Wentylacja latem – obory

Wysokomleczne krowy wydzielają szczególnie dużo energii cieplnej. By mogły ujawnić swoją produkcyjność, wymagają obór zimnych, ułatwiających odprowadzanie nadmiaru ciepła i wilgoci na zewnątrz budynku. Problem ten narasta latem, coraz częściej nawiedzają nasz kraj temperatury rodem z Afryki.

Bydło cechuje się dobrą termoregulacją w zakresie temperatur otoczenia od -10o C do +25o C. Gdy temperatura przekracza +25o C krowy dotyka dyskomfort, tzw. stres cieplny.

Optymalna temperatura w oborach dla krów mlecznych powinna być maksymalnie o 10o C wyższa (zimą) lub niższa (latem) niż na zewnątrz. Termoneutralną temperaturą dla krów jest + 4o C. Najlepszy komfort mają one w zakresie temperatur od +12 do +18o C , w takich warunkach czują się najlepiej. Może to zapewnić tylko dobra wentylacja. Ale i to zaczyna już nie wystarczać, gdy latem notowane są tropikalne temperatury.

Krowy przeżywają stres termiczny, gdy w oborze temperatura wzrośnie ponad + 20o C. W tym czasie ilość ciepła jakie wydalają jest mniejsza niż ilość ciepła pobranego ze środowiska. Stają się więc ospałe, poruszają się wolno, jedzą mniej, piją częściej oraz zieją, by oddać ciepło. W organizmie następuje spowolnienie przepływu pokarmu przez przewód pokarmowy oraz wolniejszy przepływ krwi przez organy wewnętrzne. Konsekwencją przegrzania jest spadek produkcji mleka dochodzący nie rzadko do 20% jak również gorsze wskaźniki rozrodu.

Skuteczną metodą na poprawienie mikroklimatu w oborze jest aktywne schładzanie, szczególnie za pomocą zainstalowanych wentylatorów i spryskiwaczy nad stołem paszowym. W naszych oborach wentylatory z reguły są instalowane tylko nad legowiskami. Należy zabezpieczyć swobodny dostęp krów do poideł, licząc 15-20 sztuk na poidło. Poidła winny podawać nawet 20 litrów wody na minutę. Innym technicznie prostym rozwiązaniem jest rozpylanie na sierść krów kropel wody za pomocą specjalnie zainstalowanych zraszaczy. Właściwe ochładzanie następuje w fazie suszenia. W poidła i spryskiwacze powinny być wyposażone również poczekalnie i wyjścia z hal udojowych gdyż po wysiłku związanym z przebywaniem w poczekalni oraz hali udojowej zwierzęta niezwykle chętnie piją wodę.

Oprócz ochładzania, czynnikiem ograniczającym efekty stresu cieplnego jest żywienie. Wysoka temperatura, obniża pobieranie paszy. W konsekwencji krowy przyjmują mniej energii, białka, witamin i minerałów. Z tych względów, głównym wyzwaniem dla hodowcy w tym czasie powinno być zwiększenie pobrania paszy przez zwierzęta. Swoje działania w tej kwestii hodowca powinien zacząć od inspekcji silosów z kiszonkami. To co się tam dzieje, istotnie decyduje o letnich gorączkach na stole paszowym”.

W sezonie letnim kiszonki nie są wybierane do końca, a więc przed następnym dniem obsypują się i grzeją. Z tych względów, kiedy trafiają do paszowozu, do którego dosypywane są pasze treściwe, ulegają jeszcze większemu zagrzaniu, a krowy tak ciepłej paszy z pewnością chętnie jeść nie będą. Należy pamiętać ponadto, że wtórna fermentacja grzybowa wyzwalająca ciepło jest przyczyną wzrostu komórek somatycznych w mleku. Zagrzana pasza przyczynia się również do spadku odporności krów oraz podtrucia toksynami grzybowymi, co w konsekwencji obniża zawartość tłuszczu w mleku. Przyczynia się do tego zmiana proporcji kwasu propionowego i octowego w TMR.

Zimą i wiosną hodowcy zazwyczaj podają TMR raz dziennie. Jednak w upalne dni TMR musi być podawany przynajmniej dwukrotnie. Warto też rozważyć podawanie większej dobowej racji podczas odpasu popołudniowego. Krowy chętniej jędzą nocą gdyż o tej porze jest po prostu najchłodniej. Niedopuszczalną praktyką jest, aby TMR na następny poranek był przygotowany w wozie po południu dnia poprzedniego albo zadawany na dwa dni np. tzw. karmienie sobotnio-niedzielne.

Gdy krowy jedzą niechętnie, powinniśmy także bacznie obejrzeć co dzieje się na stole paszowym. Zwykle w miejscu styku stołu z płaszczyzną oddzielającą go od kanału obornikowego pozostają resztki TMR i fermentują. W upalne dni trzeba codziennie usuwać niedojady, w tym okresie często mogą sięgać nawet 15-20% dawki.

Dużym problem w lecie jest przesuszanie się paszy, nawet powyżej 50% s.m. Dodatkowo miks przesusza się na stole paszowym. Warto dodawać do wozu paszowego od 60 do 100 litrów wody na tonę paszy. Woda w tym przypadku podkreśla smak mieszanki oraz powoduje lepsze jej pobieranie. Poza tym, krowy “nie przytykają” się suchym miksem oraz ogranicza się im możliwość wybierania drobnych części paszy z TMR, które przy przesuszonych kiszonkach osypują się na podłoże i w pierwszej kolejności są pobierane przez krowy. Takie postępowanie krów niesie ze sobą niepożądane dla nich skutki. Przede wszystkim obniża się pH treści żwacza. W konsekwencji, po okresie upałów w stadzie jest “wysyp” kulawizn spowodowany TMR-em, który podawany krowom dawał im zbyt dużą możliwość “wybierania” pasz treściwych. Skutkiem takiego “przebierania” w paszy może być także obniżenie procentowej zawartości tłuszczu w mleku. Mechanizm tego zjawiska polega na powstawaniu w żwaczu dużych ilości kwasu propionowego w wyniku fermentacji pasz treściwych. Izomery tego kwasu hamują syntezę tłuszczu mleka z kwasu octowego – kwasu powstającego głównie w wyniku fermentacji pasz objętościowych.

Skoro krowy latem jedzą mniej, to powinniśmy zwiększyć gęstość energetyczną dawki, najlepiej przez dodatek tłuszczu. Powinien on być obojętny dla środowiska żwacza, np. sole wapniowe kwasów tłuszczowych, tzw. mydła itp. Stosując takie żywienie, poziom tłuszczu w dawce nie powinien przekraczać 7-7,5%. W czasie upałów warto też zwiększyć poziomy niektórych minerałów. Zaleca się poziom potasu w 1 kg s.m. rzędu 1,5-1,6%, sodu – 0,45-0,6% oraz magnezu – 0,34-0,40%. Szczególnie korzystne jest podawanie lucerny, gdyż roślina ta bowiem zawiera nawet do 3% potasu.

Kalkulując dawkę dla krów mlecznych na okres upałów, należy niezwykle uważnie liczyć węglowodany (NDF, ADF i NFC). Zaleca się następujące wielkości graniczne: NDF – nie mniej niż 25%, ADF – nie mniej niż 18% zaś NFC – nie więcej niż 42%. Przekraczanie tych wartości może doprowadzić latem do padnięć w stadzie. Trzeba pamiętać, że pierwsze padają sztuki o najwyższych wydajnościach.


prof. dr hab. Tadeusz Barowicz
Instytut Zootechniki – Państwowy Instytut Badawczy, w Krakowie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności