Zgnilec amerykański, złośliwy dla pszczół

Fot. 1. Obszar objęty występowaniem zgnilca amerykańskiego pszczół oznaczony jest tablicami

Zgnilec amerykański (syn. złośliwy) jest chorobą bakteryjną pszczoły miodnej. Należy do zakaźnych chorób zwierząt, podlega obowiązkowi zgłaszania i zwalczania. Co prawda jego wystąpienie na obszarze Polski nie jest czymś niespotykanym, ale w ostatnich latach ogniska choroby pojawiają się coraz częściej niezależnie od pory sezonu w różnych rejonach kraju.

W wypadku stwierdzenia choroby obowiązkiem lokalnych władz jest wydanie rozporządzenia w sprawie zwalczania zgnilca i wyznaczenie obszaru zapowietrzonego (objętego występowaniem choroby – po urzędowym jej stwierdzeniu), w promieniu 6 km od miejsca jej wystąpienia. Zostaje on oznakowany tablicami ostrzegawczymi, które są umieszczone na wszystkich prowadzących do niego drogach wjazdowych (fot. 1). W obrębie wydzielonego obszaru istnieje zakaz przemieszczania rodzin pszczelich, matek pszczelich, czerwiu, pszczół, pni pszczelich, produktów pszczelich oraz sprzętu i narzędzi używanych do pracy w pasiece – bez zgody powiatowego lekarza weterynarii; organizowania wystaw i targów z udziałem pszczół. Przeglądów pasiek dokonują służby weterynaryjne.

Sprawca zamieszania i jego ofiary

Sprawcą zgnilca złośliwego jest bakteria Paenibacillus larvae (dawniej Bacillus larvae). W formie przetrwalnikowej (endospory) np. w suszu z zarażonymi larwami przeżywa nawet 45 lat, w ulach – do 20 lat. Charakteryzuje się dużą wytrzymałością na działanie temperatury i środków odkażających. Bakteria rozwija się w ciele starszych larw (czerwiu), które zamierają w stadium larwy wyprostowanej lub przedpoczwarki. Do organizmu larw bakterie trafiają wraz z pokarmem, kiełkują w przewodzie pokarmowym, uszkadzają nabłonek jelita i przenikają do hemolimfy wypełniającej hemocel, larwa zamiera.

Symptomy choroby i jej rozprzestrzenianie

W zasklepach na zamarłym czerwiu pojawiają się dziurki, zasklepy ciemnieją i się zapadają. Zamarły czerw ma barwę brunatnożółtą, można go wyciągać w długie nitki. Ma zapach kleju stolarskiego (lub palonego rogu); w wypadku nasilonego zakażenia zapach ten wyczuwalny jest już po otwarciu ula. Po wyschnięciu mocno przywiera do komórki i tworzy ciemny słupek. Choroba bardzo łatwo i szybko rozprzestrzenia się w obrębie rodziny i poza nią. Szerzy się za pośrednictwem pszczół karmicielek i robotnic czyszczących komórki. Bakterie mogą być przenoszone wraz ze sprzętem pszczelarskim, z plastrami (szczególnie tymi z czerwiem, pokarmem), za pomocą węzy pochodzącej z wosku niepoddanego sterylizacji. Infekcję rozprzestrzeniają pszczoły rabujące i błądzące, szkodniki ulowe. Źródłem zakażenia są także produkty pszczele (miód, pyłek, mleczko).

Dlaczego chorują?

Choroba rozwija się zazwyczaj w silnych rodzinach (szczególnie w tych, skłonnych do rabunków) o dużej liczbie czerwiu (fot. 2).

Fot. 2. Plaster ze zdrowym czerwiem zasklepionym

Jej wystąpieniu sprzyjają niedożywienie i zaziębienie larw, notowane jest to najczęściej pod koniec sezonu pasiecznego (lipiec, sierpień), kiedy zasoby bazy pożytkowej są ograniczone. Choroba może pojawić się także w innych okresach roku, tak jak to miało miejsce w ubiegłym sezonie (2019).

Wiosenne infekcje

Już na początku maja ub.r. ogniska choroby wykryto m.in. w Małopolsce, na Śląsku Cieszyńskim, na Dolnym Śląsku. Warunki pogodowe sprzyjały jej wystąpieniu.

Fot. 3. Rzepak jest bardzo dobrym pożytkiem dla pszczół

W okresie intensywnego kwitnienia wielu gatunków roślin, w tym rzepaku (fot. 3) i sadowniczych deszczowa, chłodna aura spowodowała, że pszczoły nie mogły wylecieć z ula i zdobyć pokarmu. Rodziny pszczele nie zgromadziły więc odpowiednich zapasów, nad czym zresztą również ubolewali pszczelarze, dla których oznacza to mniejsze zbiory miodu. Trzeba wziąć pod uwagę, że z każdym dniem wiosny wzrasta intensywność składania jaj przez matkę, aby w pełni sezonu pszczelarskiego (czerwiec) osiągnąć apogeum (matka może złożyć nawet 2,5 tys. jaj na dobę). Wykarmienie larw wymaga więc odpowiedniej ilości pokarmu. Zgromadzone przez robotnice zapasy miodu i pyłku zostały (wskutek ich spożycia przez pszczoły) mocno zredukowane w czasie długotrwałych deszczy. W czasie „niedożywienia” ilość pokarmu dostarczanego larwom przez karmicielki jest reglamentowana, co sprawia, że w jelicie larw obniża się stężenie cukrów. Stwarza to z kolei optymalne warunki do rozwoju patogenu (wyższe stężenie cukrów w jelicie larw hamuje jego rozwój, nie dochodzi bowiem do kiełkowania endospor). Nie bez znaczenia pozostaje także fakt zbyt dużego napszczelenia terenu (liczba rodzin przypadająca na jednostkę powierzchni). Liczba ta w Polsce systematycznie rośnie, jeszcze w 2016 r. na km2 przypadało średnio 4,8 rodzin pszczelich, w 2017 r. – 5, a w 2018 r. było to już 5,2 rodzin pszczelich. Najwięcej rodzin pszczelich jest w Małopolsce (aż 10 na km2), ale też w woj. lubelskim i podkarpackim – na obszarach rozdrobnienia gospodarstw rolnych; najmniej w woj. podlaskim (2 rodziny/km2). Im więcej rodzin pszczelich zlokalizowanych jest na danym areale tym większa jest konkurencja o pokarm, tym więcej tego pokarmu potrzeba na zaspokojenie potrzeb żywieniowych stacjonujących na danym terenie pni. Źródła pokarmu w czasie niesprzyjających kwitnieniu i nektarowaniu warunków pogodowych zostają silnie zredukowane. I w tym miejscu wracamy do punktu wyjścia, czyli ograniczeń związanych z bazą pożytkową pszczół.

Letnio-jesienne zakażenia

Standardowo nasilenie występowania zgnilca obserwuje się w Polsce pod koniec sezonu pszczelarskiego. Związane jest to w dużej mierze z częstymi w tym czasie rabunkami (głównie, gdy silne rodziny dokonują rabunku tych słabszych, o gorszej kondycji) i obecnością okresów bezpożytkowych (większość gatunków roślin będących dla pszczół źródłem pokarmu już zakończyła kwitnienie).

Lokalne media informowały w ub.r. o pojawieniu się ognisk zgnilca m.in. w woj. podkarpackim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim. Do wystąpienia infekcji przyczyniła się na pewno susza, która ograniczyła nie tylko wegetację roślin, lecz również ich nektarowanie (i produkcję pyłku). Wysoka temperatura (panująca także nocą i nad ranem) przyspieszyła wysychanie kropel spadzi (wydalanej przez mszyce najintensywniej w godzinach nocnych i wczesnym rankiem) oraz ograniczyła aktywność lotną pszczół.

Fot. 4. Larwy, z których powstaną robotnice, od trzeciego dnia rozwoju larwalnego do ich zasklepienia karmione są przez robotnice papką składającą się z miodu, pyłku i mleczka pszczelego

Zbieraczki nie mogły więc przynieść do ula odpowiedniej ilości pokarmu niezbędnego do wykarmienia larw (fot. 4) obecnych w tym czasie w gniazdach.

Kolejnymi przyczynami sprzyjającymi wystąpieniu infekcji są też gwałtowne zmiany pogody (mogą prowadzić do zaziębienia czerwiu), ograniczona bioróżnorodność bazy pożytkowej (szczególnie na obszarach, na których prowadzona jest uprawa monokulturowa), duże napszczelenie terenu i konkurencja o pokarm.

Zwalczanie

Choroba zwalczana jest z urzędu. Metoda radykalna polega na niszczeniu całych pni, stosuje się też przesiedlanie rodzin pszczelich, bardzo ważna jest dezynfekcja uli i sprzętu. Miód z zakażonych rodzin nie jest szkodliwy dla ludzi, ale stanowi źródło endospor, a tym samym grozi rozprzestrzenieniem się choroby.

Niezwykle ważne są profilaktyka i dbanie o zdrowotność rodzin. Na pasiekę nie należy wprowadzać odkładów, rodzin czy pakietów z nieznanego źródła ani korzystać z używanych wcześniej, nie poddanych dezynfekcji, nieznanego pochodzenia sprzętów, uli i ich oprzyrządowania. Nie wolno dopuścić do sytuacji, w której rodzina głoduje. Konieczne jest zapewnienie pszczołom optymalnej ilości pokarmu przez cały sezon, w razie potrzeby należy je dokarmiać.

Jaki będzie ten sezon? W tym momencie trudno wyrokować. Wiele zależy od warunków pogodowych. Anomalie pogodowe, które stały się już klimatycznym „standardem”, burzą z kolei stabilizację funkcjonowania ekosystemów. Deficyt wody w glebie, na dużym obszarze kraju, już teraz nie rokuje dobrze dla wegetacji roślin (także dla ich nektarowania), a wystąpienie suszy wiosną jest już (w wielu rejonach kraju) prawie przesądzone. Tegoroczna ciepła zimna nie sprzyjała dobremu zimowaniu rodzin pszczelich. Ich kondycja wiosną może nie być najlepsza. A osłabienie i niedożywienie sprzyjają infekcjom.

Tekst i zdjęcia: Joanna Klepacz-Baniak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności