fbpx

Kredyt dają tylko pod hipotekę – gdy popadniesz w długi zabiorą ci gospodarstwo. I o to w tym wszystkim chodzi

Komisja Europejska ogłosiła w piątek 15 marca „ustępstwa” wobec protestujących rolników. Co o tym sądzą rolnicy? Zdania są podzielone. Niektórzy gotowi są uznać, że więcej żądać nie można. Inni uważają, że Komisja kpi z rolników i mówią, że protesty będą trwać – żaden związany z politykami prezes nie ogłosi końca protestów, bo rolnicy nie słuchają już prezesów.

Piotr Zych, Wielkopolska

Samasz loteria - baner

Jakby były spełnione postulaty, to byśmy 20. marca nie wychodzili na ulice. Ta decyzja to kpina z rolników, czekają, aż zrezygnujemy z protestów i wyjdziemy w pola, ale się grubo mylą, bo nie odpuścimy tego. Bo jak odpuścimy, to zrobią z nami to, co ze stoczniowcami, górnikami. My już nie walczymy „o swoje”, tylko praktycznie o wszystko – bo Zielony Ład to nie tylko rolnictwo, to także samochody, domy i mieszkania, a za chwilę powiedzą, że w przydomowych ogródkach nie wolno marchewki uprawiać. Miałem już komentarze – a kto mi zabroni? Odpowiadam – a skąd weźmiesz nasiona, jeśli będą zakazane?

Moje zdanie jest takie – mają w UE plan, żeby zniszczyć rolnictwo i chcą ten plan zrealizować. Wtedy o żywności będą decydować międzynarodowe koncerny. A wtedy producenci z Ukrainy, Ameryki pokażą nam takie ceny, jakie będą chcieli.

Jestem rolnikiem, w zeszłym roku chciałem wziąć kredyt – nie ma możliwości, żeby pod zastaw dać jakąś maszynę, tylko hipoteka. Po co? Bo gdy rolnik nie będzie mógł spłacić kredytu, zabiorą mu ziemię, i tyle.

Stanisław Barna, Zachodniopomorskie

Ta decyzja to więcej ogólników niż faktów. Jedynie ugorowanie jest załatwione, ale tylko na jakiś czas. I co, będziemy protestować co dwa lata? Z ugorowania powinno się zejść na stałe. A jeśli chcą, żeby to było, to powinno być dobrowolne i powinny być rekompensaty, wtedy może rolnicy się zdecydują na to.

My, jako rolnicy, żądamy, by Zielony Ład w całości poszedł do kosza, bo to są bzdurne przepisy. Teraz mają zakazać ogródków przydomowych – przecież to absurd nie mający nic wspólnego z ekologią. Przecież z takich ogródków żywność jest najzdrowsza, a komuś to nie pasuje, bo niby ok. 4% emisji gazów cieplarnianych jest z ogródków… A całe rolnictwo w UE to 7% w skali świata – a gdzie jest 93%? My mamy zbawić cały świat? Jakim trzeba być człowiekiem, żeby innym ludziom takie przepisy przygotowywać? Przecież ludzie na tym ucierpią.

My, jako rolnicy i wy, jako konsumenci, będziemy wszyscy tracić na Zielonym Ładzie. Na przykład nie będzie można palić drewnem, tylko pelletem, który będzie kilkukrotnie droższy od drewna. W tym wszystkim Chodzi tylko o to, żeby wielkie koncerny sprzedawały globalnie w sieciach handlowych.

Roman Kondrow, Lubelskie

Myśmy chcieli zmodyfikować Zielony Ład, ale to są na razie przymiarki. Niektórzy rolnicy chcą wyrzucić Zielony Ład, my zdajemy sobie sprawę, że jest to niemożliwe, bo zostało to dużo wcześniej zaakceptowane przez rządzących poprzednich. Ale niektóre sprawy nas bardzo bulwersują, np. odnośnie tej pokrywy zimowej – tam są widełki od 40 do 80% a Polska przyjęła ten najwyższy pułap. My mieszkamy na terenie gruntów gliniastych i to jest nierealne, żeby to wiosną przeorać. Wzywamy do redukcji tego pułapu. Możemy też ugorować, ale żeby nam rekompensowano cenę gusowską, a nie, że ktoś grunt nabył za 100 tys. zł i ma go od razu przeznaczyć do ugorowania – to jest bez sensu. Trzeba to napiętnować i walczyć o to, żeby polskie rolnictwo było opłacalne, tak, jak było kiedyś.

Ekoschematy, wiadomo, to powiązane naczynia, rozumiemy. Ubolewamy jednak, że ten Zielony Ład przełoży się na konsumentów – konsumenci dziś sobie nie zdają sprawy z tego, że to odczują. Tu się mówi o rolnikach, ale zwykły szary człowiek ucierpi na tym w przyszłości – budynki będą musiały być ocieplane, okna potrójne, każdy z nas poniesie konsekwencje.

Janusz Terka, Łódzkie

Te decyzje to same ogólniki, hasła. Rolnicy protestują a urzędnicy w Brukseli zamknęli się w swoich gabinetach i realizują swoje założenia – nie widzimy żadnej woli choćby usłyszenia naszych postulatów, nie mówiąc o zrozumieniu. Oni Aalbo nie rozumieją całej sytuacji, albo wręcz przeciwnie – doskonale rozumieją, co robią. Bo wygląda na to, że Bruksela chce, żeby produkcję żywności i handel nią przejęły międzynarodowe koncerny, a my, rolnicy, żebyśmy byli tylko pracownikami w tych koncernach.

Koncerny mają wielkie pieniądze, ale nas jest bardzo wielu i jesteśmy bardzo zdeterminowani. Protesty są coraz silniejsze, politycy muszą się z tym liczyć, nie mają innego wyjścia. Tym razem nie jest tak, jak kiedyś, że byli jacyś liderzy organizacji, którzy mogli ogłosić koniec protestów – tym razem protesty są oddolne, nie mają jednego lidera a głosy, że osiągnęliśmy już coś, nie mają wpływu na decyzje rolników.

Przede wszystkim uaktywnili się młodzi ludzie, nieskażeni polityką. Wszyscy oni zdają sobie sprawę z tego, że protesty muszą trwać, dopóki politycy nie zaproponują czegoś, co nas usatysfakcjonuje. W tej chwili politycy udają, że coś robią, ale tak naprawdę nie robią nic. Protesty są od stycznia, a nie mamy żadnych propozycji. Weźmy przykład trzody chlewnej – byliśmy w Ministerstwie Rolnictwa 29 stycznia, na spotkaniu byli minister Siekierski, wiceministrowie Czerniak i Kołodziejczak, wszyscy mówili, że się z nami zgadzają, i na tym się skończyło. Do dziś nie mamy żadnej reakcji ministerstwa na nasze postulaty, nawet nie wyznaczono osoby do kontaktów z nami.

Baner Agrosimex Alaska
Baner webinarium konopie
POZ 2024 - baner

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze artykuły
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
[s4u_pp_featured_products per_row="2"]
INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.