Nie sprawdzily się prognozy cen skupu rzepaku

0
368

Na dobre ruszyły już rzepakowe żniwa. Część rolników niestety zbierze mniej ziarna niż się spodziewała, ale za to wszyscy mogą być jak na razie zadowoleni z cen skupu, które zbliżają się do 1000 zł za tonę. N

A jeszcze niedawno prognozowano, że rzepak będzie nawet o 300-400 zł tańszy. Wysokim cenom w kraju sprzyja i to, że na międzynarodowych giełdach jest jeszcze drożej.
Zbiory rzepaku tradycyjnie najwcześniej ruszyły na południu, ale kombajny powoli wyjeżdżają na pola także w innych regionach. Ponieważ magazyny zakładów tłuszczowych i olejarni świecą pustkami, więc zakłady zaczynają już kontraktować tegoroczne zbiory. Jak informuje Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku (KZPR), największe zakłady tłuszczowe w kraju ogłosiły pierwsze ceny rzepaku – wahają się one od 900 do nawet 980 zł za tonę.

Już teraz wiadomo, że rzepak będzie drogi, a więc nie sprawdziły się zapowiedzi o gwałtownym spadku cen skupu. Wielu ekspertów i ministerstwo rolnictwa przekonywało, że rzepak może kosztować na początku żniw tylko 600 złotych. Miał to być efekt wysokiego urodzaju i kłopotów z uruchomieniem produkcji biopaliw, na co miała pójść cała nadwyżka rzepaku. Rolnicy zasiali go bowiem o wiele więcej niż w tamtym roku, więc wyższa podaż miała siłą rzeczy spowodować spadek cen. Tak się nie stało, przede wszystkim dlatego, że jednak plony okazały się niższe od zakładanych. Nie wiemy jeszcze o ile, ale niektórzy plantatorzy twierdzą, że stracili nawet 30-40 proc. ziarna. Stało się to na skutek wiosennych przymrozków, które zniszczyły część kwiatów. Tak więc skoro na rynku nie pojawi się jakaś ogromna ilość rzepaku, zakłady przetwórcze są zmuszone nadal sporo płacić za ten surowiec.

W Unii też drogo

Na korzyść naszych rolników działa także sytuacja na europejskim i światowym rynku roślin tłuszczowych. W Unii Europejskiej generalnie zbiory rzepaku zapowiadają się raczej słabo w porównaniu do prognoz. Dlatego też np. Niemcy rozglądają się za możliwością zakupu ziarna w Polsce. Oczywiście oznacza to wzrost popytu i zapowiedź wysokich cen przez cały sezon. Część przedsiębiorstw planowała większe zakupy soi, aby zastąpić nią rzepak, ale i w tym przypadku, jak wynika z szacunków międzynarodowych, na całym świecie zbiory soi będą nawet o 9 mln ton niższe od zakładanych. Kryzys dotknął zwłaszcza Stany Zjednoczone, jednego z największych eksporterów soi. Dlatego nie słabnie “nacisk” na rzepak, z czego z pewnością skorzystają nasi rolnicy, a co spędza sen z powiek przedsiębiorstwom sektora tłuszczowego.

Sytuacja podczas żniw rzepakowych od razu odbija się na notowaniach tego ziarna na międzynarodowej giełdzie towarowej Matif. Tam, jak informuje KZPR, ceny nieprzerwanie rosną i za rzepak, który ma być dostarczony w sierpniu, trzeba zapłacić ponad 290 euro, czyli prawie 1100 złotych. A jeszcze w maju był on o 20 euro tańszy. Co więcej, kontrakty terminowe zawierane na dostawy rzepaku w przyszłym roku wskazują, że będzie jeszcze drożej, bo tona takiego ziarna kosztuje już ponad 300 euro. To oznacza, że póki co polscy producenci nie muszą się obawiać zagranicznej konkurencji, która mogłaby spowodować obniżenie notowań. Tak więc dla producentów rzepaku zapowiada się całkiem niezły rok. Można się spodziewać, że rolnicy obsieją rzepakiem jeszcze więcej pól, skoro jest to dochodowa produkcja. Biorąc pod uwagę, że średni plon z jednego hektara wynosi około 3 ton, to przychód rolnika wyniesie około 3 tys. złotych. Na dużych wielohektarowych plantacjach, po odliczeniu kosztów produkcji, rolnik może naprawdę nieźle zarobić.


naszdziennik.pl Krzysztof Losz