BioFach 2006

Polska produkcja ekologiczna ma się nieźle, choć patrząc na światową dopiero raczkuje – a przynajmniej jej promocja. Taki wniosek nasuwa się po tym, co można było zobaczyć podczas ekologicznych targów, które odbyły się w połowie lutego (16-19.02.2006r) w Norymberdze.

BioFach 2006 to największe tego typu targi organizowane w Europie. Pierwsze zorganizowano trzynaście lat temu. Od tej pory co roku przybywa, tych którzy chcą tam zaprezentować swe ekologiczne osiągnięcia całemu światu. I tak podczas tegorocznej imprezy spotkało się w Norymberdze ponad dwa tysięcy wystawców z przeszło stu krajów. A czego tam nie było… Żywność, kosmetyki, a nawet alkohole. Wszystkie prezentowane towary musiały mieć certyfikaty świadczące, że spełniają wysokie, międzynarodowe normy produkcji ekologicznej. Polskę reprezentowało pięćdziesięciu sześciu przedsiębiorców. Oprócz tego na czterdziestu czterech stoiskach wystawiły się samorządy dziewięciu województw, firmy certyfikujące i organizację pozarządowe zajmujące się ekologią. Trzeba dodać, że ten rok na BioFachu był dla nas szczególny, bo Polska była krajem roku. Oznacza to, że część powierzchni wystawowej z 1200 m kwadratowych udostępniono nam nieodpłatnie i, że możemy liczyć na bezpłatną reklamę. – Było to wyrazem docenienia naszej roli jako kraju, który po pierwsze jest nowym członkiem Unii Europejskiej, ale także dlatego, że jesteśmy dostrzegani jako bardzo ważny partner, czy nawet konkurent w produkcji ekologicznej – mówił Jan Engelgard z Zarządu Województwa Mazowieckiego, które odpowiadało za organizację polskiej wystawy. Polskie stoiska odwiedziła duża część z ponad trzydziestu tysięcy zwiedzających targi. Mogli zobaczyć, że dzięki naszej przyrodzie, mało skażonej ciężkim przemysłem mamy w tej dziedzinie ogromny potencjał oraz, że spróbować ekologicznych wędlin, serów, smalcu czy piwa i różnych owocowych nalewek. Ich producenci pokazali co znaczy polska gościnność. Wielu tak jak Paweł Krajmas – prezes przetwórni wędlin w Duklach na Podhalu z powodzeniem przekonywało, że warto rozwijać produkcję ekologiczną i, że warto kupować polskie towary – Namawiam rolników, żeby podjęli ten trud. Bo albo będą gospodarstwami wielkotowarowymi albo będą mali i będą produkowali dobrze, drogo i ekologicznie. – Niestety zdaniem przetwórców ciągle tym, co utrudnia im rozwój jest brak polskiego surowca, słabo rozwinięta sieć handlowa i promocja. Jak twierdzą niektórzy dobrym sposobem na pokazanie się światu są właśnie takie imprezy. – Przywiozłem na targi do Norymbergii 4 tysiące piwa zrobionego z ekologicznego chmielu i jestem bardzo zadowolony – cieszył się Lucjan Jagiełło właściciel browaru z Chełma – opinie są bardzo dobre. Pojawili się kontrahenci zainteresowani kupnem. Taka produkcja może być dla mojego małego, rodzinnego biznesu dodatkową możliwością, żeby konkurować z dużymi browarami.
Każdego z czterech dni targów na scenie prezentowały się nasze rodzime zespoły folklorystyczne – pokazaliśmy więc nasze tradycje. Szkoda tylko, że sposób tej promocji odbiegał od tego, co można było zobaczyć na stoiskach innych krajów – regionów z Włoch, Niemiec, Hiszpanii czy Tajlandii. Trochę zabrakło nam ich prostoty, ale i elegancji zarazem. Jest jednak nadzieja, że w przyszłości i my się tego nauczymy. Bowiem Polska wystawiała się w Norymberdze dopiero trzeci raz.

Iwona Pacholska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności