Jan Krzysztof Ardanowski wiceministrem rolnictwa

0
794

Z Janem Krzysztofem Ardanowskim, Podsekretarzem w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozmawia Wojciech Petera

Panie Ministrze czy nadal będzie Pan pełnił funkcje prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych?
– Oczywiście nie jest możliwe połączenie funkcji szefa samorządu rolniczego i ministra, który nadzoruje ten samorząd. Dlatego też złożyłem następnego dnia po otrzymaniu votum zaufania przez rząd premiera Marcinkiewicza rezygnacje z pełnienia funkcji prezesa KRIR.Krajowa Rada Izb rolniczych na posiedzeniu grudniowym podejmie decyzję w tej sprawie. Wielu kolegów sugeruje aby nadal pozostać w ścisłym związku z samorządem rolniczym. Zresztą ja się czuje w pewnym sensie reprezentantem nie politycznym tylko reprezentantem rolników w rządzie W związku z tym pewne w dalszym ciągu współdziałanie z samorządem rolniczym czy powiązanie byłoby uzasadnione. Wynika to też z faktu, że na pierwszym posiedzeniu kierownictwa resortu jednoznacznie zostało zadeklarowane, że wzmocnienie samorządu rolniczego – izb rolniczych jest jednym ze świadomych i oczekiwanych działań przez Ministerstwo Rolnictwa. W najbliższych miesiącach będą podejmowane różne działania mające na celu poprawienie sytuacji rolników w Polsce I izby rolnicze będą tym partnerem społecznym z którym rząd będzie wiele rzeczy uzgadniał.

Czy w takim razie mógłby Pan wskazać swojego następcę na fotelu prezesa KRIR?
– Izby rolnicze są organizacją demokratyczną i wybory zawsze są demokratyczne. Natomiast jest zarząd KRIR, który był dotychczas 5 – osobowy, a teraz będzie 4 – osobowy. Wiceprezesem Krajowej Rady Izb Rolniczych jest Wiktor Szmulewicz, z którym wiele rzeczy wspólnie razem robiliśmy, podejmowaliśmy decyzję jako zarząd kolegialnie. Nie będę wskazywał żadnej osoby. Natomiast jest wiele osób, które by się do tego nadawały. W tej chwili obowiązki prezesa pełni wiceprezes.

W ministerstwie otrzymał Pan chyba najtrudniejszą listę obowiązków i kompetencji W ministerstwie otrzymał Pan chyba najtrudniejszą listę obowiązków i kompetencji, przede wszystkim będzie Pan odpowiedzialny za nadzorowanie programów rozwoju obszarów wiejskich i rolnictwa współfinansowanych ze środków Europejskiego Funduszu Orientacji i Gwarancji Rolnej. Z doświadczenia wiemy, że żaden program nie został uruchomiony w Polsce bez przeszkód. Niektórych problemów nie udało się rozwiązać do dziś np. wypłat rent strukturalnych, które wciąż trwają, mimo już dużego opóźnienia. Czeka więc Pana ciężka praca?
– Wiedziałem czego się podejmuje. Jest kilka elementów, które mają wpływają na opisane przez Pana redaktora sytuacje. Po pierwsze początek w Unii Europejskiej jest okresem również uczenia się procedur czy wymagań unijnych, spraw, których wcześniej w Polsce nie rozwiązywaliśmy. Naturalnie, że w okresach początkowych popełnia się jakieś błędy i tutaj sądze, że tych błędów nie było w Polsce więcej niż w innych krajach. Urzędnicy uczą się również takiego unijnego myślenia w podejściu do obszarów wiejskich. Jest inny system księgowania, inny system obiegu pieniędzy i dokumentów w Unii Europejskiej. Nie do końca były również jasne mechanizmy kontroli i za to ponosi się odpowiedzialność. Trzeba wziąć też pod uwagę, że Polska jest dużym krajem rolniczym o ogromnej ilości gospodarstw. W związku z tym budowa systemów informatycznych do obsłużenia tak dużej ilości gospodarstw jest bardzo kosztowna i trudna. Każdy się uczy i z każdym miesiącem obsługa pieniędzy unijnych moim zdaniem będzie coraz lepsza i bardziej precyzyjna. Natomiast niestety do tych w miarę obiektywnych powodów dochodzą inne na przykład to, ze do tej pory nie zrealizowane są działania takie jak choćby wspieranie gospodarstw niskotowarowych czy wsparcie na dostosowanie do standardów unijnych, a które przecież rolnicy złożyli. Dlatego też ewidentnym błędem było rozpoczęcie przyjmowania wniosków w momencie kiedy agencja nie była do tego w ogóle przygotowana. Szefostwo Agencji informowało poprzedniego Ministra Rolnictwa Wojciecha Olejniczaka, że nie jest do tego przygotowana. Mimo to kazano przyjmować wnioski bo może to przyniesie jakiś urobek polityczny” w czasie wyborów. Zostały przyjęte też wnioski w ilości przekraczającej możliwości finansowe tego działania (jeśli chodzi o dostosowanie do standardów unijnych) Państwo przyjęło na siebie w ten sposób zobowiązania prawne i rolnicy słusznie maja prawo czuć się w jakiś sposób oszukani gdyby okazało się, że pieniędzy dla wszystkich nie starczy. Złożyli kiedy Agencja w imieniu Państwa ogłosiła nabór, w terminach, które były wskazane, ale nikt im nie powiedział, że rozpatrywane będą do wyczerpania środków. Moim zdaniem tutaj winy rolników nie ma.
Teraz podejmujemy karkołomne działania i to są trudne decyzje jak poprzestawiać środki w ramach PROG – u i innych działań tak samo przecież bardzo potrzebnych by zrealizować dla wszystkich rolników w Polsce, którzy złożyli wnioski na dopłaty na dostosowanie do standardów Unii Europejskiej. Przygotowaliśmy odpowiednie przesunięcia z różnych działań. Chcemy zrobić tak aby nie utrudniać czy nie wstrzymać obsługi tych działań szalenie ważnych jak renty strukturalne, zalesienia czy programy rolnośrodowiskowe czy wsparcie dla grup producenckich żeby te działania również funkcjonowały w 2006 roku.. To są trudne decyzje, z których nie wszyscy będą zadowoleni, ale takie działania trzeba podjąć. Dla mnie sprawą najważniejszą i za to jestem przede wszystkim odpowiedzialny jest przygotowanie Planu Operacyjnego dla Obszarów wiejskich i Rolnictwa na lata 2007 – 2013. Nie może być opóźnień ze strony polskiej w przygotowaniu programu na lata 2007 – 2013 gdyż określone są precyzyjne harmonogramy i terminy kiedy ma się zakończyć etap przygotowania dokumentu, opiniowania czy konsultacji społecznych. To jest wszystko możliwe do zrealizowania a ja będę tego bardzo przestrzegał. Ale żebyśmy te nowe założenia finansowe przeprowadzili w sposób poprawny jest potrzebna również wielka, autentyczna współpraca z partnerami społecznymi.
Tu nie może być żadnego boczenia się, gestów obrażonej władzy. Konieczna jest współpraca ze wszystkimi, którzy czują się za Polską wieś odpowiedzialni, którzy tę wieś kochają i są odpowiedzialni za przyszłość naszej ojczyzny. Ja zapraszam wszystkie organizacje pozarządowe do współpracy z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi w większym zdecydowanie stopniu jak to było do tej pory. Jeśli jakieś organizacje społeczne maja pomysł, wiedzą co chcą robić, wiedzą jak poprawić mankamenty polskiej wsi zapraszam w każdej chwili do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi lub proszę o kontakt z izbami rolniczymi, które są tym najważniejszym partnerem społecznym i to izby będą w dużej mierze odpowiedzialne za przepływ informacji miedzy społeczeństwem wiejskim a władzami resortu.

Jaki ma Pan pomysł aby wzmocnić pozycje polskiego rolnictwa na mapie wspólnej Europy aby polscy chłopi już na stracie nie przegrywali z farmerami z Francji czy Niemiec?
– Ja jestem raczej optymistą. nie wydaje mi się aby członkostwo w Unii Europejskiej mogło nam zagrozić. Wprost przeciwnie. Owszem są pewne problemy z tym związane między innymi poprawa bezpieczeństwa żywności, dostosowanie do pewnych nowych standardów i do oczekiwań jednolitego rynku. Natomiast z drugiej strony otworzył się przed nami ogromny rynek zbytu liczący prawie 500 milionów konsumentów. Nigdy takiej szansy nie mieliśmy i dlatego teraz musimy ją dobrze wykorzystać. Już pierwszy rok w Unii Europejskiej pokazał, że na europejskim rynku poszukiwana jest polska żywność. Aby jednak ją sprzedawać nie wystarczy żeby była dobra, musi być jeszcze w miarę tania. Konkurencja cenowa zaczyna być bardzo istotna w Europie. W związku z tym potrzebna jest obniżka kosztów produkcji. I to nie tylko na poziomie gospodarstwa ale również tych niezależnych od rolnika. tu najważniejszym kosztem jest paliwo rolnicze. Dlatego w programie “Prawa i Sprawiedliwości” jest bardzo precyzyjny zapis dotyczący jak najszybszego wprowadzenia paliwa rolniczego. Ja prosiłbym konsumentów – mieszkańców miast aby nie traktowali tego jako nieuzasadniony przywilej dla rolników. By nie traktowali paliwa rolniczego jako jakiegoś haraczu płaconego na rzecz rolników. Jest to jedynie obniżenie kosztów produkcji rolniczej w tych pozycjach, które są od rolnika niezależne po to, aby mieć tanią żywność i aby tę tanią żywność móc sprzedawać ma rynkach międzynarodowych. To wydaje się oczywiste dla każdego. Kto ma dobrą wolę powinien to dostrzegać. W zjednoczonej Europie czeka polskiego chłopa jeszcze wiele możliwości na zrobienie dobrego interesu. Jedną z nich jest rolnictwo ekologiczne oraz hodowla bydła mięsnego. W Europie jest bowiem duże zapotrzebowanie na wołowinę. Dlatego też możemy się idealnie wstrzelić w potrzeby konsumenta europejskiego. W przeciwnym razie do sklepów mięsnych w Londynie czy Holandii trafi wołowina z Argentyny. Bardzo ważne jest też uruchomienie całego wielkiego sektora nieżywnościowego produkcji rolniczej przede wszystkim na cele energetyczne. Z produkcją biopaliw bowiem wiele nadziei wiążePrawo i Sprawiedliwość, które planuje uruchomienie w Polsce przetwórstwa surowców roślinnych na cele energetyczne. Dotyczy to zarówno przetwórstwa oleju rzepakowego jak i też spirytusu produkowanego w gorzelniach. Wydaje mi się – wręcz jestem pewien, że idzie dobry czas dla polskiego rolnictwa.

Jak już jesteśmy przy temacie paliwa rolniczego to kiedy możemy się spodziewać , że rolnicy otrzymają pierwsze bony paliwowe i jakiej będą wysokości?
– Nie mówiłbym o bonach, ponieważ sposób zwrócenia części akcyzy zawartej w paliwie dla rolników nie jest jeszcze przesądzony. Trwają w tej chwili analizy i są robione symulacje tak aby stworzyć system tani, szczelny i skuteczny, który sam nie będzie zżerał ogromnych kosztów, a będzie skuteczny w dostarczaniu pieniędzy rolnikom. Są na to zabezpieczone środki w budżecie państwa – około 700 milionów złotych. Wydaje mi się , że uda się to zrealizować w terminie rozsądnym i racjonalnym, kiedy rolnicy będąwychodzić w pole. Założenie ministra Jurgiela i kierownictwa resortu jest takie, żerolnicze paliwo powinno już być w pierwszych miesiącach 2006 roku. Myślę, że realnym terminem jest marzec.

Dużo mówiliśmy o dobrej polskiej żywności. Wspominał Pań o dużym znaczeniu eksportu. Jak zatem skomentowałby Pan wprowadzenie przez Rosję i Ukrainę zakazu sprowadzania produktów żywnościowych z Polski?
– Sprawę Ukrainy trzeba rozpatrywać oddzielnie. To są w tej chwili dopasowywania nowych procedur w inspekcji weterynaryjnej. Myślę, że ten rynek już wkrótce i to przy dużych zachętach ze strony samej Ukrainy ponownie otworzy się dla Polski. Jest tam duże zapotrzebowanie na mięso i żywe świnie.
Natomiast jeśli chodzi o rynek rosyjski to często się mówi, że jest to efekt politycznego postawienia Polski do kąta. Pewnie coś w tym prawdy jest, ale ja nie chce się w takie dywagacje bawić. Dla mnie oczywistą sprawa jest to, że eksportujemy w dużych ilościach produkty rolnicze do Rosji. Niestety cześć naszych firm popełniła nadużycia i przestępstwa związane z fałszowaniem dokumentów. Obecnie toczą się już postępowania prokuratorskie w tej sprawie Na pewno reakcja Rosji jest niewspółmierna do skutków fałszerstw. Trudno mieć jednak pretensje do Rosji za to, że nie toleruje złodziejstwa i nieuczciwości polskich firm eksportujących produkty rolnicze. To musimy poprawić sami. To nie jest tylko kwestia naszego wizerunku w oczach Rosji. To jest kwestia naszego wizerunku w oczach całej Europy. Pazerność czasami tak zaślepia, że ktoś dopuszcza się przestępstwa. To musi być jednoznacznie ukarane. W tej chwili jak już wcześniej wspomniałem prowadzone są śledztwa prokuratorskie, które mają wyjaśnić kto jest za to odpowiedzialny. Głupota pojedynczych firm doprowadziła do tego, że tracimy jako państwo, jako polska wieś, tracimy jako rolnictwo ważny rynek.

Wróćmy teraz na krajowe podwórko Z wielu Pańskich wcześniejszych wypowiedzi można było wyczytać, że Ośrodki Doradztwa Rolniczego powinny być wchłonięte przez izby rolnicze. Czy jako wiceminister odpowiedzialny za kreowanie polityki dotyczącej doradztwa, będzie Pan teraz optował za tym rozwiązaniem?
– Środowisko rolnicze już od wielu lat postuluje by usprawnić pracę państwowego doradztwa rolniczego. Szczególnie, że Polska ma pewne zobowiązania wynikające z reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Od 2007 roku ma działać sprawny, powszechnie dostępny system doradztwa dla rolników. Jak on zostanie zbudowany ma o tym na podstawie swoich możliwości zdecydować każdy kraj. Część krajów idzie w kierunku doradztwa państwowego utrzymywanego z budżetu,. Niektórzy tworzą doradztwo prywatne. W niektórych zaś krajach jak Dania jest do doradztwo ulokowane przy związkach zawodowych. W wielu krajach Europy tam gdzie są izby rolnicze doradztwo jest przy izbach rolniczych. Krajowa Rada Izb Rolniczych wielokrotnie zgłaszała swoje uwagi nad ustawa o jednostkach doradztwa rolniczego sugerując i podpowiadając kolejnym ministrom rolnictwa jaki rolnicy chcieliby mieć zapewniony sprawny system doradztwa rolniczego. W 2006 roku prawdopodobnie nie unikniemy nowelizacji ustawy o jednostkach doradztwa rolniczego. Natomiast to w jaki sposób ustalimy relacje miedzy światem rolniczym a pracownikami jest to sprawa otwarta. Ja uważam, że doradztwo rolnicze być tak jak to jest teraz zostawione same sobie. Musi mieć bardzo precyzyjnie sprecyzowane czego oczekuje od niego państwo, jakie działania są ważne, choćby powinno precyzyjnie informować rolników o przepisach, które ich dotyczą. Pewne działania państwa dotyczące sektora rolniczego muszą być realizowane również przez doradztwo. Z drugiej strony doradztwo musi też odpowiadać oczekiwaniom środowiska, któremu służy. Doradztwo jest przecież dla rolników, a nie dla samego siebie. Absurdem jest więc taka sytuacja, że rolnicy i ich reprezentujące organizacje rolnicze nie maja zapewnionego skutecznego wpływu na ukierunkowanie pracy doradztwa rolniczego. Dlatego tak ważne jest aby samorząd rolniczy miał wpływa na to czym zajmuje się doradztwo rolnicze. Samorząd rolniczy jest bowiem największą organizacja rolniczą pochodzącą z demokratycznych wyborów. Jeśli samorząd rolniczy będzie źle funkcjonował to w następnych wyborach mieszkańcy wsi nie wybiorą już tych samych ludzi. Izby rolnicze są organizacją faktyczną, a nie iluzoryczną.

Do tej pory związku rolnicze i organizacje pozarządowe związane z rolnictwem pełniły jedynie rolę opiniotwórczą. Czy planuje Pan zwiększenia roli tego typu organizacji w przyszłości?
– Zdecydowanie tak, chociaż funkcja opiniotwórcza też nie jestfunkcją słabą “pod warunkiem, że władza chce z tej opinii korzystać. Będę się starał aby organizacje rolnicze a w szczególności samorząd rolniczy wzmocnić w ten sposób, że pewne kluczowe decyzje dotyczące strategicznych rozwiązań dla rolnictwa będą uzgadniane ze światem rolniczym. Kierunek ten wypływa wprost z założeń politykiPrawa i Sprawiedliwości. Trzeba upodmiotowić społeczeństwo. Społeczeństwo obywatelskie ma prawo współdecydować o kierunkach rozwoju państwa Organizacje rolnicze mają więc prawo współdecydować o kierunkach rozwoju wsi.Panie Ministrze na czym będzie obecnie polegała polityka aktywizacji społecznej i zawodowej mieszkańców wsi? To również jedna z Pańskich kompetencji.

Na czym będzie polegała polityka aktywizacji społecznej i zawodowej mieszkańców wsi? To również jedna z Pańskich kompetencji.
– Wieś to nie tylko rolnictwo. Pozarolnicze funkcje wsi rozwijają się szybciej niż funkcje rolnicze. Wieś będzie oczywiście zawsze silnie związana z rolnictwem bo produkcja rolnicza zarówno żywnościowa jak i nieżywnościowa będzie ważnym elementem gospodarczym. Ale na wsi mieszka też bardzo dużo osób nie związanych z rolnictwem. To są ludzie, którzy żyją w gospodarstwach, a pracują poza czy są bezrobotni. To są ludzie, którzy świadomie wybierają wieś jako miejsce życia. Społeczeństwo wsi mocni się różnicuje.

Ja jestem przekonany, że przyszłość wsi to nie tylko pieniądze na tę wieś przeznaczone. Tych pieniędzy nie będzie nigdy tyle aby pokryć wszystkie potrzeby. Wykorzystać należy wszystkie środki unijne i utrzymać krajowe środki wsparcia bo samymi dotacjami unijnymi nie przebuduje się polskiej wsi. Krajowe środki wsparcia będą przez wiele lat jednak bardzo mocno ograniczone możliwościami budżetowymi państwa bo wieś nie jest jedynym potrzebującym w Polsce. Dlatego musi być bardzo duża aktywność samych mieszkańców aby wszystkie nadarzające się szanse i okazje wykorzystać. Dlatego też uważam,że mieszkańców wsi należy szkolić, uczyć, tłumaczyć jak ten świat się zmienia i jak należy sobie w nim radzić. W związku z tym przede wszystkim trzeba bardzo mocno postawić na edukacje młodzieży wiejskiej, żeby nie utrącić następnego pokolenia – zdolnych, mądrych i pracowitych młodych ludzi. Temu ma służyć narodowy program edukacji młodzieży wiejskiej. To jest karkołomnie duże przedsięwzięcie, ale ktoś musi wreszcie podjąć wysiłek nie pogarszania startu życiowego młodych ludzi tylko z faktu, że urodzili się na wsi.
Wieś nie może by gorszym miejscem do życia, taką krainą cywilizacji B. Wieś ma prawo partycypować w całym rozwoju cywilizacyjnym kraju.

Jakie najważniejsze zadania stawia Pan sobie do zrealizowanie przez pierwsze 100 dni urzędowania?
– Wypłata dopłat bezpośrednich terminach, które były ustalone – to jest rzecz poza dyskusją. Nie udało się pomimo starań poprzedniemu ministrowi Pilarczykowi przyśpieszyć dopłat bezpośrednich ale od grudnia dopłaty muszą już funkcjonować regularnie. Pierwszej kolejności maja je otrzymać tereny, które zostały dotknięte klęską suszy żeby ratować gospodarstwa znajdujące się obecnie w wyjątkowo ciężkiej sytuacji finansowej.
Przygotować i przeprowadzić przez Parlament ustawę o paliwie rolniczym i stworzyć mechanizm dystrybucji środków obniżających ceny paliwa tak aby nie był przedmiotem ataków społecznych ludzi nie związanych z rolnictwem, którzy kwestionują generalnie zasadę paliwa rolniczego.
Przygotować podstawy do uruchomienia sektora biopaliw w Polsce. Musimy stworzyć realne podstawy prawne i organizacyjne do rozbudowy tego systemu, żeby ci, którzy chcą w nim inwestować – prywatne firmy, grupy producenckie, dzierżawcy, samorządy czy spółdzielnie mieli zagwarantowane przez państwo stabilne reguły prawne i finansowe.

Nie jest Pan jedynie urzędnikiem państwowym ale nadal też czynnym zawodowo rolnikiem. Jak udaje się Panu łączy prace w gospodarstwie z noszeniem ministerialnej teki. Pewnie duża w tym zasługa żony i rodziny?
– Gdyby nie zona i rodzina to nie byłbym w stanie pełnić żadnych funkcji. To jest oczywiste. Pochodzę z rodziny chłopskiej. Jestem współwłaścicielem gospodarstwa, które w tej chwili prowadzi żona. Dla mnie to nie jest tylko sprawa utrzymania produkcji w gospodarstwie ale również kwestia mojej wiarygodności i co jest bardzo ważne utrzymania jednak realnego, fizycznego kontaktu z mieszkańcami wsi. Nie jakiegoś oderwania się od środowiska, z którego się wywodzę. Wiem, że wielu moich znajomych, działaczy izb rolniczych, przyjaciół martwi się czy niezginę tu w Warszawie. Chcę zapewnić, że przy pomocy tych ludzi, którzy mnie dotąd wspierali sobie poradzę. Natomiast nie chciałbym być zakładnikiem i więźniem budynku resoru i Warszawy. Cześć zadań, za które odpowiadam wymaga wręcz ścisłego kontaktu ze środowiskami rolniczymi, samorządem terenowym, tego bycia w tzw. terenie. Dla mnie jest to sprawa zasadnicza – nie wolno się oderwać od tych, których się reprezentuje. Chcę pozdrowić wszystkich rolników. Przy dobrej woli rządu, za który ręczę i dużej aktywności mieszkańców wsi poradzimy sobie ze wszystkimi problemami.

Czego zatem życzyłby Pan rolnikom z okazji zbliżających się świat Bożego Narodzenia?
– Chciałbym życzyć wszystkim mieszkańcom wsi, a w szczególności polskim rolnikom otuchy i optymizmu. Wiary w to, że wspólnie razem przebudujemy Polskę i będziemy z niej dumni, a jednocześnie każdemu indywidualnie życząc zdrowia, pomyślności, miłości w rodzinie, solidarności ludzkiej, wzajemnego wspierania się w trudnych czasach jakich żyjemy.Wszystkim życzę Szczęść Boże


(WOC)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności