Manitou – oszczędność czasu i pracy

O ile w małych gospodarstwach dystrybucja paszy, odprowadzanie obornika czy zorganizowanie niezbędnego transportu materiałów służących hodowli nie jest sprawą skomplikowaną, o tyle w gospodarstwach wielkopowierzchniowych, działających na zasadach przedsiębiorstw hodowlanych staje się to kwestią o zasadniczym znaczeniu.

Pomocą producentom rolnym działającym na dużą skalę służą firmy specjalizujące się w technologiach produkcji maszyn na potrzeby rolnicze. Jedną z takich firm jest Manitou, która działa na polskim rynku od ponad piętnastu lat.
Spróbujmy dowiedzieć się, czy Manitou spełnia potrzeby i oczekiwania producentów rolnych bezpośrednio od jednego z nich. O rozmowę na ten temat poprosiliśmy Pana Cezarego Banacha – użytkownika sprzętu tej marki.

Anna Tyszkiewicz: Chciałabym prosić Pana o kilka słów na temat wielkości Pana gospodarstwa, zakresu działalności rolniczej oraz osiąganej w niej produkcji.
Cezary Banach: Przedsiębiorstwo hodowlane prowadzę wspólnie z ojcem. Nasze gospodarstwo położone jest w miejscowości Kalinowo, w powiecie łomżyńskim i obejmuje powierzchnię 300 ha. Specjalizujemy się w hodowli bydła mlecznego. Obecnie nasze stado liczy 300 sztuk krów dojnych. Wszystkie uprawy przeznaczone są na potrzeby tej hodowli. Areał ponad 100 ha to kukurydza, 130 zajmują trawy, zaś 50 ha uprawy zbóż. Wszystkie zbiory przeznaczamy na paszę dla bydła. Nasze krowy dają średnio 9 tysięcy litrów mleka rocznie.

A.T.: Czy zechciałby Pan powiedzieć o najtrudniejszych problemach logistycznych związanych z prowadzeniem takiego gospodarstwa?
C.B.: Oczywiście efektywne gospodarowanie na tak dużym obszarze i z tak licznym stadem już samo w sobie jest trudne, i wymaga ogromnego nakładu pracy. Na szczęście dostępne obecnie rozwiązania wspierają nasze wysiłki. Wystarczy powiedzieć, że zatrudniamy zaledwie czterech pracowników i to w zupełności wystarcza do sprostania wszystkim obowiązkom. Jednym z najistotniejszych problemów jest oczywiście udój. Zdecydowaliśmy się na zakup dojarni karuzelowej, dzięki której 240 krów doimy w 1,5 godziny. Kłopotliwy jest także załadunek i dystrybucja pasz oraz odprowadzanie obornika. Te procesy usprawniają specjalne wózki, ładowarki czy roztrząsacze. Dzięki ich zastosowaniu te trudne i pracochłonne procesy przebiegają szybciej i sprawniej.

A.T.: Wiemy już, że w swojej pracy korzysta Pan z urządzeń Manitou. Jakie to maszyny i jakie wymierne korzyści przynoszą w procesie produkcji?
C.B.: Posiadam dwie ładowarki teleskopowe MLT 735 używane przede wszystkim do załadunku na ciągniki i dystrybucji pasz oraz ładowarkę przegubowa  Mustang AL 106, które służą do podgarniania pasz i usuwania obornika z mniejszych powierzchni. Najważniejszą korzyścią ze stosowania tych urządzeń jest oszczędność czasu i wysiłku fizycznego, jaki należy włożyć w te czynności. Nie można zapomnieć też o wygodzie i istotnej poprawie komfortu pracy. Takie urządzenia w dużym gospodarstwie są po prostu niezbędne.

A.T.: Skąd wzięło się Pana zainteresowanie ofertą tej firmy, gdy na rynku istnieje dość silna konkurencja?
C.B.: Pierwszą ładowarkę zakupiliśmy siedem lat temu. Ponieważ okazała się niezwykle przydatna i niezawodna, zdecydowaliśmy się, że nasz park maszynowy powiększać będziemy o urządzenia tej firmy. Jak dotąd nie zawiedliśmy się.

A.T.: Jakimi walorami te urządzenia przewyższają maszyny konkurencji?
C.B.: Atutem Manitou jest wysoki standard oferowanych urządzeń, które w wersji podstawowej zawierają wiele elementów, jakie w maszynach konkurencyjnych firm nie mieszczą się w standardzie i są dodatkowo płatne. Poza tym firma ma znakomicie, przynajmniej w naszym regionie rozbudowaną sieć dystrybucji i serwisu.

A.T.: Wiadomo, że intensywnie wykorzystywane maszyny czasami ulegają awariom. Czy w takich sytuacjach jest Pan narażony na długotrwały paraliż działalności w oczekiwaniu na niezbędne części zamienne czy naprawy?
C.B.: Jak dotychczas nie mieliśmy szczególnych problemów ze sprawnością tych urządzeń. Oczywiście, pojawiają się kłopoty wynikające z normalnej eksploatacji i drobne usterki. Są one jednak rozwiązywane przez serwis firmy Baza Maszynowa Danex z pobliskiej miejscowości Rogienice Wielkie w trybie iście ekspresowym. Wszelkie usterki usunięte zostały w czasie nieprzekraczającym doby. Tym samym praktycznie nie było mowy o żadnych przestojach, a tym bardziej o paraliżu pracy gospodarstwa.

A.T.: Czy zatem poleciłby Pan innym hodowcom bydła korzystanie z maszyn tej firmy?
C.B.: Zdecydowanie tak. Sam planuję dokupienie kolejnych maszyn przydatnych w moim gospodarstwie i z całą pewnością będą to urządzenia tej marki.

A.T.: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Tyszkiewicz