Z mikrofonem przez pola

0
742

Rozpoczynamy cykl reporterskich podróży po wybranych gospodarstwach rolnych, podczas których wraz z Państwem, przez kolejne miesiące, będziemy obserwować sytuację na polach, sprawdzimy stan upraw, kondycję roślin, poszukamy chorób, szkodników, wykonamy opryski, zbierzemy plon – oceniając jego ilość i jakość, przechowamy go lub sprzedamy – w zależności od koniunktury na rynku. Aż do kolejnego sezonu…

Co miesiąc sprawdzimy, jak sobie radzą wybrane uprawy i z jakimi trudnościami borykać się będą rolnicy. Wizytę rozpoczynamy w grupie 5 spółek, którą tworzy CC MARK i 4 inne o polsko-duńskim kapitale w województwie zachodniopomorskim, oraz Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej Burkatów w województwie dolnośląskim. Po polach polsko-duńskiej grupy oprowadza nas Pan Seweryn Suchodolski, szef produkcji roślinnej. Pola RSP Burkatów odwiedzamy z Panem Prezesem Zdzisławem Urbańskim.

Przydałoby się trochę ciepła
5 spółek o łącznej powierzchni 3700 ha położonych jest na glebach II i III klasy bonitacyjnej w rejonie Pyrzyc i ciągnie się aż do Dolic. Podstawowy profil działalności to uprawa: 2 tys. ha pszenicy, 400 ha jęczmienia, 1100 ha rzepaku, 70 ha buraków i w zależności od roku od 200 do 300 ha kukurydzy. PPszenica to odmiany konsumpcyjne, jak Turkis, Kranich, Brillant, oraz inne, wśród rzepaków to odmiana ES Astrid hodowli Euralis.
– Odmianę Kranich poznałem w ubiegłym roku, zasiałem ok 10 ha, jako materiał siewny. W tym roku zasiałem 270 ha tej odmiany, wybrałem ją dlatego, że jest to pszenica z dobrej hodowli. Od 3 lat uprawiam Turkisa i obserwując plony i zdrowotność tych odmian postanowiłem siać więcej Kranicha. Jest to pszenica bardzo zdrowa i odporna na większość chorób, a i plonowo i parametrowo też jest bardzo dobra. W ubiegłym roku uzyskaliśmy przy 200 kg azotu 15 kg białka przy tej odmianie – informuje Seweryn Suchodolski.

Nawożenie pod pszenice
200 do 220 kg czystego azotu,
60 kg potasu,
40 fosforu,
23 kg siarki i 20 magnezu.
– W ubiegłym nie stosowaliśmy fosforu ze względu na sytuację rynkową. Bez tego nawożenia mieliśmy plon pszenicy w ilości 7 do 10 ton. W tym roku musieliśmy już dokupić nawozy, ale też i ceny były już do przyjęcia. Chociaż nie wróciła jeszcze ta relacja cenowa sprzed 3 lat pszenicy do nawozów – uzupełnia Pan Seweryn.
Dobór ochrony fungicydowej uzależniają w gospodarstwie od sytuacji pogodowej. Nie opierają się na schematach, a substancje aktywne dobierane są wg potrzeb w zależności od odporności danej odmiany na choroby.

Jak sobie radzi pszenica w obecnej sytuacji pogodowej? Wygląda nieźle, ale jest krótsza w porównaniu do roku ubiegłego. Z powodu zimna rośnie wolniej, i jest ok 1-2 tygodni różnicy w stosunku do normalnych lat. Mniejszy na pewno będzie plon słomy, a jeśli chodzi o ziarno to zbyt wcześnie, aby to ocenić. Jednak pszenica wygląda bardzo dobrze. Nie ma na razie zagrożenia ze strony chorób, bo nie ma wysokich temperatur i wilgotności. Ale jaki będzie plon, to się okaże w trakcie zbiorów.
– W porównaniu z ubiegłymi latami i innymi odmianami to jest dobry wybór, pszenica ładnie przezimowała – dodaje gospodarz. – W porównaniu np. do upraw w Danii, gdzie wystąpiły niespotykane u nich obfite opady śniegu, tam szacunki co do zbiorów są wręcz tragiczne. Zwykle zbierają 7-8 ton, a teraz będzie 4-5 ton z ha.

Pan Seweryn Suchodolski pracuje w tym przedsiębiorstwie od trzech lat, ale z rolnictwem związany jest od 1997 r. i jak mówi, cały czas się uczy: Rolnik musi cały czas reagować na warunki pogodowe. Nie można narzucić planów fungicydowych, potrzeby trzeba zmieniać i regulować.

Na drugim miejscu pod względem areału jest uprawa rzepaku, tutaj odmiana ES Astrid – uprawiana od trzech lat. 3 lata temu Pan Seweryn obsiał tą odmianą 70 ha i uzyskał ładny plon: 5,3 tony z hektara. W ubiegłym roku z 60 ha zebrał 6 ton z ha, a w roku bieżącym tę odmianę uprawia na 380 ha. Jak widać po zasiewach odmiana się sprawdziła. – Co roku jest lepiej. Średnio przy naszym gospodarstwie uzyskujemy 4,5 – 5 ton. Ta odmiana rzepaku spełnia założone przeze mnie parametry, a nawet dużo je przewyższa. Jest godna polecenia – mówi Pan Seweryn.

Nawożenie pod rzepak
200 kg czystego azotu,
120 kg potasu,
70 kg fosforu.

Rzepak dobrze poradził sobie z przezimowaniem, nie było żadnych kłopotów.
– W tym roku nie było też zbyt dużo szkodników, ani chowacza ani słodyszka, przynajmniej nie w ilości zagrażającej. Nie widać żadnych uszkodzeń po żerowaniu szkodników. Jak na razie przydałoby się trochę ciepła – uzupełnia.

Musieliśmy dokarmić pszenicę
Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna Burkatów, gmina Świdnica, woj. dolnośląskie posiada młyn, dlatego też większość upraw zajmuje pszenica ozima, która jest ukierunkowana pod produkcję młyna. W 300-hektarowym gospodarstwie, na glebach klasy od IIIA do V, 200 ha to pszenica, pozostałe zasiewy to buraki oraz jęczmień na potrzeby paszowe.
– Ze względu na trudne warunki klimatyczne mamy pszenicę ozimą. Ona najlepiej się sprawdza w naszym regionie. Odmiany, które uprawiamy to Kranich, Trend i Akteur – informuje Prezes Zdzisław Urbański. – Każdego roku wprowadzamy jedną nową odmianę – na sprawdzenie, jak się zachowuje w naszych warunkach, a dwie pozostałe są stare. W 2008 roku był to Trend, w 2009 r. Kranich. Jeżeli się sprawdzi i plonuje przynajmniej kilka procent więcej od pozostałych odmian będących w naszym gospodarstwie, wówczas wprowadzamy w większym zakresie. Materiał siewny jest drogi i w większości opieramy się na własnym materiale pszenic, które wcześniej kupowane są od hodowców, a następnie rozprowadzamy je we własnym gospodarstwie.

Wybór na pszenicę Kranich padł ze względu na możliwość późnego siewu po schodzących z pola burakach. Późny siew niesie ze sobą większe ryzyko: po pierwsze wschodzi dość późno, bo w październiku- listopadzie, a dwa, że to teren bardziej podgórski. Pszenica musi być bardziej wytrzymała i musi sobie radzić w trudnych warunkach.

– Przedplon zabrał” wodę i składniki odżywcze, dlatego pszenica ma utrudnione wschody. Przy zaleceniu tej odmiany jako odpowiedniej na trudne warunki zdecydowałem się wprowadzić ją na nasz teren. Pszenica była siana pod koniec października, a wiosną warunki były sprzyjające – pszenica wyglądała bardzo ładnie – opowiada Zdzisław Urbański.

Nawożenie pod pszenicę przed siewem
27 kg azotu
90 kg potasu
60 kg fosforu

Wiosną długo na polach zalegał śnieg, dopiero po jego stopnieniu – pod koniec marca, pracownik Okręgowej Stacji Chemiczno-Rolniczej we Wrocławiu mógł wejść na pole i pobrać próby na zawartość azotu w glebie. Pobrano 2 próby na głębokości 30 i 60 cm. Po tym można było określić dawkę startową i drugą dawkę azotu. Pierwsza dawka podana została w formie RSM w ilości 52 kg zaraz po zejściu śniegu. Druga dawka została podana w formie saletry w fazie BBCH 31-32, gdy wyczuwalne było pierwsze kolanko w pszenicy, w ilości 30-51 kg azotu na hektar. – Wiosna była wyjątkowo mecząca, przynajmniej na naszym terenie ze względu na pogodę – w kwietniu były jeszcze przymrozki, temperatura w nocy około 0o, odbiło się to na kondycji roślin, wystąpiły przebarwienia w wyniku niedoboru azotu – opowiada Pan Zdzisław Urbański. – Zastosowaliśmy dokarmianie dolistne roślin. Ilość nawożenia zależy od ilości wody w glebie i samej struktury gleby, zwłaszcza po burakach.

– Pod koniec marca zastosowano pierwszą dawkę azotu, a w kwietniu rośliny dokarmiono drugą dawką. Zobaczymy jak się teraz zachowa pszenica. Po śnieżnej zimie myśleliśmy, że będzie atakowana przez choroby grzybowe, ale wytrzymała. A teraz warunki panujące wiosną spowodowały pogorszenie jej kondycji. Powodem jest niska temperatura i duża wilgoć. Trudno ocenić pszenice na dzień dzisiejszy, mimo że po zejściu śniegu zapowiadała się bardzo dobrze – dodaje Pan Zdzisław Urbański.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności