolnikom, przekażmy beneficjentom, żeby wiedzieli, do czego zmierzamy. Ale jeszcze wcześniej z nimi to przedyskutujmy.

Andrzej Gantner, wiceprezes Zarządu, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców

Tak krótkofalowo i długofalowo to przede wszystkim przestawiłbym wajchę w głowach polityków. I to z takiej pozycji “dopłacajmy, utrzymujmy na kroplówce”; dopłacać jak wiadomo trzeba, jakoś to działało, póki co, bo wiadomo, wszyscy mają dopłaty, zrezygnować nie możemy. Przestawiłbym wajchę w kierunku obniżania kosztów funkcjonowania w tym kraju. I rolników i przetwórców i tak naprawdę w ogóle przedsiębiorców. Przez ostatnie lata mieliśmy wajchę dokładnie w drugą stronę; docisnąć kolanem, zedrzeć, ile się da, dołożyć podatków i wszystko będzie fajnie. Tylko te tłuste misie przez te 8 lat stały się bardzo chudymi misiami i ich się nie da już dalej, że tak powiem, ciągnąć, więc niech w końcu ktoś przedstawi wajchę i zacznie myśleć, jak utrzymać naszą konkurencyjność, jak obniżyć koszty funkcjonowania, jakie warunki stworzyć dla firm w Polsce, rolników w Polsce, żeby oni byli dalej konkurencyjni. A tego nie ma, ja tego nie widzę.

Druga rzecz co do rolnictwa; jesteśmy dużym producentem zbóż i kompletnie nie mamy systemu handlu surowcami rolnymi. My nie mamy żadnych giełd, które sprzedają na masową skalę na świecie. My nie dyktujemy żadnych cen, my nie mamy żadnej infrastruktury tak naprawdę, które pozwoliłaby mieć takie giełdy. Francuzi mają, Niemcy mają “full” i inni też mają, my nie mamy. Holendrzy, mały kraj, a tak naprawdę potęga w handlu żywnością i produkcji. Jak to jest możliwe, że przez 3 dekady przerobiliśmy 50 miliardów euro i nie zbudowaliśmy nawet jednej porządnej na poziomie światowym giełdy rolnej, która będzie handlowała naszymi surowcami? Jak to jest możliwe? Ja bym tu chętnie zobaczył tych polityków, którzy przez te lata rządzili i zapytał, dlaczego żeśmy tego nie zrobili, dlaczego polskie rolnictwo jest obrośnięte po prostu “pasożytami”. 1000 pośredników. Dlaczego nasz handel surowcami rolnymi jest niesłychanie więc wręcz drogi? Dlaczego tracimy mnóstwo na tym handlu? Dlaczego rolnik zamiast zająć się uprawą, zwiększać efektywność, tak naprawdę zajmuje się 1000. innych rzeczy? Zobaczcie, czym zajmuje się rolnik w Holandii, bo na pewno nie zajmuje się lataniem po całej Holandii, szukaniem, że może ktoś kupi od niego.

Dopóki nie zaczniemy w ten sposób myśleć, dopóki ktoś odważnie nie powie: “dobra no, sorry, 30 lat żeśmy stracili. Jak nie chcemy stracić kolejnych 30., budujemy chociażby spółdzielcze giełdy rolne na poziomie światowym. Ja nie widzę takiego programu, żaden z rządów przez ostatnie 30 lat oprócz jednego, Bieleckiego, żaden z tych rządów nie zrobił takiego projektu. Co zostało z projektu Bieleckiego? Miało być 16 giełd dużych rolnych, zostały 3 giełdy hurtowe.

Joanna Gierulska, zastępca prezesa ARiMR skupiła się m.in. na regulacjach

Ten europejski zielony ład wszedł bez tych konsultacji, bez takiego jakby wytłumaczenia też, o co chodzi, dlaczego to jest i bez etapowego wprowadzenia. Wydaje mi się, że można było też pewne etapy wprowadzić mniejszymi krokami czy też pokazać, że to jednak nie będzie takie taka szokowa terapia w stosunku do poprzednich lat, a jednocześnie też większą mieć tutaj świadomość też i rozmowę na poziomie krajowym. Tego zabrakło, więc myślę, że krótkoterminowo pewnie będzie wycofanie się trochę z tych założeń, tak podejrzewam, że to będzie krok do tyłu. Natomiast pytanie jest takie, czy da się teraz w jakby w atmosferze jest współpracy i konsultacji wypracować coś, co rzeczywiście też nas czeka. Bo tak naprawdę to, […], to też jest nie do uniknięcia. My musimy tak naprawdę zadbać o naszą glebę i zadbać o nasze środowisko, bo w przeciwnym razie tej produkcji rolnej po prostu nie będzie.

Tadeusz Pomianek, prezydent Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

Jeśli idziemy w kierunku agroekologii, potrzebne są inwestycje, tylko proszę zauważyć, w Unii Europejskiej rocznie na opiekę zdrowotną nad tymi, którzy zostali skażeni pestycydami wydaje się ponad 100 miliardów euro. Wolałbym, żeby tu było coraz mniej, a te pieniądze poszły w kierunku właśnie zdrowej żywności. Jesteśmy zgodni, że bez długofalowej strategii będziemy ciągle “od ściany do ściany”. Na miejscu pana ministra rolnictwa ja bym zamówił dwa poważne raporty czyli pierwszy raport, co będzie za 10-20 lat jeśli będziemy podążać drogą już wytyczoną, a co przy rozsądnych alternatywach. […] Drugi raport, jeśli idziemy w kierunku zdrowej żywności, szanowania środowiska, to jakiego rodzaju inwestycje i infrastruktura musi powstać, żeby to się stało.

Baner Agrosimex Alaska
Baner webinarium konopie
POZ 2024 - baner

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze artykuły
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
[s4u_pp_featured_products per_row="2"]
INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.