Zielony Ład, Brexit, F2F – czy sektor mleczarski podoła wyzwaniom?

0
132

Koronawirus wpłynął na wiele sektorów polskiego rolnictwa m.in. na sektor mleczarski. Dziś widać jednak pewne pozytywne symptomy kryzysu. Jak sektor mleczarski radzi sobie z sytuacją wokół koronawirusa?  Z jakimi skutkami będziemy się borykać? Czy polski sektor wyjdzie z kryzysu obronną ręką? Co czeka producentów? Czy europejski Zielony Ład, Brexit i strategia “Od pola do stołu” zaburzą rozwój polskiego mleczarstwa?

29 czerwca 2020 r.  Instytut Gospodarki Rolnej przy współpracy z  Polską Izbą Mleka zorganizował  wideokonferencję podczas której rozmawiano na temat sytuacji związanej z sektorem mleczarskim.

W rozmowie wzięły udział osoby reprezentujące sektor mleczarski:  Agnieszka Maliszewska (Polska Izba Mleka), Marcin Hydzik (Związek Polskich Przetwórców Mleka), Peter Knauer (Hochland Polska Sp. z o.o.), Marcin Witulski (Polmlek Sp. z o.o.), Andrzej Szczepański (Robico) oraz Edward Bajko (Spółdzielnia Mleczarska Spomlek).

Goście podzielili się uwagami na temat tego, jak koronawirus przełożył się na funkcjonowanie lub organizację firm które reprezentują, a także opowiedzieli o tym, jaka przyszłość czeka polski sektor mleczarski.

– To trzeba rozstrzygać w dwóch aspektach, tzn. rynku wewnętrznego i rynku zewnętrznego, czyli eksportu polskiego mleczarstwa. Jeśli chodzi o rynek wewnętrzny, to wiadomo, że nastąpił spadek konsumpcji. Zamknięcie sklepów spowodowało duże spadki jeżeli chodzi o popyt. Mimo to nasza podaż w pierwszym etapie utrzymywała się jeszcze na dosyć wysokim poziomie. Patrząc przez pryzmat produktów fermentowanych, one są w jakiś sposób zależne od strony pogody. Kwiecień był bardzo ciekawy, natomiast maj był już gorszy. Trzeba również  wiedzieć, że mleczarstwo sprzedaje w dużej ilości w kanale HoReCa i powrót do tej sprzedaży będzie dosyć długi, w zależności od tego, jak ten rynek będzie się dalej otwierać i rozwijać – zwrócił uwagę Andrzej Szczepański (Robico).

– Jeszcze jedna uwaga, przede wszystkim zwracamy mocno uwagę na to, że po powrocie do sprzedaży po pandemii, zmieniają się zwyczaje konsumentów. Więcej sprzedajemy też przez Internet, ale zauważamy też, że ludzie rzadziej chodzą do sklepów i dlatego schodzą opakowania o większej pojemności, o większej wadze, chyba po to, żeby tych sklepów tak często nie odwiedzać. I jeszcze jeden element, który jest przez nas zauważany. Widać, że ta siła nabywcza konsumentów nie jest tak optymistyczna, zakupy są bardziej przemyślane. Klienci robią swoje zakupy patrząc na sprawdzone marki i brandy, nie szukają po prostu innych produktów. Zauważane są także takie symptomy, które chyba będą się rozwijać, że konsumenci są zainteresowani produktami bardziej funkcjonalnymi tzn. przeznaczonymi dla ludzi aktywnych, dla sportowców, ludzi starszych. Takie są uwagi w zakresie handlu z naszej strony – mówił Andrzej Szczepański.

Praca organizacji w dobie kryzysu

– Koronawirus stał się sprawdzianem nie tylko dla całej branży, ale także dla naszych organizacji i wydaje mi się, że ten sprawdzian został przez nas zdany, tzn. ten egzamin zdaliśmy, ponieważ ta współpraca została bardzo zacieśniona. Można powiedzieć, że tylko dzięki tej współpracy udało się kilka spraw przeprowadzić, tutaj wspomniałbym np. o wnioskach do ministra rolnictwa o wpisanie zakładów mleczarskich do Infrastruktury Krytycznej państwa. (…)  Myślę, że taka ściślejsza współpraca powinna być kontynuowana i myślę, że można powiedzieć, że to jest ten pozytywny wpływ koronawirusa na naszą organizację mleczarską– ocenił Marcin Hydzik ze Związku Polskich Przetwórców Mleka.

– Odnosząc się do samego problemu koronawirusa, ja również mogę powiedzieć, jak to wyglądało z perspektywy członków naszego Związku. Widzimy bardzo głęboki kryzys HoReCa, kryzys wśród tych, którzy się bardzo mocno ukierunkowali na rynek HoReCa, a także na rynek mleka w szkole, ale co również ciekawe, wolumen sprzedaży nie zmalał. Widać natomiast wyraźnie, że koronawirus i ta pandemia spowodowały zmianę zachowań klientów. Oni w tej chwili kupują tańsze produkty, kupują produkty bez dodatków i co ciekawe – to także w odniesieniu do tzw. Zielonego Ładu – następuje pewien odwrót, albo zahamowanie rozwoju produktów BIO. To też jest istotne, bo Zielony Ład te produkty chce promować. Myślę, że to był świetny trening dla naszych organizacji. Czy wszyscy go zdali? Nie jestem pewien, ale myślę, że nasze dwie organizacje na pewno go zdały– mówił podczas wideokonferencji Marcin Hydzik.

– Koronawirus pokazał nam tak naprawdę, jaka nasza branża jest niestabilna i pokazał, jak ważna jest ta dywersyfikacja w produkcji i tak naprawdę jak ważny jest zapas mocy produkcyjnych. W takcie wybuchu pandemii, z dnia na dzień stanął nam rynek HoReCa, trzeba było przerzucić mleko na inne produkty. W pewnym stopniu zrekompensowała to wszystko produkcja mleka UHT, mleka świeżego, ale potrzebnych było jeszcze bardzo dużo mocy produkcyjnych po szkodach. Dzięki temu, że te moce są, ten kryzys nie dotknął tej branży w większym stopniu, bo wiemy jak ten rynek działa. Jeżeli na tym rynku pojawiają się choćby te dwie przysłowiowe beczki mleka, to te ceny od razu wariują, bo mieliśmy sytuację, że cena mleka spadła już do ok. 80 groszy i tak naprawdę największy problem miały firmy, które tego mleka musiały się pozbywać, tak więc koronawirus pokazał nam, gdzie jeszcze w naszej organizacji jest miejsce do zwiększenia pewnych źródeł produkcji – mówił Marcin Witulski, reprezentujący firmę Polmlek.

– W tym czasie podjęliśmy tez pewne inwestycje, gdzie zwiększyliśmy produkcje mleka np. świeżego czy mleka UHT. Ja także uważam, że sytuacja jest o wiele lepsza niż żeśmy przypuszczali. Było bardzo nerwowo, bo produkowaliśmy produkty na magazyn i nikt nie wiedział, w jakiej cenie te produkty będą sprzedawane, także w tej chwili wszystko wraca do normy. Wrócił też eksport, bo to była druga rzecz oprócz rynku HoReCa. Tak naprawdę eksport zatrzymał się też z dnia na dzień. Stawał zupełnie rynek chiński, rynek azjatycki i rynek amerykański – Ameryka Północna i Południowa W tej chwili widzimy, że to wszystko już wraca do normy. Oczywiście rynek HoReCa nie odbudował się i pewnie jeszcze długo się nie odbuduje, ale już rozłożenie produkcji na inne produkty jest o wiele łatwiejsze. Tak więc myślę, że wychodzimy już z tego z tak naprawdę z podniesionym czołem.. Oczywiście to jeszcze nie jest koniec, bo największe obawy mamy przed tym, że ten koronawirus w końcu się pojawi w tych zakładach i to ryzyko kwarantanny jest dla nas największym zagrożeniem, ale wtedy też dzięki tej dywersyfikacji produkcji trzeba będzie przechodzić na produkty, gdzie tej robocizny po prostu potrzeba mniej. Myślę, że sobie z tym poradzimy i sytuacja się uspokoi, bo tego spokoju tak naprawdę nam potrzeba w tej chwili i myślę, że nie ma jakiegoś większego ryzyka, że ten rynek się jeszcze bardziej załamie– ocenił Marcin Witulski.

Źródło: IGR

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności