Jesienny wysyp szkodników rzepaku

Dynamiczne zmiany pogody, a przede wszystkim anomalia meteorologiczne stały się już chyba codziennością. W tym roku, wraz z początkiem jesieni, pogoda znowu nie była przyjazna plantatorom. Wysokie temperatury, niemal upalne oraz znaczna susza wpływały na populacje szkodników od początku wegetacji rzepaku i wcześnie sianych zbóż ozimych. Taka pogoda może mieć decydujący wpływ na rozwój niektórych gatunków szkodników, a także  na poziom zagrożenia plantacji.

Od początku wschodów rzepaku ozimego obserwowano w wielu regionach pojaw pchełek ziemnych. Te niewielkie chrząszcze wyjadają w liścieniach i liściach młodych roślin wgłębienia i otwory.

Niezwykle groźny w skutkach może być pojaw pchełki rzepakowej. Gatunek ten niemal w całej Polsce wystąpił licznie, przekraczając próg ekonomicznej szkodliwości. Chrząszcze żerują tak jak pchełki ziemne, jednak zasadnicze szkody powodują larwy żerujące w głównych nerwach i ogonkach liściowych, następnie w nasadowej części łodygi i w szyjce korzeniowej.

Ponadto, tej jesieni na plantacjach rzepaku ozimego licznie wystąpił tantniś krzyżowiaczek, którego gąsienice żerują na spodniej stronie blaszki liściowej. Skutkiem są widoczne na liściach otwory różnej wielkości. Gatunek ten rozwija 3-4 pokolenia w ciągu roku, a obecnie wystąpił masowo w czerwcu.

Pod koniec sierpnia na rzepaku pojawiła się śmietka, a naloty tego szkodnika były bardzo długie. Gatunek ten występuje w całym kraju i jest najgroźniejszym jesiennym szkodnikiem rzepaku w Polsce. W ostatnich latach zagrożenie stale rośnie, a szczególnym utrudnieniem jest brak zarejestrowanych insektycydów do zwalczania śmietki w uprawie rzepaku ozimego. Larwy tej muchówki uszkadzają korzenie, a długa i ciepła jesień sprzyja ich rozwojowi. Rośliny uszkodzone jesienią przez śmietkę kapuścianą słabo zimują, często wylegają oraz wcześniej dojrzewają.

Znacznym zagrożeniem może być również wystąpienie, głównie na południu Polski, mączlików. Na niektórych plantacjach, szczególnie w bliskim sąsiedztwie zadrzewień czy innych terenów z dziko rosnącą roślinnością, na rzepaku pojaw mączlików był bardzo liczny. Niestety także w tym przypadku brak jest zarejestrowanych insektycydów do ochrony rzepaku ozimego przed mączlikami.

Jednak największą niespodzianką jest niespotykany dotąd masowy pojaw mszyc. W uprawie rzepaku ozimego, choć znane są dwa terminy szczytu liczebności mszyc, wiosną w okresie rozwoju łuszczyn oraz jesienią, to w ostatnich latach występowały one rzadko i zwykle tylko wiosną. Jedynie w 2014 roku jesienią obserwowano pojaw tych szkodników, głównie mszycy kapuścianej. Nie był on jednak ani tak liczny, ani tak długi, jak w obecnym roku. Istotnym jest również fakt, iż przede wszystkim na rzepaku wystąpiła mszyca brzoskwiniowo-ziemniaczana. To polifagiczny gatunek rozwijający się między innymi na wielu roślinach psiankowatych i kapustowatych. Osobniki uskrzydlone długości 2-2,5 mm mają oliwkowozielony odwłok z dużą czarną plamą i poprzecznymi paskami na grzbietowej stronie. Głowa, czółki i tułów są czarne. Natomiast osobniki nieuskrzydlone osiągają długość 1,8-1,9 mm, są barwy zielonej żółtej lub różowej, niekiedy czerwone bądź pomarańczowe. Nalot woskowy jest niewielki, niekiedy niezauważalny. Zimują jaja na brzoskwini, moreli, śliwie, a także kolcowoju. Wiosną rozwija się na żywicielu zimowym kilka pokoleń, ale już w drugim pokoleniu mogą pojawić się uskrzydlone migrantki przelatujące na żywicieli letnich (zwykle maj).

W ciągu sezonu wegetacyjnego mszyce rozwijają nawet kilkanaście pokoleń. Jesienią, zwykle we wrześniu, uskrzydlone samice przelatują na żywiciela zimowego, gdzie dają początek bezskrzydłym samicom pokolenia płciowego. Następnie pojawiają się uskrzydlone samce, a po kopulacji samice składają zimujące jaja.

Ponadto, ten gatunek ma duże predyspozycje do pojawu form anholocyklicznych, tzn. takich, które nie rozwijają pokolenia płciowego i do nastania zimy rozmnażają się partenogenetycznie nalatując również na rzepak. Zimują tu osobniki dorosłe w szklarniach, kopcach czy piwnicach a wiosną przenoszą się na rośliny pokarmowe. Taka sytuacja jest wyjątkowo niebezpieczna ponieważ nawet po skutecznym zabiegu zwalczania kolejne osobniki mogą nalatywać na daną plantację. Dodatkowo, gatunek ten jest wektorem wirusa żółtaczki rzepy, który infekuje rzepak ozimy i może powodować znaczne straty w plonie. Najgroźniejsze w skutkach są wczesne infekcje w pierwszych fazach rozwojowych rzepaku. Wtedy może dojść do obniżenia plonu nawet o 50%. W ostatnich latach nie obserwowano tak licznego pojawu mszyc na rzepaku ozimym jesienią, stąd też zagrożenie chorobami wirusowymi nie było tak duże, jak w tym roku.

Liczebność mszyc na rzepaku tej jesieni osiągnęła rekordowe wartości. W niektórych rejonach, głównie południowej Polski nasilenie było tak duże, że mszyce pokrywały praktycznie całą blaszkę liściową wszystkich liści młodych roślin, często doprowadzając na skutek żerowania do więdnięcia i zamierania całych roślin. Dodatkowym utrudnieniem w zwalczaniu jest żerowanie mszyc prawie wyłącznie na spodniej stronie blaszki liściowej. Dopóki utrzymują się dodatnie temperatury, należy monitorować plantacje i w razie potrzeby rozważyć możliwość zwalczania tych groźnych szkodników.

Źródło: Instytut Ochrony Roślin – Państwowy Instytut Badawczy w Poznaniu