Oleje roślinne paliwami przyszłości?

W 1893 roku niemiecki konstruktor – wynalazca skonstruował silnik o zapłonie samoczynnym. Rudolf Diesel zaprezentował swoją pracę na paryskiej Wystawie Światowej w 1900 roku, gdzie otrzymał za swój wynalazek nagrodę Grand Prix.

Konstrukcja silnika, którą opracował R. Diesel była bardzo zawodną i trudną w eksploatacji ze względu na tak zwany “powietrzny wtrysk paliwa” do cylindra. Układ wtryskowy wymagał wielostopniowej sprężarki powietrza aby uzyskać ciśnienie powietrza wtryskowego większe niż maksymalne ciśnienie spalania w cylindrze. Przy ówczesnej technologii materiałowej zapewnienie odpowiedniej trwałości i niezawodności sprężarki było praktycznie niewykonalne, co ograniczało stosowanie silnika z wtryskiem powietrznym.

Genialny konstruktor założył, że jego wynalazek będzie napędzany… olejem arachidowym lub olejem z orzeszków ziemnych. Po paryskiej wystawie silnik Diesla został zawieziony prosto do Warszawy gdzie w hotelu BRISTOL służył do napędu hotelowej elektrowni. W roku 1912 w swojej rozprawie patentowej Rudolf Diesel napisał tak: “Chociaż wykorzystanie oleju roślinnego jako paliwa, jest w obecnych czasach zagadnieniem o niewielkim znaczeniu, to nie jest wykluczone, że z biegiem lat paliwa tego rodzaju będą zyskiwać na znaczeniu, podobnie jak to ma miejsce w przypadku paliw węglo- i ropopochodnych obecnie.”

Dopiero opracowanie hydraulicznego systemu wtrysku paliwa (patent 1910 – James Mc Kechnie) pozwoliło na szeroki rozwój silników wysokoprężnych pracujących na oleju napędowym. Kiedy w 1923 roku firma MAN wprowadziła do produkcji pierwszą ciężarówkę napędzaną silnikiem diesla z bezpośrednim wtryskiem wymuszonym, przemysł wydobywczy na całym świecie był już niezmiernie dochodowym przedsięwzięciem.

Tyle historii. Choć nie można oprzeć się wrażeniu, że po bez mała 100 latach niewiele się zmieniło w branży paliwowej. Pamiętamy wszyscy dobrze, jak głosy tak zwanych ekspertów różnej maści straszyły nas Gdyby zebrać wszystkie przeciwności obiektywne” jakie powstają przy próbach podjęcia tematu produkcji lub tylko użycia ich do napędu pojazdów, okazuje się że 64% z nich są to przyczyny nielogiczne i pozatechniczne (ekonomiczne 26%, legislacyjne 20%, technologiczne18%).

Prościej rzecz ujmując, państwo nie jest zainteresowane rozwojem branży biopaliwowej. Dzieje się tak dla tego, że wpływy do budżetu z tytułu akcyzy ze sprzedaży paliw płynnych stanowią lwią część tegoż budżetu. Każdy kolejny rząd rozpoczyna swe czynności z chęciami na sztandarach. Dobre chęci kończą się już przy pierwszych przymiarkach do ustawy budżetowej.

Tymczasem badania jakie zostały przeprowadzone na kilkunastu silnikach wysokoprężnych tak starych konstrukcyjnie jak również nowoczesnych wykazują niezbicie, że paliwa samoistne, tak metyloestry olejów roślinnych jak również czysty olej roślinny są doskonałymi paliwami nadającymi się do zasilania bez mała 90% obecnie produkowanych silników wysokoprężnych. W przypadku czystego oleju roślinnego istotne jest tylko zastosowanie odpowiedniej dla danego typu silnika instalacji paliwowej. Nie jest ona skomplikowana. Modyfikacją jest dodatkowy zbiornik paliwa na olej napędowy służący tylko do rozruchu zimnego silnika oraz podgrzewacza paliwa i dodatkowej pompy paliwa. Koszt takiej instalacji waha się w granicach 2/2,5 tys. PLN.

Biorąc pod uwagę czas amortyzacji i cenę oleju roślinnego, po dwóch latach użytkowania za średnimi przebiegami miesięcznymi około 10 000km, oszczędności po dwóch latach eksploatacji wynoszą do 80 000 PLN!

Należy jeszcze uwzględnić cenę oleju, ale jeśli będzie to kwota 50 000 PLN, to gra jest również warta zachodu. Podobnie rzecz ma się z użyciem metyloestrów olejów roślinnych, które są doskonałym paliwem samoistnym, nie wymagającym żadnej adaptacji.

Dość stwierdzić, że w zasadzie wszystkie współczesne silniki wysokoprężne są dostosowane do ich spalania bez uszczerbku na żywotności. Jeśli pomnożymy roczną oszczędność na poziomie 35 000 PLN przez ilość pojazdów z silnikami wysokoprężnymi poruszającymi sie po polskich drogach, otrzymamy niebagatelną kwotę sięgającą milionów złotych. Tutaj leży cała tajemnica. Kolejne rządy nie chcą i nie zmieniając założeń budżetowych – nie mogą pozwolić sobie na zrezygnowanie z paliwowego El Dorado.

Nasi zachodni sąsiedzi dopuścili produkcję i używanie biopaliw, biodiesla oraz czystych olejów roślinnych jako paliwo. Warunkiem jest uiszczenie niewielkich (proporcjonalnie do rozporządzenia MF z 22 grudnia 2006r) opłat z tego tytułu. po kilku latach okazało się, że ten sektor rozwinął się tak dynamicznie, że skompensował i podniósł dochody do budżetu państwa o kilka milionów Euro.

Konkluzja może być jedna. Ministerstwo Finansów położyło na obie łopatki i tak niedoskonałą Ustawę o Biopaliwach. W myśl ustawy rolnik chcący produkować przyznaną mu ilość biopaliw jest zobowiązany zgłosić już samo tłoczenie do Izby Celnej. Swoją drogą, jeśli domowe prasy ślimakowe mają wydajność na poziomie 20 kg/h rodzi się pytanie w jaki sposób przeprowadzić komisyjne tłoczenie 10 ton rzepaku w obecności celników? Sam proces tłoczenia trwał będzie 20 dni… Pytań i wątpliwości jest dużo.

Wszystkie świadczą jednak o braku elementarnej wiedzy u tych którzy tworzą tak absurdalne przepisy. Czy w takiej sytuacji nie było by prościej zaimplementować rozwiązania niemieckie na nasz grunt? W istniejącej sytuacji sektor biopaliw mógł by się doskonale rozwijać przynosząc cenne środki tym którzy powinni być głównymi beneficjentami – rolnikom. Stan ten będzie trwał tak długo, aż duże koncerny petrochemiczne wdrożą technologie biopaliwowe do produkcji. Wtedy biopaliwa przestaną być szkodliwe dla silników i …budżetu.

Alan

d.alankiewicz@wrp.pl