Warto liczyć koszty żywienia?

0
243

Zdecydowanie tak! I to w każdej dziedzinie związanej z produkcją mleka, żywca wołowego i hodowlą bydła. Zakończona niedawno poznańska Ferma Bydła (27.02.-01.03.) była okazją do odpowiedzi na postawione w tytule pytanie. Warto je liczyć, choćby po to, by znaleźć źródła oszczędności. Ma to niebagatelne znaczenie nie tylko w trudnych ekonomicznie sytuacjach, ale przede wszystkim wskazuje możliwości obniżenia kosztów produkcji w produkcji mleka czy mięsa.

Bogata tematyka referatów, wygłoszonych podczas targów, doskonale odzwierciedla istnienie związku między wykorzystaniem innowacyjnych metod produkcji rolnej (w tym głównie żywienia), a redukcją kosztów w każdym gospodarstwie, niezależnie od wielkości, ale zgodnie z realnymi możliwościami.

Podczas forum poświęconego paszom objętościowym w żywieniu bydła szukano źródeł lepszego wykorzystania runi na pastwiskach zimowych, które determinowane jest przez termin zbioru runi, wpływający na poziom plonowania, strawność, koncentrację składników pokarmowych. Koncentracja białka ogólnego i energii w runi pokrywa wymagania pokarmowe krów matek i bydła mięsnego pod warunkiem, że odrastanie runi trwa od lipca/sierpnia do końca roku kalendarzowego, jak przekonywał prof. Piotr Goliński z UP w Poznaniu. Natomiast niska koncentracja energii, wysoka zawartość ergosterolu, ryzyko gromadzenia się w paszy mykotoksyn, jak również obniżanie się poziomu plonowania runi powoduje, że wykorzystanie pastwisk od końca grudnia przez kolejne miesiące nie pokrywa zapotrzebowania zwierząt zarówno w ilości, jak też jakości i bezpieczeństwa paszy.

Problem stanowi też brak dobrych mieszanek traw na rynku. Zwłaszcza skład gatunkowy dostępnych na rynku mieszanek pozostawia wiele do życzenia pod względem merytorycznym. W mieszankach łąkowych w grupie traw wysokich brakuje gatunków niezbędnych w skrajnych warunkach siedliskowych, dowodził prof. Piotr Domański z COBORU. Dotyczy to mozgi trzcinowatej i wyczyńca łąkowego na siedliskach mokrych, a rajgrasu wyniosłego i stokłosy bezostnej – na siedliskach suchych. W grupie traw podszywkowych brakuje natomiast wiechliny błotnej dla siedlisk mokrych. Zauważa się też niewłaściwe stosowanie gatunków do siedlisk, inne gatunki sprawdzają się na glebach mineralnych, a inne na organicznych.

Oszczędności można też szukać poprzez obniżenie kosztów produkcji kukurydzy kiszonkowej. Jak wskazywał prof. Tadeusz Michalski z UP w Poznaniu, różne wyposażenie gospodarstw, różne koncepcje prowadzenia uprawy, doboru zabiegów i maszyn powodują znaczne różnice w ponoszonych nakładach i kosztach. Koszty eksploatacji maszyn w produkcji kukurydzy kiszonkowej mogą nawet różnic się o 100% w poszczególnych gospodarstwach. Analiza kosztów, która wskazał prof. Michalski, jednoznacznie prowadzi do wniosku, iż nakłady maleją wraz ze wzrostem gospodarstwa i podobnie wygląda zależność między obszarem gospodarstwa a nakładami czasu pracy.

Ewa Grabowska
Wiadomości Rolnicze Polska