Rzepak kwitł 5 tygodni!

Zbiory rzepaku już za nami, chociaż wielkość plonów i jakoś ziarna w tym roku jest wyraźnie zróżnicowana. Po długiej i wyjątkowo ciężkiej zimie, na wielu plantacjach rośliny wystartowały osłabione do wiosennej wegetacji, co niestety w związku z niekorzystnymi warunkami pogodowymi skutkowało dużymi obniżkami plonu. Czy można było wspomóc rośliny i zawalczyć o wyższy plon?

Pan Piotr Turowski z Nowych Bielic pod Biesiekierzem w woj. zachodniopomorskim, który rzepak ozimy uprawia na 80 ha, na glebach mozaikowych, piaszczystych, bielicowych – klasy od IVa do VI, miał zróżnicowane plony, w zależności od pola. Zebrał od 28 dt do 36 dt z hektara. Z jakości ziarna jest zadowolony: zanieczyszczenie na poziomie 1,8%, zaolejenie 47% – to bardzo dobre wyniki. Opiera się głównie na odmianach Makila, Rohan, Hydromel, Chagall i stosuje tradycyjną uprawę orkową.
-W ubiegłym roku nabyłem 15 ha gruntów ugoru, który leżał kilkanaście lat, i zdecydowałem się na uprawę rzepaku. Uprawiłem glebę, dałem wapno, ale ono tak szybko nie zadziałało, zasiałem rzepak. Na wiosnę stwierdziłem, że jest mała obsada roślin – mówi Piotr Turowski. – Faktycznie, ten rzepak powinien być zaorany, ale zostawiliśmy go. Daliśmy 3 litry Kelpaku na hektar, i wszystkie odżywki, tak książkowo jak zalecał przedstawiciel firmy dystrybucyjnej. Na plantacji wykonano wszystkie pozostałe zabiegi, rośliny dożywiono mikroelementami, RSM i rośliny do samego zbioru utrzymały ten wigor. – Rzepak był rewelacyjny, a wynik był taki, że rzepak dał 31 dt/ha. Tam, gdzie były lepsze pola, bardziej dopieszczone lecz bez Kelapku, to wyniki były dużo gorsze, bo tylko ok. 20 dt/ha – dodaje.
Preparat Kelpak zastosowano trochę późno, bo dopiero 10 kwietnia, gdy na roślinach był już zielony pąk. Ale efekty mile zaskoczyły gospodarza. Rzepak kwitł 5 tygodni, było wręcz widać wigor tych roślin. – Jak się spojrzało na łan roślin przy kwitnieniu, to żółć płatków była koląca w oczy. Po zastosowaniu Kelpaku rośliny miały po 12-14 rozgałęzień. Przy kontroli na innych plantacjach tych rozgałęzień było 10-12 – opowiada Pan Piotr. – Rośliny te były wyjątkowe! Bardzo dorodne gałęzie. Dobra była odmiana Makila, sprawdzona w moim gospodarstwie. Zbiór nie był może rewelacyjny, bo w ubiegłym roku miałem 41 dt, a w tym 31 dt, ale na tej glebie to było bardzo dużo – wyjaśnia gospodarz.
Pan Piotr jeździ po różnych szkoleniach, jak sam mówi, gdzie wkładają tę wiedzę do głowy, ale szuka alternatywy, by uprawiać taniej. – Tak się złożyło, że plantacja była wyjątkowa i chcieliśmy spróbować. Zmusiła nas też do tego sytuacja: głębsze zimowanie, słaba obsada roślin – wspomina Piotr Turowski. – Plantacja w zasadzie nadawała się do zaorania, ale chciałem ją uratować i dlatego zastosowałem Kelpak. Oczywiście cała plantacja miała ochronę z górnej półki i pełne nawożenie, takie bez szukania oszczędności.

Po żniwach, tych rzepakowych i tych zbożowych, jest też już Pan Janusz Doliński z Kramarzewa w woj. warmińsko-mazurskim. Do wysokości plonu i jakości rzepaku trudno się odnieść, bo z 410 ha, na których zasiał rzepak, 206 ha po zimie nadawało się praktycznie… do zaorania. – Plon rzepaku nie był ciekawy, bo zima nam przerzedziła plantacje, dobrze, że miałem ten rzepak ubezpieczony, firma ubezpieczeniowa trochę zwróciła – mówi Janusz Doliński. – Rzepaku z 360 ha zebrałem średnio 17 dt, to nie jest zadowalający plon.
Średni wskaźnik bonitacji gleb w gospodarstwie wynosi 0,9. Nie są to najlepsze gleby, przeważają klasy IVa i IVb, sporo jest V i VI. 50% upraw było zasiane po orce – tradycyjną technologią, a druga połowa to uproszczenia pod agregat ścierniskowy Horscha. Przy uprawie rzepaku ozimego gospodarz opiera się na kilku odmianach: Californium, Kostel, Chagall, Nelson, Adriana. Plon zebranego rzepaku to 17 dt/ha, jakość technologiczna, przy wilgotności 7% i zanieczyszczeniach 2%. – Kelpak stosowałem wiosną: 2 litry na ha, również na kukurydzę. Zamierzam też zastosować preparat teraz jesienią w dawce 2 l/ha, a na wiosnę w zależności od zimowania 2-3 litry na hektar, ponieważ jestem po tym roku do niego przekonany – mówi gospodarz. – Po zastosowaniu Kelpaku, tak od razu nie widać efektów na roślinie, bo musi to jakiś czas w niej krążyć. Kelpak zmusza roślinę do budowania większego systemu korzeniowego, bardziej obfitego. To powoduje, że na trudne warunki, jakie były w tym roku, najpierw opady, później susza, rzepak zachowywał się w miarę normalnie. Nie było widać, że przysycha, czy coś się z nim dzieje. Na tych ponad 100 ha, które dobrze przezimowały i nie były do zaorania, dobrze to wyglądało. Rzepak dał plon normalny, tak jak w innych latach między 30 a 40 dt/ha. Dobrze, że wytrzymałem nerwowo i zostawiłem to pole, które nadawało się do zaorania. Gdybym na te warunki posiał jakieś zboże jare, to bym nie miał nic. Chociaż fakt, że te rośliny były rzadkie, wyglądały jak krzaki porzeczek, miały dużo pędów bocznych. Myślę, że Kelpak miał dużą zasługę, szczególnie w tym roku. Nie wiem, jak będzie na przyszły rok, czy zima nie zrobi nam jakichś uszkodzeń. Będę miał wówczas jakieś porównanie, bo teraz zastosuję preparat na całą powierzchnie na jesień i wiosnę.