Przez żołądek… do świadomości kulinarnej

Kociewska Zapiekanka z Grzybów oraz Kaczka po Pomorsku, to dwie tradycyjne potrawy, które podbiły serca i żołądki uczestników I Pomorskiego Festiwalu Gustownych Smaków, który odbył się 18 lutego br., w Łęgowie k/Gdańska. Organizatorem imprezy była Pomorska Izba Rolnicza. W założeniu Festiwal ma stać się imprezą cykliczną, odbywającą się co rok. Są plany, by przenieść go do centrum Gdańska. Tylko, co zrobić, żeby tradycyjna żywność znalazła odbiorców?

Głównym celem zorganizowanego Festiwalu była promocja dziedzictwa kulinarnego regionu poprzez prezentację potraw tradycyjnych, które są zarejestrowane na liście ministerstwa rolnictwa. Kulinarnych wrażeń nie mogło zabraknąć. Woj. pomorskie, zajmuje bowiem drugie, po śląskim, miejsce w Polsce pod względem ilości zarejestrowanych produktów tradycyjnych. Znajduje się tam obecnie 90 pozycji (na 604 z całego kraju). Wśród nich są miody, powidła, sery, potrawy z ryb, mięs, wszelkiego rodzaju zupy, polewki, wyroby piekarnicze, napoje alkoholowe oraz wiele, wiele innych smakołyków.

Niestety, choć polska kuchnia ma bogatą historię, produkty i potrawy tradycyjne wytwarzane z naturalnych składników przegrywają na rynku z żywnością przemysłową. Zdaniem doktora Grzegorza Russaka, Prezesa Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego, powodem takiego stanu rzeczy jest zupełny brak świadomości o tym, jakie zalety, nie tylko zdrowotne i kulturowe, niesie ze sobą produkcja i sprzedaż zdrowej żywności.
– Jesteśmy z tego, co jemy – mówi G. Russak. – Okazuje się jednak, że ta prawda nie jest oczywista dla wszystkich. Przez dwa pokolenia uczono nas, że żywność jest tylko jedna. Tę mentalność świetnie wykorzystują dziś firmy, które chcą zaistnieć na naszym rynku spożywczym. Produkty konkurują dziś ze sobą ceną, opakowaniem i reklamą – niestety nie jakością.

Unijni decydenci oraz specjaliści ds. rynku rolnego coraz głośniej mówią jednak o tym, że Europie trudno będzie w przyszłości konkurować w światowej produkcji żywności przemysłowej. Dlatego też UE upatruje swoje szanse w wytwarzaniu wysokiej jakości produktów, która już jest warta miliardy euro rocznie. I to właśnie Polska, zdaniem G. Russaka jest często wymieniana jako kraj z największym potencjałem produkcji takiej żywności. Niestety, nie wiedzą o tym Polacy. Dowodem na to są chociażby restrykcyjne przepisy a także wciąż słaba promocja polskiej kuchni w mediach.
– W Polsce nie można sprzedawać chleba upieczonego według starej receptury, bo jest nielegalny. Nikogo też nie dziwi dziś, że kiełbasa toruńska nie pochodzi z Torunia, a podwawelska nie spod Wawelu. Na rynku trwa walka, by Polak jadł to, co chcą supermarkety. W programach kulinarnych pokazuje się jak zrobić naleśniki z mango, zamiast pokazać polską kuchnię. A przecież produkcja naturalnej zdrowej żywności jest szansą na przetrwania małych polskich gospodarstw – dodaje G. Russak.

Dlatego też zdaniem Zenona Bistrami, prezesa Pomorskiej Izby Rolniczej, takie imprezy jak zorganizowany w Łęgowie Festiwal Smaków, muszą dotrzeć do szerszej publiczności. – Padły propozycje, by zaprosić do współpracy gdańskich restauratorów, którzy mogą niektóre potrawy tradycyjne dołączać do swojego menu. Zastanawiamy się również nad przeniesieniem Festiwalu do centrum miasta – dodaje prezes PIR.

Nie ma Festiwalu bez Grand Prix publiczności, która w anonimowym głosowaniu wybierała najsmaczniejszą potrawę podczas degustacji. Wygrała Kaczka po Pomorsku przygotowana przez p. Katarzynę Zacharewicz z Choczewa. Potrawa ta otrzymała również puchar od wiceministra rolnictwa Kazimierza Plocke. Natomiast specjalnie powołana komisja, na której czele stanął G. Russak wyróżniła p. Teresę Gerskę z Zimnych Zdrojów Kulinarną Perłą Pomorza za Kociewską Zapiekankę z Grzybów.

Jednym z patronów medialnych I Pomorskiego Festiwalu Gustownych Smaków była redakcja Wiadomości Rolnicze Polska oraz Wrp.pl. Honorowy patronat nad imprezą sprawował minister rolnictwa Marek Sawicki.

A. Arabska, M. Simiński/WRP