Z mikrofonem przez pola

Nie oszczędza rolników aura tego lata. Z lipcowych upałów pogoda przeszła w sierpniowe intensywne opady, burze i grad. Sytuacja w niektórych regionach kraju jest wręcz tragiczna, bo wielu rolników nie mogło ukończyć żniw, a ci, którym się to udało jeszcze nie posiali rzepaku. Pan Seweryn Suchodolski z zachodniopomorskiego rzepak zebrał ale pozostałe zboże na polu będzie się tylko raczej nadawało na bioetanol. Pan Zdzisław Urbański z dolnośląskiego nie może zebrać pszenicy do końca, obawia się, że te ostatnie zbiory będą już tylko na pasze.

Żniwa na Dolnym Śląsku w RSP Burkatów Pan Zdzisław Urbański rozpoczął pod koniec lipca. Najpierw tradycyjnie – zbiór rzepaku i później pszenica – i tak do dnia dzisiejszego. – Wydawało się, że szybko i sprawnie przejdą żniwa, bo pogoda powinna sprzyjać. Przy tym sprzęcie, jaki jest w gospodarstwie, a mamy kombajny Claasa, nie powinno to przysparzać większych trudności – mówi Zdzisław Urbański. – W tym roku pogoda nauczyła pokory i jeden dzień się kosi, kilka dni się stoi, bo trzeba poczekać aż zboże obeschnie. I tak to się przeciąga do dnia dzisiejszego – jeszcze nie skończyłem.
Nasz Gospodarz miał nadzieję zakończyć zbiór pszenicy najpóźniej w drugiej połowie sierpnia. 3 tydzień był ładny, weekend pogodny ale 23 sierpnia znów przyszły burze i znowu trzeba czekać aż pszenica obeschnie i stale zaglądać, kiedy będzie można wjechać na pole. – Nie potrafię powiedzieć kiedy skończymy żniwa – dodaje Pan Zdzisław.
W RSP Burkatów zebrane pszenice – wśród nich interesująca nas odmiana jakościowa Kranich – przeznaczane są na przemiał we własnym młynie. Po zbiorze z pola pszenice składowane są w magazynie spółdzielni. Oprócz własnego ziarna dokupują pszenicę od sąsiednich producentów, by zapewnić zaopatrzenie młyna na cały rok. – W tym roku nikt się nie spodziewał, że będą takie zawirowania cenowe. To wyjątkowa sytuacja – wyjaśnia Urbański. – Pszenica w ubiegłym roku kosztowała 450 zł, a na dzień dzisiejszy cena wynosi 740-800 zł i to chyba nie koniec. To, co przywożą rolnicy do młyna i co wiemy z wywiadu firm skupujących, które tu chodzą w terenie, to gros pszenicy jest paszowej, a niewiele konsumpcyjnej.
Trudno wyjaśnić przyczyny takiego stanu rzeczy. Tak jak u naszego Gospodarza: na polu jedna i ta sama odmiana pszenicy, zastosowane nawożenie takie samo, a jest duża rozbieżność w jakości ziarna. – Nie potrafię wytłumaczyć, co się stało. Pszenica różnie dochodziła, bo była zimna wiosna i chwilami rośliny były głodne”, więc mogły wykorzystywać białko. Jednak później, gdy już pszenica weszła w wegetację, złapała barwę to było widać, że zaczyna pobierać azot. Potem doszły lipcowe potężne upały. Czy może ta pszenica nie dojrzała, nie wiem – analizuje Pan Zdzisław.
Gros pszenicy jest innej jakości niż oczekiwał Prezes Urbański i która spełniałaby parametry niezbędne do przerobu w młynie. – Paszówki będzie dużo, bo plony na naszym terenie są dobre. Pszenica z wyglądu jest ładna, ale jak się ją weźmie do laboratorium, to traci z tej ładności na rzecz jakości. Liczba opadania jest wysoka ale zaczyna brakować glutenu – kończy Gospodarz.
Dużo gospodarstw na Dolnym Śląsku jeszcze zbiera pszenicę. Ceny oferowane na rynku za pszenicę konsumpcyjną dochodzą do 740-800 zł/t. Pocieszające jest to, że plony są wysokie. Za rzepak technologiczny firmy skupujące oferują cenę 1320-1380 zł/t. Średnia zbiorów rzepaku w tym rejonie to ok. 3 t/ha, a zbierano z pól od 2 do 3.5 t/ha.

Nikt nie pamięta tak ciężkich żniw…
Również w zachodniopomorskim od naszej ostatniej wizyty sytuacja zmieniła się diametralnie: z upałów lipcowych na intensywne opady. – W samym sierpniu spadło u nas ponad 160 litrów wody. Sytuacja jest tragiczna, ponieważ wielu rolników nie skończyło jeszcze żniw a także niewielu zaczęło siać rzepak – mówi Seweryn Suchodolski. – Zboża koszone wcześniej już nie miały liczby opadania a po dalszych opadach nadawały się tylko na paszę. To, co zostało i może uda się skosić, będzie się nadawało na bioetanol po cenie koło 300 zł/t.
Żniwa rzepakowe pod Pyrzycami zaczęły się pod koniec sierpnia i przebiegały bardzo wolno, dół rzepaku był bardzo zielony i kombajny nie mogły kosić z normalną prędkością. – Pod koniec lipca spadło u nas około 80 litrów deszczu, co także przerywało koszenie. Pomimo dużego optymizmu w maju i czerwcu i dobrej kondycji rzepaku ES Astrid, plony rzepaku zostały obniżone przez lipcowe upały i zamiast zbliżać się z wydajnością średnio do 5 ton, to ciężko było dojść do czterech ton – wyjaśnia szef produkcji.
Po głębszej analizie poszczególnych pól, na słabsze plony miały wpływ także jesienne opady około 100 l tuż po zasiewach. Spowodowały one na polach sianych pomiędzy 15 a 24 sierpnia zasklepienie ziemi, co spowodowało utrudnione wschody a w skrajnych przypadkach przesianie części pól. Wydajność na tych polach kształtowała się pomiędzy 3,3 a 4 tony, natomiast na polach sianych później pomiędzy 4,3 a 4,5 tony. – Średnio z 1150 ha nasze gospodarstwo uzyskało 3,8 t/ha – dodaje Pan Seweryn.
Bolączką były też podpisane przed żniwami kontrakty, w których ceny były od 1000 do 1250 zł/t, co w porównaniu do 1400-1500 zł proponowanych w czasie i po zbiorach nie dawały producentom pocieszenia. – Jest to oczywiście nasz błąd, z którego wyciągniemy wnioski – uważa Seweryn Suchodolski. – Dobrze, iż pozostawiliśmy około 1600 ton rzepaku wolnego od kontraktu, bo mielibyśmy duże problemy z odbiorcami, tak jak niestety ma wielu rolników.
Pszenice koszone na początku i sierpnia miały jeszcze parametry konsumpcyjne ale bardzo niewielu rolników mogło kosić w tym czasie. – U nas pszenica była jeszcze częściowo zielona i musieliśmy w większości ją desykować – mówi Gospodarz. Kolejne opady pozbawiały pszenicę liczby opadania a następnie – poprzez porastanie – gęstości. Wcześniej koszone pszenice plonowały od 6,5 do 10,3 t/ha, średnia kształtowała się na poziomie 8,7 tony/ha. Następne opady spowodowały stratę plonu na 1 ha około 2 ton.
– Oczywiście poza tymi problemami dotknął nas problem wcześniej podpisanych kontraktów na zboża konsumpcyjne. Mieliśmy podpisane kontrakty z dwoma liczącymi się w Europie firmami handlowymi. Rozmowy były ciężkie, jednak doszliśmy do porozumienia, które pozwoliło nam troszeczkę lepiej spać. Negocjujemy jeszcze z jedną firmą o mniejszej randze na rynku i tu możemy mieć problemy, chociaż cała ta sytuacja nie jest do końca naszą winą – uzupełnia Suchodolski.
Tegoroczna sytuacja na polach zaskoczyła wielu producentów, i tych mniej doświadczonych, i tych dużych. – Pracuję w rolnictwie dość krótko,13 lat, ale żaden z moich kolegów z wieloletnią praktyką nie pamięta tak ciężkich żniw i początku nowego sezonu – z refleksją dodaje Seweryn Suchodolski. – Każdy inny człowiek niż rolnik dałby sobie już spokój, ale oby nie było jeszcze gorzej. Trzeba wyciągnąć wnioski i poprawić to, co jest od nas zależne. Przydałoby się mieć jeszcze taki optymizm i bezstresowość, jak nasz Pan minister rolnictwa, który mając tak wielkie rezerwy nie widział żadnego problemu.
Za pszenicę w zachodniopomorskim producenci otrzymywali cenę pomiędzy 480-600 zł/t. Ponieważ jeszcze żniwa nie są skończone, to trudno mówić o wydajności na tym etapie.

Raport z rynku zbóż

Niestety nadal brak zmian w prognozach pogody dla Europy północnej i środkowej, w dalszym ciągu dominują obfite opady deszczu uniemożliwiające dokończenie żniw i rozpoczęcie siewu rzepaku.
Ziarno zbóż i nasiona rzepaku zbierane w przerwach między deszczami są porośnięte, a procentowa zawartość ziaren porośniętych w dostawach często przekracza 20%. Taki poziom porostu dyskwalifikuje zboża i sprzedać je można tylko na cele energetyczne. Ceny oferowane przez firmy prowadzące skup zbóż energetycznych nie przekraczają poziomu 400 zł.
Sytuacja rynkowa w znacznym stopniu pogorszyła relacje pomiędzy firmami zajmującymi się skupem zbóż a ich producentami, w szczególności tymi, którzy związali się kontraktami terminowymi. Coraz częściej w rozmowach i korespondencji pojawiają się obco brzmiące słowa typu “wash out”, czyli propozycja rozwiązania zawartej umowy z przeniesieniem kosztów różnicy ceny kontraktowej a rynkowej na sprzedającego. Równie często zdarzają się propozycje zamiany parametrów zakontraktowanego zboża z konsumpcyjnego na paszowe, w tej sytuacji sprzedający ponosi koszty różnicy cen. Opisane wcześniej przypadki nie dotyczą tylko relacji producent zbóż firma handlowa, dotyczą one również relacji sprzedający kupujący w przypadku firm handlowych. Skutki tegorocznych anomalii pogodowych w równej mierze dotykają wszystkich uczestników rynku zbóż i rzepaku nie tylko w Polsce ale na całym świecie.
Opracowanie: Carl Johan Larsen, Daniel Ambrozik – dział zbóż HaGe Polska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności