Z mikrofonem przez pola

Trudny sezon za nami, żniwa nauczyły nas cierpliwości i uszanowania warunków pogodowych. W poszczególnych rejonach kraju wyraźnie zaznaczyły się różnice zarówno w terminie zbioru pszenicy i rzepaku, jak i terminie siewu ozimin. Przyjrzyjmy się, jak podsumowali sezon z pszenicą ozimą Kranich i rzepakiem ozimym ES Astrid bohaterowie naszej relacji: Pan Zdzisław Urbański z Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej Burkatów na Dolnym Śląsku oraz Pan Seweryn Suchodolski spod Pyrzyc w zachodniopomorskim.

Żniwa w tym roku nauczyły chyba wszystkich rolników cierpliwości i uszanowania warunków przyrodniczych i pogodowych, jakie panowały w tym sezonie. Dlaczego? Zapytaliśmy o to Pana Zdzisława Urbańskiego z Dolnego Sląska. – W naszym regionie rozpoczęliśmy żniwa pod koniec lipca, a niektóre gospodarstwa zakończyły je na początku września. Czyli całe żniwa trwały około 40 dni, nie ze względu na sprzęt, ale na warunki pogodowe, które nie pozwoliły wcześniej zebrać zboża – tłumaczy Prezes RSP Burkatów. – Praca się przedłużała, bo po jednym dniu zbioru trzeba było czekać kilka dni aż zboże obeschło i można było wjechać w łan.
W pierwszej fazie zbioru pszenica była dobrej jakości, później, na początku września jakość zaczęła spadać. Wówczas rolnicy musieli tę pszenicę przeznaczyć na paszę, gdyż nie nadawała się do konsumpcji. – Jeśli chodzi o własne podwórko, to pszenica Kranich, którą od początku pilotujemy, na pewno pokonała pozostałe pszenice, w naszych warunkach Kranich jest lepsza – uważa Zdzisław Urbański.
Również plon pszenicy jest lepszy i wyższy od tego, co było w ubiegłym roku. A i cena jest wyższa w porównaniu do tego samego okresu żniwnego. – W mediach podaje się, że są to ceny spekulacyjne, że na giełdach zachodnich windowano ceny – mówi Pan Zdzisław. – Ja patrzę ze strony rolnika, gdzie porównując ceny pszenicy konsumpcyjnej do tych z ubiegłego roku, gdy pszenica kosztowała 417 do 500 zł/t, a dzisiaj jest 700 do 800 zł/t – myślę, że będzie to miało znaczący wpływ na dochodowość w gospodarstwie rolniczym. Podobnie w ubiegłym roku w przypadku rzepaku technologicznego: cena dochodziła do 1000 zł/t, a w tym roku do 1400 zł/t.

Na polach jest teraz bagno…
Siew rzepaku w RSP Burkatów rozpoczęto na początku września, zastosowano też nawożenie podstawowe NPK oraz dodatek boru, manganu i siarki w płynie. – Ale na polach jest teraz bagno, na Dolnym Śląsku już pojawiły się pierwsze. Nie zakończyliśmy jeszcze siewu pszenicy ozimej (a zaczęliśmy 20 września) – ale jesteśmy dobrej myśli i mamy nadzieję, że uporamy się do 10 października. Pod tę pszenicę, którą już udało się zasiać zastosowaliśmy nawożenie NPK z dodatkiem manganu, magnezu, cynku i miedzi – mówi Pan Zdzisław Urbański. – Ze swojego spółdzielczego podwórka mogę powiedzieć, że ten rok jest rokiem dobrym, cena za pszenicę konsumpcyjną jest wyższa o 250 zł/t a za rzepak technologiczny wyższa o 300-400 zł/t w porównaniu z ubiegłym sezonem. Plony też są większe, pszenica dobrze wykorzystała wilgoć i mam nadzieję, że uzyskane pieniądze za zboża i rzepak będą miały znaczący wpływ na sytuację ekonomiczną w gospodarstwach – podsumowuje Pan Zdzisław.
To tyle na temat samych żniw, bo w tych warunkach pogodowych, jakie panowały w tym roku w Polsce trudno o ogólną refleksję – w różnych rejonach rolnicy mieli różne kłopoty ze zbiorem zbóż i rzepaku. Jak zauważa Prezes Urbański: Na Dolnym Śląsku nie było poważnych podtopień, ani powodzi, szczęśliwie nas to jakoś ominęło, tak że mogliśmy zebrać pszenicę, chociaż to trochę trwało i w końcowym etapie rzutowało na jakość tej pszenicy. Podsumowując okres żniw w moim spółdzielczym gospodarstwie, to muszę zaznaczyć, że i wydajność jest większa w porównaniu do roku ubiegłego, i cena jest wyższa o 250 zł za tonę pszenicy. Obawiam się tylko, żeby w ślad za tym nie poszły do góry środki produkcji, jak to miało miejsce w roku 2008 roku.

Najdroższe żniwa w mojej karierze…
W zachodniopomorskim, u Pana Seweryna Suchodolskiego, na polach, na które udało się wjechać żniwa zakończono 10 września. Pomimo wielu prób wjechania na pole, prawdopodobnie zostanie około 40 ha nieskoszonej pszenicy. Ziarno koszone we wrześniu było mocno porośnięte, od 25-50% w zależności od odmiany. – Żniwa ze względu na warunki pogodowe były najdroższymi w mojej karierze i nie chodzi tylko o suszenie, ale o efektywność maszyn, pracowników itp. – uważa Seweryn Suchodolski.
Jak wspominał nasz bohater w poprzednim miesiącu, nie można było kosić pszenicy, kiedy miała jeszcze parametry, ponieważ słoma była jeszcze zielonkawa. Wszystkie ziarno zostało sprzedane na paszę. – Plony pszenicy koszonej w sierpniu z 2-5% porostem były dobre, natomiast z każdym kolejnym dniem drastycznie spadały, co spowodowało, iż nie zebraliśmy założonego plonu. Najbardziej boli jednak fakt, że zostanie nie zebrana pszenica – ubolewa Pan Seweryn.
W trakcie żniw, w miarę możliwości, w gospodarstwie wysiewano rzepak ozimy i udało się zasiać 60% zaplanowanego areału. Częściowo plantacje zostały opryskane herbicydami, a część sianą we wrześniu pozostawiono bez żadnych zabiegów. – Było to celowe, ponieważ sianie rzepaku we wrześniu jest już ryzykowne i nie chciałem robić zbędnych nakładów. W dniu dzisiejszym rzepaki siane we wrześniu są słabo wykształcone i decyzję co dalej z nimi robić podejmę w najbliższym tygodniu – tłumaczy szef produkcji.
Zboża zaczęto siać od 18 września na polach po rzepaku ozimym. Wszędzie siew odbył się techniką bezorkową. Jak wyjaśnia Seweryn Suchodolski: próbowaliśmy rozpocząć siew po pszenicy tradycyjną metodą lecz jest tak mokro, iż musiałem zrezygnować z pługa. Praktycznie w takich warunkach nie powinno się nic robić lecz nie zapowiada się na lepsze, więc robimy uproszczenia także przy siewie pszenicy po pszenicy – z jakim skutkiem okaże się przy następnych zbiorach.
Obserwując wzrost cen zbóż na giełdach, w gospodarstwie szybko podjęto w lipcu decyzję o zakupie wszystkich nawozów potrzebnych do następnej produkcji. – Na dzień dzisiejszy była to słuszna decyzja, ponieważ ich ceny wzrosły – uważa Seweryn Suchodolski. – Jak zachowa się rynek nawozowy trudno powiedzieć, bo kieruje się on swoimi prawami. Ceny i tak są wygórowane w stosunku do lat poprzednich, kiedy to ceny zbóż były podobne do dzisiejszych – nie mówię o cenie pszenicy konsumpcyjnej, która jest rarytasem na rynku. Podsumowując, dodaje: Poprzedni sezon był bardzo trudny, począwszy od zasiewów aż do zbiorów. Pomimo tego, rok taki nauczył nas wielu rzeczy i zmobilizował przez to do lepszego przygotowania się do następnego sezonu. Musimy na pewno wyeliminować te błędy, które od nas zależały i mieć nadzieję, iż pogoda będzie nam sprzyjać.

Raport z rynku nawozów
Miesiąc październik 2010 roku będzie miesiącem na rynku rolnym, który przyniesie kolejne podwyżki cen nawozów. Drożeją już nie tylko nawozy azotowe (Saletra amonowa, Saletrzak, Mocznik oraz RSM), które cieszą się ostatnio bardzo dużym zainteresowaniem, ale podwyżka dotyka również nawozów wieloskładnikowych: NPK, PK i NP. Na przykład. ZCH Police oraz GZNF Fosfory” ogłosiły podwyżki rzędu 30-40 zł/t netto na miesiąc październik. Bardzo mocno zdrożał Fosforan amonu 18-46, bo aż o 100 zł/t netto. Podwyżki zapowiedzieli również importerzy soli potasowej 60 granulowanej, która sukcesywnie będzie z pewnością drożeć do końca roku.
Te nieustanne podwyżki są efektem poprawiającej się koniunktury gospodarczej w Europie i rosnącej produkcji rolnej. Przewiduje się, że w związku z ożywieniem gospodarczym na świecie w sezonie 2010/2011 wzrośnie popyt na nawozy.
Pomimo szybko rosnących cen nawozów, które zmieniają się średnio co dwa tygodnie, zainteresowanie zakupem, zwłaszcza nawozów azotowych ze strony rolników jest nadal bardzo duże. Średnia cena Saletry amonowej 34% wynosi około 890 zł/t netto. Zakupami zainteresowane są głównie duże i średnie gospodarstwa rolne – cały czas mniej zainteresowania wykazuje handel detaliczny.
Przekłada się to na bardzo duży deficyt nawozów azotowych na naszym rynku. Ten deficyt spotęgowany jest ponadto tym, iż producenci nawozów azotowych: ZA Puławy, Anwil Włocławek, ZA Kędzierzyn oraz Z.A. Tarnów ograniczają dostępność swoich produktów na rynku polskim z uwagi na wzmożony w ostatnim okresie eksport swoich produktów do krajów Europy Zachodniej.
Opracowanie: Karol Stawski, Tomasz Czerwiński Dział nawozów Hage Polska Sp. z o.o.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności