Fatalna pogoda – nie tylko w Polsce

0
605

Całe południe Polski zmaga się z ulewnymi opadami deszczu. Sytuacja hydrologiczna największych rzek Polski – Odry i Wisły jest alarmująca. Stany alarmowe na odrze zostały przekroczone w 60 miejscach, a na Wiśle w 25 miejscach.

IMGiW tłumaczy, że pojemność rzek jest na tyle duża, że może dojść jedynie do lokalnych podtopień, ale o wielkiej wodzie” na razie nie ma mowy. Najtrudniejsza sytuacja jest na południu Polski w województwach śląskim, małopolskim i świętokrzyskim, gdzie w rzekach na terenach górskich w ciągu trzech godzin stan wody może podnieść się nawet o metr. Najbardziej dynamicznie zmienia się sytuacja w dorzeczu górnej Wisły. Cztery wodowskazy wskazują tam przekroczenie stanu alarmowego, a dwadzieścia dziewięć – stanu ostrzegawczego. W województwie małopolskim lokalnie może spaść do 150 litrów deszczu na metr kwadratowy. Na Opolszczyźnie, na Płaskowyżu Głubczyckim wielkość opadów może sięgać 110 litrów. Na Śląsku, w rejonach górskich i podgórskich, może spaść do 100 litrów deszczu.

Aktualna sytuacja pogodowa spowodowana jest układem barycznym, w którym dolne warstwy powietrza płyną z północnego zachodu, są zimne i względnie suche, z kolei górne – ciepłe warstwy napływają z południowego wschodu z rejonu Morza Czarnego, niosąc ze sobą bardzo duże ilości wilgoci. Na styku tych warstw dochodzi do silnych procesów chmurotwórczych – niestety wydajnych opadowo.
Dopiero w czwartek rozpocznie się usuwanie frontowych chmur znad Polski, w piątek nasz kraj wejdzie w zasięg wyżu znad zachodniej Europy. Do tego czasu Polska pozostanie po wpływem niżu, który utworzył się nad Morzem Śródziemnym i przez Bałkany dotarł nad Ukrainę. Związane z nim strefy uporządkowanego zachmurzenia, podobne w wyglądzie i ze względu na opad do chmur frontowych, przesuwają się ze wschodu na zachód, wieczorem do wschodniej Małopolski wejdą następne opady. Będą najpierw rozszerzać się na północ przez Mazowsze i Podlasie, by następnie ruszyć na zachód. Spowoduje to zmniejszenie natężenia opadów na południu Polski, które dotąd tam się koncentrowały. Zmiana stanu atmosfery przyniesie ze sobą burze i im towarzyszące zjawiska atmosferyczne.
Bez wątpienia aktualna aura nie jest normalna dla tej pory roku. Aktywność islandzkiego wulkanu Eyjafjallajokull powoduje emisję do atmosfery ogromnych – szacowanych na kilkadziesiąt giga-ton ilości pyłu wulkanicznego. Zalegając na wysokości około 6000 m odbija światło słoneczne, nie ogrzewając ziemi. Chmura pyłu przemieszczając się z północnego zachodu pokrywa znaczną część Europy. Części naszego kontynentu i sąsiadującej z Europą Afryki i Azji pozostają nieprzesłonięte, co pozwala na ich normalne ogrzewanie, zwiększając amplitudę temperatury między przysłoniętą Europą. Taki stan izotermiczny sprzyja tworzeniu się frontów atmosferycznych dających niezwykle silne opady. Z powodu pyłowej zasłony odczuwamy dotkliwe zimno.

Powodzie paraliżują również sąsiednie państwa – Cazechy, Słowację, Węgry, Austrię. Dwie osoby zginęły miejscowości Trgoviszte na południu Serbii.
Niemiłe zaskoczenie przeżyli Hiszpanie. W niedzielę, w północnej części kraju spadł… śnieg. W niemal całym kraju spadła temperatura. Było zimno, wiał mocny wiatr, padał deszcz, a w niektórych regionach śnieg Zaskoczeni byli przede wszystkim kierowcy.
Nawet 30 stopni Celsjusza – tyle wskazywały w środę termometry we Francji. Nic dziwnego, że w paryskich parkach zrobiło się tłoczno. W Paryżu temperatura sięgnęła 28 stopni – to prawie o 10 stopni więcej niż normalnie o tej porze roku. Taka pogoda nikomu jednak chyba nie przeszkadzała.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności