CZAR DAWNYCH ŻNIW WE WSI KLUCZEWO, GMINA PRZEMĘT, W WIELKOPOLSCE.

Gdy po długich poszukiwaniach dotarłem: usłyszałem rozmowę rówieśników, cyt. “I ty żeś chopie przyjachoł żniwować?”, na co pytany odrzekł: “Jołżem przyjechał półsta kilometrów, by oględywać żniwowanie z naszych czasów”. Na takie dictum- to zrozumiałem, że jestem we właściwym miejscu.

Przygotowania do żniw szły pełną parą, gospodynie uwijały się przygotowaniu smakołyków, szykowano nagłośnienie, maszyny czekały gotowe. Przy akompaniamencie konferansjera rozpoczęto żniwa. Wpierw gospodynie poczęły cięcie żyta sierpami, zaś potem kosiarze wstąpili na arenę żniwną. Niektórzy z kosami ustrojonymi kabłąkami. Zapraszano do koszenia sierpami publiczność. Wywołano do kosy wójta Przemętu pana Janusza Frąckowiaka, tenże rozpoczął z gracją zawodowego kosiarza i tak się zapamiętał w koszeniu, iż byłby “wjachoł w pole sumsioda”, gdyby nie uwaga z tłumu.

Pod wiekową brzozą rozsiadł się jeden ze żniwiarzy, by wyklepać kosę na zgrabnej “babce”. Ten też wysłuchiwał rad o klepaniu nieopierzonego młokosa. Rozpoczęli koszenie kosą “zawodowi’ kosiarze, tj. ci, co to przed półwiekiem już tym narzędziem się parali. W przerwach między pokosami ostrzyli osełkami kosę bez przyglądania się tej czynności, a raczej spozierając na żniwiarki zbierające usieczone zboże.

Nadszedł czas, by zaprzęgnąć “gunichę*”. Zgrabne garści koszonego żyta kładł żniwiarz na ściernisko. Zestawem żniwnym dyrygowała pani sołtys Jolanta Skoracka. Taki pęd pośród zebranych był do wiązania snopków, żem ino jednego związał. Ustawiono snopki w zgrabne mendle. Po ustawieniu ostatnich snopów, nastał czas na poczęstunek, wjachała na wyglancowanej wuesce gospodyni z kawą z cykorii i czymsik tam jeszcze pomocnice częstowały plackiem z latosich śliwek**.

Nastał czas omłotów. Pierwej poczęto młócić tak, jak przed wiekami narzędziem złożonym z dzierżaka i bijaka, połączonych klasyczną gązwą. Wpierw zaczęli zawodowi żniwiarze, zaś po tym dwóch mikrusów dorwało się do cepów, by wypróbować swoich sił. Żwawa Prababcia Warmianka z niepokojem czekała na swój spektakl, zgrabnie łykała podawane snopki (kaj indzi zwane kowiorkami). Przy wytrząsaczach czekało czterech wiązaczy z powrósłami, coby wiązać umłócone żyto.

Jak już umłocono dwa cynnery żyta, w ruch poszła wialnia rozsiewając aromatyczne aerozole, coby oczyścić ziarno z krzyżoków i zgunin***, aby nadało się do młyna. A że czas był na odbywanie gadziny****, to i narżnięto sieczki. Ino bizon z rozdziawionym hederem ponuro spoglądał na dawne żniwowanie, Babcia Wistula widać zaniemogła, bo nie przybyła.

Pośród różnorakich gier, zabaw i zawodów m.in dla młodzianków wymyślono: ciepanie pyrą do błęborka*****. Między wieloma wystawcami na słowa szacunku zasługują gospodynie z tamtejszego koła, prezentujące swe rękodzieło wyrobami własnymi- konfitur, dżemów i wybornych placków. Swoje smakowitości prezentowała STARA CHATA U KOWOLA, częstując publikę rarytasowym chlebem, ze smalcem i masłem z ogórkami kiszonymi i ciastami.

Z prezentowanych występów na słowa pochwały zasługiwały tańce przedszkolaków (tylko mały Jasiu zaamorowany trzymał kurczowo swą panią, nieczuły na takty muzyki). Cheerleaderki plus minus około czter…..z gracją prezentowały układy taneczne. Kapela dudziarska z Kościana dała wspaniały popis muzyki ludowej (z tamtych stron). Tylko skrzypaczki nieśmiałe, zawstydzone, ale z gracją prezentowały wysoki kunszt gry na instrumentach skrzypcowych.

                 *

Jak pisał poeta: do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie, dla darów nieba. Przez szacunek dla trudu żniwiarzy w dawnych czasach, tych odległych, które znam z autopsji, a które powinny pokolenia młodych poznać choć tak, jak w opisanym reportażu, by nie marnować plonów Matki Gai. Jestem w wielkim podziwie dla organizatorów żniw. SKŁADAM WIELKI, GŁĘBOKI UKŁON żniwiarzom i żniwiarkom, z szacunku dla przypomnienia z lat dziecięcych tych obrządków żniwnych. Gdy ćwierć tony marnuje się jedzenia na statystycznego rodaka, tym bardziej wielki hołd kluczewskim gospodarzom.

Tekst i zdjęcia: Jerzy F. Doniec

WYJAŚNIENIA Z GWARY POZNAŃSKIEJ

gunicha- kosiarka z przyrządem żniwnym przystosowana do koszenia zbóż
latosie śliwki**- tegoroczne
krzyżoki i zguniny***- plewy, części słomy, niewymłócone kłosy- znajdujące się w ziarnie
odbywanie gadziny****- zadawanie paszy zwierzętom.
ciepanie pyrą do błęborka*****- rzucanie ziemniakami do wiaderka