Ruszył protest rolników – zablokowana krajowa „2”

Zapowiadany już od jakiegoś czasu, protest rolników się rozpoczął. Zablokowana jest droga krajowa nr 2 pomiędzy Siedlcami i Terespolem.

Protest rozpoczął się według planu, o godz. 10:00. Zablokowana została droga krajowa nr 2 pomiędzy Siedlcami i Terespolem. Rolnicy żądają odszkodowań za szkody spowodowane przez dziki oraz wypłaty rekompensaty za straty poniesione w chowie trzody chlewnej i bydła. Podkreślają oni, że organizatorem i prowodyrem zaistniałej sytuacji nie są oni, lecz premier Ewa Kopacz i minister rolnictwa, Marek Sawicki. Protestujący tłumaczą, że politycy ich ignorują, zamiast powołać sztab kryzysowy. Zapowiadają przy tym, że sparaliżują kraj tak, jak nawet nie był on sparaliżowany za czasów Andrzeja Leppera.

Już ponad tydzień temu, rolnicy zapowiadali, że zorganizują marsz gwiaździsty na Warszawę – z całego kraju wyruszą w stronę stolicy, przy okazji blokując drogi wszelkimi maszynami rolniczymi. – Górnicy zablokują drogi na Śląsku, my zablokujemy drogi na Mazowszu i później cyklicznie blokady będą powstawały w województwach: wielkopolskim, mazowieckim (dwie), podlaskim, dolnośląskim i lubelskim. Będą one powstawały cyklicznie, co dwa dni – zaznaczył szef OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych Sławomir Izdebski.
W rozmowie w programie „Jeden na jeden” w telewizji TVN Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” tłumaczył, że rolnicy nie mają innego wyjścia, niż wyjść na drogi – przecież nie będą protestować na polu. A sytuacja w branży, niestety, nie daje im innego wyboru. Zaznaczył on również, że nie wierzy w zapewnienia Sawickiego, ze część postulatów już spełniono, a reszta jest realizowana.

Sytuacja jest o tyle drażliwa, że rolnicy chcieli rozmawiać z premier Kopacz, jednak ta nie zareagowała na ich apele, zajmując się sprawą protestujących górników, złej sytuacji kopalń i Kompanii Węglowej. Kiedy więc Kopacz się ugięła i górnicy wywalczyli swoje, rolnicy również postanowili działać bardziej radykalnie. Zagrozili protestami, jeśli pani premier nie spotka się z nimi do końca stycznia, aby porozmawiać i znaleźć wspólne rozwiązanie. No i się nie spotkała…
Ja informuje PAP, Izdebski zastrzegł, że rolnicy "już nie proponują", lecz "żądają". – My dzisiaj żądamy przede wszystkim tego, żeby pani premier ujawniła źródła pochodzenia 100 mln euro dla Ukrainy, gdy nie ma 7 mln zł na wypłaty odszkodowań dla polskich producentów kukurydzy czy ziemniaka, które zniszczyły dziki. My o tych postulatach innych, będziemy rozmawiać tylko i wyłącznie w kancelarii premiera. Inna droga jest już niemożliwa – groził.
Utrudnienia na krajowej „dwójce” są spore, policja kieruje już pojazdy objazdami: jednym dla samochodów ciężarowych, drugim dla osobowych.

Rolnicy zapowiadali podjęcie bardziej radykalnych działań już jakiś czas temu, kiedy to stwierdzili, że rozmowy z ministrem rolnictwa, Markiem Sawickim, nie odnoszą skutku, a rząd nie reaguje na wysyłane przez nich apele i postulaty. Niezadowolenie w sektorze rosło już od dawna, począwszy od sierpnia 2014 roku, kiedy Rosja wprowadziła embargo, następnie jesienią z uwagi na przypadki zachorowań trzody na ASF, przez świadomość o przekroczeniu kwot mlecznych i konieczność płacenia kar, aż do teraz, gdy ceny za zboże i inne produkty rolno-spożywcze cały czas spadają, osiągając najniższe pułapy od kilku lat.

Jeśli dzisiejszy protest nie przyniesie efektu, rolnicy zapowiadają kolejne.

Renata Struzik