Święto Kukurydzy w Agassiz

Tegoroczne, suche lato nie sprzyjało plonowaniu kukurydzy. Nie oznacza to jednak, że na koniec lata nie można zorganizować Święta Kukurydzy. Tym bardziej, gdy takie święto ma już wieloletnią tradycję. A tak jest w Agassiz, miejscowości położonej na zachodzie Kanady, gdzie kukurydza stanowi dominującą uprawę.

Święto Kukurydzy w Agassiz zorganizowano w tym roku w dniach 18-19 września. To dobra pora na świętowanie zważywszy, że z większości okolicznych pól kukurydzę już zagospodarowano z przeznaczeniem na kiszonkę.

Jak przystało na święto, powinien to być czas radości dla każdego: dzieci, producentów rolnych, ludzi starszych. Dlatego w czasie Święta Kukurydzy w Agassiz każdy znalazł coś dla siebie. Jak co roku główne obchody, w sobotni poranek zaczęły się od parady – przemarszu przez miasteczko wszystkich, którzy mieli jakiś pomysł i twórczą inwencję do ciekawej samoprezentacji tematycznie związanej z rolnictwem.

Uczestnikami przemarszu były mniej lub bardziej liczne zespoły ze szkół, gospodarstw i miejscowego koła gospodyń. Kolorowy korowód tworzyły ciągniki z przyczepami, których przybranie zdradzało intencję pokazania tego, co w rolnictwie może być i jest wartościowe. Były więc przyczepy z akcentami typowo kukurydzianymi, ziemniaczanymi, jednak największe wrażenie zrobił zestaw ciągnik – przyczepa przebrany za „Dairy queens”, czyli mleczne królowe. Najważniejszymi akcentami zestawu było przybranie ciągnika w krowie oczy, uszy, rogi no i oczywiście koronę na dachu kabiny. Na przyczepie „królowali” zaś studenci przebrani w różne, w tym biało-czarne stroje, z pomalowanymi w biało-czarne barwy twarzami, co jednoznacznie interpretowało pomysł na mleczne królowe. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyły się niepozorne zaprzęgi z jednoosiowymi wózkami, w których siłą pociągową były osiołki. Kolorowy pochód przez miasteczko zamykały ciągniki. I nie byłoby w tej informacji nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że najstarszy z ciągników, który „o własnych siłach” przejechał trasę został zbudowany w 1919 roku. Miał więc niespełna 100 lat. Towarzyszył mu nie mniej interesujący pojazd, łączący trzykołowy ciągnik z jednorzędową kopaczką do ziemniaków, który również pamiętał jeszcze czasy pierwszej połowy ubiegłego stulecia.

Wszystkie historyczne ciągniki, po szczęśliwym przejechaniu trasy pochodu wraz z innymi uczestnikami dotarły na główne miejsce obchodów Święta Kukurydzy w Agassiz. Tam zaś czekało wiele atrakcji dla każdego, kto zdecydował się spędzić dzień korzystając z darów natury i nie tylko. Darem natury były gotowane kolby kukurydzy, które oferowano w zestawach z kurczakami z grilla. Natomiast dla głodnych atrakcji innego typu przygotowano pokazy zwierząt, wyścigi miniciągników i próby siłowe ciągników, które dzisiaj mogłyby już zająć poczesne miejsce w muzeach, a tymczasem jeszcze aktywnie biorą udział w zawodach.

Zresztą, szlachetną rywalizacją na Święcie Kukurydzy objęto nie tylko pojazdy rolnicze, ale też prezentowane grupy zwierząt inwentarskich, a nawet domowe wypieki, konfitury oraz jesienne plony, w tym oczywiście monstrualnej wielkości dynie.

Na szczególne podkreślenie zasługuje zaangażowanie dzieci i młodzieży w pokazy i konkursy z udziałem zwierząt. Staranne przygotowywanie zwierząt do pokazów swoich pupilów, tj. jałówek, królików, różnych gatunków drobiu i gołębi było pełne podziwu, pokazując, z jaką pasją można podchodzić do prezentacji walorów swoich ulubieńców. Znaczna część młodych ludzi miała na oficjalnych strojach znaczek 4H, czyli klubu czterolistnej koniczynki. 4H jest dobrowolną, niezależną organizacją edukacyjną dla dzieci i młodzieży, kładącą nacisk na rozwój umiejętności życiowych, zainteresowań i podniesienie poziomu wiedzy. Nazwa pochodzi zaś od pierwszych liter słów w języku angielskim, tj. Head (głowa), Heart (serce), Hands (ręce) i Health (zdrowie).

Doskonałym uzupełnieniem atrakcji Święta Kukurydzy była możliwość zapoznania się z nowoczesnym sprzętem do pracy na kukurydzianych polach. Dlatego oprócz współcześnie oferowanych ciągników, miejscowi farmerzy mieli okazję obejrzeć najnowocześniejsze wersje samojezdnych sieczkarni do zbioru kukurydzy.

 Prof. nadzw. dr hab. inż. Marek Gaworski, SGGW Warszawa