Z mikrofonem przez pola

0
509

Wyjątkowe zawirowania pogody dotykają w tym roku producentów rolnych. Majowo-czerwcowa fala powodzi w południowo-wschodnich rejonach kraju, potem nagłe upały i susza na północy i zachodzie kraju, czy też małe tornado i grad wielkości jaja kaczego w Zachodniopomorskiem… Sprawdźmy, jak sobie radzą uprawy: pszenica Kranich i rzepak ES Astrid w gospodarstwach pod Pyrzycami (zachodniopomorskie), gdzie szefem produkcji jest Pan Seweryn Suchodolski i RSP Burkatów (dolnośląskie), gdzie rozmawiamy z Prezesem Zdzisławem Urbańskim.

Od ostatniej naszej rozmowy z Panem Sewerynem Suchodolskim (WRP 69 czerwiec 2010) pogoda zmieniła się radykalnie i obecnie na słabszych ziemiach widoczne są objawy braku opadów a prognozy zapowiadają dalsze upały. Pan Seweryn nie chce jednak siać rolniczej paniki” na temat kondycji upraw pszenicy, jak mówi i zanim kombajny nie wjadą w pole, to są to tylko spekulacje na temat przyszłych plonów.
– W naszym gospodarstwie sytuacja wygląda bardzo dobrze i jeżeli nie będzie gradobicia lub podobnych zdarzeń, to plony powinny być jeszcze lepsze niż w ubiegłym roku. To ciepło w tej chwili sprzyja gospodarstwom na lepszych ziemiach. W ubiegłym tygodniu skończyliśmy ostatni zabieg fungicydowy i jeżeli nie będzie nalotu mszyc, to prace z pszenicą w tym sezonie zakończyliśmy – informuje Seweryn Suchodolski.
Pan Seweryn wspomniał o gradobiciu. Jak to wyglądało? Czy deszcze i grad, który nawiedził zachodniopomorskie w pierwszej dekadzie czerwca nie zaszkodził uprawom?
– Takiego gradobicia i wichury ja jeszcze osobiście nie widziałem. W ubiegłym roku mieliśmy gradobicia, które uszkodziły plantacje rzepaku w granicach od 15-30%. Tegoroczny grad ominął nas zaledwie o kilkaset metrów. Patrząc na uprawy sąsiadów, których dotknęło to nieszczęście myślę, iż szkody mogą kształtować się w rzepaku nawet do 80%, w pszenicy trudno dokładnie określić, ale myślę, iż pomiędzy 30-40% – mówi Pan Seweryn.
Pszenica Kranich na glebach II i II klasy poradziła sobie w tymi anomaliami pogodowymi i nie poddała się presji chorób. Oprócz sporadycznie pojawiającego się mączniaka na niektórych odmianach pszenicy nie widać w łanach innych żadnych patogenów. Planując program ochrony zawsze zakładam profilaktykę a nie zwalczanie i myślę, iż taki system przy naszych – w dużym stopniu stabilnych wydajnościach się sprawdza – twierdzi szef produkcji. – Zabiegi w zbożach opierały się na następujących substancjach: prochloraz, metafrenon, epoksykonazol ,fenpropimorf, propikonazol, fenpropidyna, azyksystromina, chlorotalonil, tebukonazol.
Jak do tej pory nie wystąpił też masowy nalot mszyc, a skrzypionki pojawiały się sporadycznie. Do ostatniego zabiegu fungicydowego dodałem 200 gram dimetoatu – dodaje Pan Seweryn. Nie ma więc powodu do narzekania. Na niektórych odmianach zbóż widać natomiast fizjologiczne zmiany wywołane różnicami temperatur, ale pszenica radzi sobie dobrze. Optymistycznie patrzy też gospodarz na plony: Na naszych polach plony będą lepsze niż w ubiegłych latach, może nawet na najlepszych ziemiach przekroczą średnio10 ton/ha. Ale jak mówiłem, dopóki kombajn nie wjedzie na pole są to tylko spekulacje.

Magiczna granica 5 ton
Uprawy rzepaku wyglądają bardzo dobrze. Rośliny zawiązały dużo łuszczyn, łuszczyny są grube. Pan Seweryn oczekuje, że plony rzepaku w gospodarstwie mogą średnio przekroczyć magiczną granicę 5 ton/ha. W początkowym okresie nie było żadnych problemów ze szkodnikami typu słodyszek czy chowacz. Podczas ostatniego oprysku, w momencie opadania płatków, nastąpiło duże nasilenie chowaczy posobników. Chorobowo z rzepakiem nie było w tym roku problemów.
Do żniw pozostało jeszcze trochę czasu, trudno też określić czy będą opóźnione, czy też maszyny wjadą na pola w terminie. Pod Pyrzycami zbiór jęczmienia powinien rozpocząć się po 15 lipca, chyba że temperatury powyżej 30 stopni będą “nękać” zachodniopomorskie przez cały lipiec. Tegoroczna aura nie oszczędziła też naszego gospodarza.
– Poza w większości dobrymi rzeczami spotkała nas także przykrość z powodu zalania 130 ha kukurydzy, która po dwutygodniowym przebywaniu pod wodą zbutwiała i trzeba ją było przesiać – z żalem wspomina Pan Seweryn. – Oczywiście, nie można mieć wszystkiego, ale najbardziej denerwuję człowieka to, iż nastąpiło to z nieudolności instytucji odpowiedzialnych za stan i konserwacje kanałów, cieków wodnych mających za zadanie odprowadzać nadmiar wody, a nie zalewać nasze pola.
Najbardziej mnie cieszy, iż powoli ceny – przynajmniej rzepaku – wzrosły do poziomu ekonomicznie uzasadnionego. Ceny pszenicy raz rosną raz spadają ale jestem optymistą, iż cena dojdzie do 600 zł.
Na zakończenie Pan Seweryn dodaje: Pozdrawiam wszystkich rolników, a szczególnie życzę dalszej wytrwałości rolnikom poszkodowanym przez powódź.

Wyjątkowe zawirowania pogody
W południowo-zachodniej Polsce, jak pamiętamy z poprzedniej relacji, niskie zimowe temperatury w kwietniu, gdzie temperatura była w okolicy zera, a nawet poniżej zera, miały ujemny wpływ na wygląd pszenicy. W maju natomiast, była wyjątkowa duża ilość wilgoci przy stosunkowo wysokiej temperaturze, co korzystnie wpłynęło na kondycję pszenicy. Można powiedzieć, że pszenica szybko się zregenerowała. Teraz ma długi kłos i szeroki liść flagowy i to rokuje na dobry plon, taki jak się spodziewam po tej pszenicy – mówi Pan Zdzisław Urbański. – Ta pszenica mimo zawirowań pogodowych potrafiła się szybko zregenerować, co cieszy oko, kiedy się chodzi po plantacji. Co będzie później, to zobaczymy, nic nie mogę powiedzieć, dopóki nie będzie pszenicy w magazynie. Zawirowania pogody są w tym roku wyjątkowe.
Przy takich warunkach pogodowych są wyjątkowo korzystne warunki dla presji chorób grzybowych. W RSM Burkatów na pierwsze uderzenie “na grzyba”, jak informuje Pan Zdzisław, wykonano w fazie BBCH 31-32 (między pierwszym a drugim kolankiem) oprysk preparatem Korben w ilości 0,4 l/ha i preparatem Mondatak w ilości 0.8 l/ha. Drugi zabieg wykonano pod koniec maja w momencie wykłaszania. Jak się pokazały pierwsze pylniki, wówczas zastosowaliśmy preparat Charisma w ilości 1 litra na ha – dodaje gospodarz. – Na pewno nie ma dużego nasilenia choroby, gdyż pszenica była zabezpieczona zaprawą, ale przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego były zastosowane fungicydy na fuzariozy i septeriozy. Choroby, które najczęściej występują na naszym terenie to fusariozy, septeriozy i mączniak. Rdzy nie są tak groźne.
Tak wyglądało zabezpieczenie fungicydowe i na tym chyba zakończona zostanie ochrona, gdyż nie ma większych zagrożeń. Przed wykłoszeniem uprawy pszenicy nawieziono trzecią dawką azotu w ilości 30 kg. Jak informuje Pan Zdzisław: To tylko na poprawę jakości pszenicy. Jak się weszło w łan, to pszenica miała wszystkie 4 liście zielone, co znaczy, że zaopatrzenie w azot było dobre. Przy niskich temperaturach kwietniowych nie pobrała wystarczającej ilości, dlatego wyglądała słabiej, ale później warunki były bardziej sprzyjające i stąd ta dodatkowa dawka azotu – tylko na jakość ziarna.
W rejonie Świdnicy/Wałbrzycha uprawy pszenicy były “wymęczone”, jak mówi gospodarz, bez wigoru. Dopiero w maju odpowiednia ilość wilgoci pozwoliła na regenerację roślin. Teraz zagrożenie może pojawić się jeszcze ze strony szkodników – mszyc i skrzypionek. Czy przewiduje Pan jeszcze jakieś zabiegi ochrony?
– Może jeszcze wykonamy jakieś zabiegi na mszyce, ale na razie nic nie ma. Pszenica teraz jest droga, przed powodzią była po 400 zł/t, a teraz mocno podrożała. Nie ma to nic wspólnego z tym, co się dzieje na rynku. Pewnie znowu ktoś chce wykorzystać sytuację jaka się zdarzyła w Polsce i dlatego cena pszenicy sztucznie jest podniesiona. W żniwa wróci cena w okolice 400 zł za tonę i w tej chwili szukamy oszczędności – tłumaczy Prezes RSP Burkatów. – Jeśli chodzi o mszyce czy skrzypionki, to trzeba ponieść koszty na walkę z nimi, ale na razie pojawiają się pojedyncze osobniki, i czekam spokojnie, nie ma większego zagrożenia.
Żniwa, wg Pana Zdzisława, zaczną się od połowy lipca: Najpierw pójdą rzepaki i jęczmiona, koniec lipca – początek sierpnia wejdą w pszenicę, bo widać po pszenicy – w porównaniu do lat ubiegłych, że jest w takim stanie jak w latach poprzednich. Żniwa będą normalnie – przewiduje Pan Zdzisław Urbański.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności