Zanim zapłoną świeczki na choince

I znów – jak co roku o tej porze – czekamy na najpiękniejsze ze świąt. Boże Narodzenie było i nadal jest obchodzone w naszym kraju bardzo uroczyście, a szczególny charakter – jak nigdzie na świecie – ma wieczerza wigilijna. Jej nastrój tworzą nie tylko obyczaje: ubieranie choinki, śpiewanie kolęd, obdarowywanie się upominkami, ale i tradycyjne potrawy.

Nigdzie też z dniem Wigilii Bożego Narodzenia, a zwłaszcza z wigilijną nocą, nie wiązano tylu wierzeń i proroctw, nigdzie nie było tak ogromnego bogactwa świątecznych tradycji. Choć rodowód tych tradycji jest chrześcijański, wielu zachowały się ślady wcześniejszych obrzędów. W polskiej Wigilii oba wątki, pogański i chrześcijański, splotły się w barwną całość.
W czasach przedchrześcijańskich obchodzono starosłowiańskie Gody, święta dla uczczenia radosnego wydarzenia – przesilenia zimowego. Ucztowano więc, bawiono się, śpiewano i wróżono. Wiele zwyczajów z tego okresu przetrwało w kulturze ludowej do dziś. Np. pozostawianie wolnego miejsca przy stole wigilijnym lub wróżenie. Młodzi podczas wieczerzy wyciągali źdźbła siana spod obrusa, które miały określać ich przyszłość, zielone oznaczało rychły ślub, zeschłe – oczekiwanie, a żółte – staropanieństwo.
Z nastaniem chrześcijaństwa na ziemiach polskich Gody zamieniły się w Święta Bożego Narodzenia, a związane z nimi zwyczaje przeplatają się do dziś. Pięknym staropolskim już obyczajem było zapraszanie na wigilijną wieczerzę ludzi samotnych, biednych itp., tego bowiem wieczoru nikt nie powinien czuć się opuszczonym. Jedną z młodszych tradycji wigilijnych jest strojenie choinki. Zwyczaj ten dotarł do Polski z Niemiec pod koniec XVII wieku. Z nim łączyło się również obdarowywanie się upominkami.
Podobnie ciekawą przeszłość ma wiele potraw podawanych na stół wigilijny. Kiedyś, obrzędową potrawą była kutia, jeden z ulubionych przysmaków podczas pogańskich uczt ku czci zmarłych. Pierwotnie kutię sporządzano ze zmiażdżonych, ugotowanych ziaren zbóż, wymieszanych z miodem. Współczesna kutia niewiele różni się od dawnej: obłuszczoną pszenicę gotuje się w małej ilości wody i słodzi miodem. Zazwyczaj dodaje się jeszcze miód, roztartego maku, rodzynki oraz migdały. Potrawa ta była szczególnie popularna w południowo-wschodnich regionach Polski i do dziś jest tam podawana w wielu domach. W centralnej Polsce z kolei, tradycyjną potrawą wigilijną są kluski z makiem lub łamańce, a na zachodzie – makówki”, czyli tort makowy.
Od niepamiętnych czasów polska wieczerza wigilijna składała się z postnych dań. Na stół podawano m.in. ryby, potrawy z mąki, kaszy, suszonych grzybów, owoców, warzyw, miodu i orzechów. Wszystkie potrawy przyrządzano na maśle lub oleju. Niektórym produktom przypisywano magiczne właściwości. Wierzono, że spożycie w wieczór wigilijny symbolicznych potraw zapewni domownikom zdrowie oraz obfite zbiory. Duża liczba dań wróżyła dobrobyt w nadchodzącym roku. W zależności od zamożności domu, na Wigilię podawano od siedmiu do dwunastu dań, wśród których dominowały potrawy rybne. Nie mogło zabraknąć karpia lub szczupaka, a do tradycyjnych zup rozpoczynających wieczerzę należał barszcz z uszkami, zupa grzybowa, żur, rzadziej zupa migdałowa. Podawało się też groch z kapustą symbolizujący siłę, ponadto potrawy z grzybów suszonych, śledzie pod różnymi postaciami, pierogi oraz kutię. Ważnym składnikiem wigilijnych potraw był mak – symbol urodzaju. Wśród ciast świątecznych prym wiodły makowce i pierniki. Wieczerzę wigilijną kończyły kompoty z suszonych owoców, kisiele oraz jabłka i orzechy.
Dziś wystawne wigilie z wielką ilością dań należą do rzadkości. Jednak nadal każda pani domu stara się, aby podawane w tym dniu potrawy miały wyjątkowy charakter. Zgodnie z tradycją do nakrycia stołu używa się białego obrusa, udekorowanego gałązkami choinki, świecami, wszystkim co tworzy uroczysty, świąteczny nastrój.
Według tradycji, kontynuowanej w większości domów do dziś, do wieczerzy Wigilijnej zasiada się z chwilą ukazania się pierwszej gwiazdki na niebie, pilnie wypatrywanej przez dzieci. Wieczerzę – tak jak dawniej – rozpoczynało się od dzielenia opłatkiem, który jest symbolem święta rodzinnego i pojednania.
Dziś można powiedzieć, że ubożeją nam święta Bożego Narodzenia. Najczęściej ograniczamy się do przystrojenia choinki, zastawienia stołu mnogością potraw oraz utartych formuł życzeń, obdarowania się kupowanymi prezentami. Są domy, gdzie domownicy już nie dzielą się opłatkiem. Kładzie się go wprawdzie na stół, lecz jest najczęściej tylko elementem dekoracyjnym. Tymczasem, wspólne zasiadanie do stołu, spożywanie wieczerzy, śpiewanie kolęd, łamanie się opłatkiem – symbolem pojednania – wybacza wszelkie urazy nagromadzone podczas roku. Łącząc się mamy poczucie wspólnoty, cieszymy się, że jesteśmy razem, bardziej sobie bliscy i drodzy niż w zwykły dzień. I właśnie dlatego powinniśmy my, a potem nasze dzieci, pielęgnować tradycje świąteczne, nie pozwalając im zaginąć.”