Zwalczanie chorób i szkodników buraka cukrowego

5. Żółtaczka coraz częściej będzie spotykana na plantacjach buraka, fot. J. Piszczek

Duża powierzchnia liści i bogaty w cukier korzeń spichrzowy są przyczyną, z powodu której burak cukrowy narażony jest na ataki ze strony wielu szkodników i chorób przez cały okres wegetacji. Pociąga to za sobą konieczność nieomal stałej obecności plantatora na polu i reagowania na występujące zagrożenia.

Dodatkowo, ocieplanie się klimatu spowodowało zmiany w znaczeniu poszczególnych agrofagów oraz pojawianie się nowych zagrożeń. Jeżeli nałożymy na to ograniczenia w dostępności chemicznych środków ochrony roślin wynikające z decyzji Unii Europejskiej wycofującej zezwolenia na ich stosowanie, to okazuje się, że burak cukrowy staje się rośliną coraz trudniejszą w uprawie i ochronie.

Szkodniki buraka cukrowego

Szkodnikiem, który stanowi szczególne zagrożenie dla plantatorów z południowo-wschodniej Polski jest szarek komośnik (w ubiegłym roku po raz pierwszy stwierdzono występowanie szarka także na Mazowszu). Kilka suchych i bardzo ciepłych lat wpłynęło na gwałtowny wzrost liczebności jego populacji. Ten duży, osiągający 1,6 cm długości chrząszcz zimuje w glebie, zwykle na głębokości od 5 do 15 cm, choć może schodzić głębiej. Uaktywnia się wiosną. Okres jego migracji na plantacje jest rozciągnięty w czasie. Jest to spowodowane stopniowym ogrzewaniem się kolejnych warstw gleby do temperatury 7°C i wyższej, w której szarek wybudza się z zimowego letargu. Jest to także czas wschodów buraka cukrowego.

Szarek komośnik, fot. J. Piszczek

Jeżeli populacja szkodnika jest liczna, mogą one zniszczyć w krótkim czasie nawet wielohektarowe uprawy. W pierwszych latach masowego wystąpienia szarka plantatorzy byli bezradni, a obszar przesiewanych pól sięgnął kilku tysięcy hektarów. Obecnie wiedza o tym szkodniku jest znacznie szersza. W zagrożonych rejonach wielu rolników zaopatrzonych zostało w feromony pokarmowe, wabiące wychodzące z gleby chrząszcze. Stosując pułapki można określić moment wybudzenia się szkodnika oraz jego liczebność. Ułatwia to podjęcie decyzji o przeprowadzeniu zabiegu ochronnego. Znanych jest także kilka działań agrotechnicznych, którymi można ograniczyć straty wywoływane przez szkodnika. Do ochrony buraka przed szarkiem są obecnie zarejestrowane preparaty z grupy pyretroidów. Aby podnieść ich skuteczność, do cieczy opryskowej należy dodać adiuwanty, najlepiej silikonowe. Zabieg musi być wykonywany w trakcie żerowania szkodnika, czyli w dzień. Nocą szarek schodzi do gleby. Jak wskazują tegoroczne obserwacje, jesteśmy już po szczycie występowania tego szkodnika.

Kolejnym narastającym problemem są wszystkim dobrze znane szkodniki wschodów – pchełka, śmietka i mszyca. Brak zapraw neonikotynoidowych powoduje, że burak cukrowy nie jest obecnie przed nimi skutecznie chroniony. W przypadku pchełki dysponujemy kilkoma substancjami czynnymi do zabiegów ochronnych w buraku, jednak w większości należą one do grupy pyretroidów. Znacznie gorszą sytuację mamy w przypadku ochrony buraka przed śmietką i mszycą. W tym przypadku dopuszczone są jedynie preparaty zawierające deltametrynę. Ta substancja czynna z grupy pyretroidów jest skuteczna w zakresie temperatur 10–20°C. Działa jedynie kontaktowo i żołądkowo. Jest nieskuteczna w zwalczaniu kolonijnych form mszycy, a także larw śmietki żerujących w miękiszu liści.

Mszyca – zasadniczo plantator jest obecnie pozbawiony środków do walki z tym szkodnikiem, fot. J. Piszczek

Zalecana jest do jednokrotnego zabiegu w sezonie wegetacyjnym przeciwko danemu szkodnikowi. Zatem realnie plantatorzy są bezsilni w walce  z tymi szkodnikami. Trzeba się spodziewać, że w niedalekiej przyszłości widok „zaminowanych” liści i zażółconych plantacji buraka na skutek rozwoju chorób wirusowych przenoszonych przez mszyce stanie się regułą. Choroby te mogą powodować znaczne straty w plonie. Wystarczy wskazać na rok ubiegły we Francji, gdzie w niektórych rejonach uprawy buraka, wirusy doprowadziły do klęskowego spadku plonów. Z tego powodu w kraju tym na kolejne trzy lata wprowadzono derogację na neonikotynoidy stosowane jako zaprawy nasienne w ochronie wschodów buraka.

Podobnie brak jest preparatów przeznaczonych do ochrony buraka przed rolnicami, piętnówkami czy też błyszczkami, których gąsienice mogą być sprawcami znaczących uszkodzeń blaszek liściowych w lata ciepłe i suche. Ostatnim szkodnikiem, na którego warto zwrócić uwagę, jest migrujący od południowego zachodu w kierunku centrum kraju skośnik buraczak (spotykany jest już w Wielkopolsce). Jest to bardzo małych rozmiarów motyl (do ok. 1,5 mm rozpiętości skrzydeł), który także preferuje suchą i gorącą pogodę. Składa jaja w rozetach liściowych buraka. Larwy szkodnika podgryzają liście sercowe i drążą tunele w ogonkach liściowych. Tworzą kokony, które stanowią barierę trudną do pokonania przez środki ochrony roślin.

Uszkodzone liście zamierają i ciemnieją, a zmiany na skutek uszkodzeń przypominają zmiany spowodowane brakiem boru. Jednocześnie miejsca żerowania larw stanowią wrota dla infekcji grzybowych powodujących gnicie korzeni. Zasadniczo szkodliwe jest dopiero drugie i trzecie pokolenie skośnika. Widok zniszczonych przez szkodnika plantacji z daleka może kojarzyć się z plantacjami zniszczonymi przez chwościka. Niestety także w tym przypadku nie ma zarejestrowanych środków do ochrony buraka przed tym owadem.

Choroby buraka cukrowego

W ostatnich latach chorobą liści będącą największym problemem dla plantatorów był i pozostaje chwościk. Infekcje powodowane przez tego grzyba zdominowały plantacje do tego stopnia, że objawy innych chorób na liściach buraka należą obecnie do rzadkości. Chwościk to typowy organizm ciepłolubny. Groźny staje się przy temperaturze powietrza przekraczającej 15°C, a optymalny rozwój grzyba zachodzi w przedziale 25–32°C. Aby skutecznie zainfekować liść, konieczna jest także wysoka wilgotność – optymalna to 95–100%. Warunki takie panują w łanie liści buraka po opadach deszczu, niekiedy nawet przez dłuższy okres. Ochrona przed chwościkiem opiera się obecnie na preparatach zawierających substancje czynne z grupy triazoli oraz strobiluryn. Zabiegi ochronne należy rozpocząć natychmiast po stwierdzeniu pierwszych objawów chorobowych na liściach. W normalnych warunkach drugi zabieg powinien być wykonany nie później niż po trzech tygodniach, jednak przy ciepłej i wilgotnej pogodzie niekiedy nawet po dwóch. Jest to najtrudniejszy moment w walce z chwościkiem. Wymaga stałej i uważnej obserwacji ze strony plantatora. Pojawiające się nowe infekcje są sygnałem do kontynuacji walki chemicznej z grzybem. Podobnie, o ile zachodzi taka konieczność, tą zasadą należy kierować się przy podejmowaniu decyzji o kolejnych zabiegach.

3. Uszkodzenia spowodowane żerowaniem larw śmietki burakowej, fot. J. Piszczek

Na chwilę obecną najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie do ochrony chemicznej preparatów dwuskładnikowych. Nie należy w dwóch kolejnych zabiegach stosować tych samych substancji czynnych, gdyż prowadzi to do szybkiego powstawania w populacji grzyba odporności. Sposobem na ograniczenie tego zjawiska, a także na podniesienie skuteczności ochronnej poszczególnych zabiegów jest wzbogacenie cieczy opryskowej o związki miedzi. Niestety nadal brakuje w rejestrze dopuszczonych do ochrony buraka fungicydów zawierających miedź. Problem ten można rozwiązać stosując w to miejsce nawozy nalistne zawierające dużą ilość tego pierwiastka. Stosując taki system ochrony pamiętać trzeba o dodatku do cieczy roboczej adiuwanta zalecanego do zabiegów fungicydowych. Bardzo ważna jest kolejność dodawania poszczególnych preparatów do przygotowywanej cieczy roboczej. Jako pierwszy wprowadzany powinien być adiuwant, następnie preparat miedziowy i po wymieszaniu, fungicyd działający systemicznie. W przypadku braku adiuwanta czy też innej kolejności wprowadzania preparatów, może dojść do wytrącania substancji czynnych, zatykania dysz w opryskiwaczu, a przede wszystkim utraty skuteczności cieczy opryskowej.

Liczne gąsienice motyli mogą doprowadzić do gołożerów, fot. J. Piszczek

Jak wspomniano powyżej, sprawca chwościka, grzyb Cercospora beticola, bardzo szybko uodparnia się na fungicydy działające systemicznie. Obecnie populacja patogenu w Polsce nieomal w 100% odporna jest na tiofanat metylu oraz strobiluryny. Spotykane są także odporności na triazole. Stąd konieczność przemiennego stosowania substancji czynnych, wykorzystywania preparatów dwuskładnikowych oraz dodatku miedzi, skutecznie ograniczającej narastanie tego niekorzystnego zjawiska.

dr hab. Jacek Piszczek, prof. IOR-PIB, TSD w Toruniu

Artykuł ukazał się w lipcowym numerze Wiadomości Rolniczych Polska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności