Wyjazd na targi w Danii

0
306

Targi Agromek w Danii – to jedna z największych imprez wystawienniczych sektora rolnego w północnej Europie, odbywająca się co dwa lata w miejscowości Herning na Jutlandii. Organizatorem targów jest: Duńska Rada ds. Rolnictwa i Żywności, która reprezentuje rolnictwo i przemysł spożywczy, w tym przedsiębiorstwa, handel i stowarzyszenia rolnicze oraz DAI – duńska organizacja zrzeszająca firmy działające w rolnictwie, głównie producentów maszyn. Targi są okazją dla rolników do zapoznania się z najnowszymi osiągnięciami technologicznymi w uprawie roślin, hodowli zwierząt i ochronie środowiska. Odwiedzenie targów może być inspiracją do zmian i nowych inwestycji w gospodarstwach i przedsiębiorstwach rolniczych, prowadzących do udoskonalenia zrównoważonej produkcji roślinnej i zwierzęcej oraz osiągania wysokich efektów.

Gazeta Wiadomości Rolnicze Polska organizuje od wielu lat wyjazdy polskich rolników na to wydarzenie. W tym roku na targi, które odbyły się w dniach 27–30 listopada, wybrało się z nami 120 rolników.

W 13 halach na powierzchni 43 000 m2 swoją ofertę przedstawiło 538 wystawców środków i usług do produkcji rolnej z 48 krajów. Na targach prezentowały się również polskie firmy, między innymi firma SaMASZ. – Wystawiamy się na Agromeku po raz pierwszy sami, natomiast wcześniej wystawialiśmy się wspólnie z naszym importerem i było to stoisko importera. Natomiast, gdyby podliczyć te wszystkie lata, to jest to co najmniej ósma wystawa, na której prezentowane są nasze maszyny – mówił Karol Wdziękoński, dyrektor sprzedaży i marketingu firmy SaMASZ.

Jaką ofertę firma SaMASZ przygotowała na targi?

– Dania jest wymagającym rynkiem. Klienci są dość konserwatywni, przywiązani do swoich marek i do swoich maszyn, z którymi pracowali przez lata, dlatego trzeba tutaj wykazać się dużą cierpliwością w budowaniu podstaw sprzedaży na tym rynku. Mimo tego, że sprzedajemy od wielu lat, muszę przyznać, że do tej pory byliśmy obecni w sektorze maszyn dla farmerów posiadających gospodarstwa o mniejszych powierzchniach i między innymi oferowaliśmy kosiarki bębnowe i mniejsze zgrabiarki. Natomiast, wraz ze wzrostem i rozwojem naszej oferty, pojawiają się u nas maszyny profesjonalne dla rolników, którzy dysponują setkami, a czasami tysiącami hektarów. W związku z tym, chcielibyśmy ukierunkować się w najbliższych latach na sprzedaż kosiarek dyskowych, ale z nastawieniem na zestawy koszące trójkosiarkowe, megacuty, gigacuty oraz XT 390. Niestety, w związku z ograniczoną powierzchnią nie mogliśmy wszystkich tych maszyn pokazać na stoisku przy tej edycji targów. Natomiast maszyną na większe powierzchnie dla wymagających farmerów jest nasza nowość – przetrząsacz PO 8-890, przetestowany już na setkach hektarów, między innymi w Polsce, ale też i w Niemczech. Jesteśmy pewni co do konstrukcji tej maszyny, stąd zdecydowaliśmy się pokazać ją na targach na tak wymagającym rynku, jakim jest rynek duński – powiedział Karol Wdziękoński.

– Jeśli chodzi o inne maszyny z naszej oferty, to Dania jest bardzo dużym rynkiem na maszyny komunalne, czyli na kosiarki wysięgnikowe, na różnego rodzaju głowice robocze do kosiarek wysięgnikowych, na piły, na przycinarki i głowice koszące. Nasza odpowiedź, to wystawienie maszyn blokowych, między innymi kosiarki bijakowej tylno-czołowej z najcięższej klasy, czyli najbardziej profesjonalnej, którą można pracować na poplonach i po kukurydzy. Jest to kosiarka MAMUT 280. Pokazujemy też ramię wysięgnikowe KWT 651EP z proporcjonalnym sterowaniem z wyprzedzonym w stosunku do osi zaczepu ramieniem w kierunku kabiny, tak żeby operator mógł sprawnie przyglądać się efektom podczas pracy tej maszyny.

Prezentujemy również bardzo ciekawy produkt, który w Polsce jest jeszcze nieznany, tj. adapter (FISCHER), który montujemy na ładowaczu czołowym lub na ładowarkach teleskopowych i dzięki któremu adoptując do FISCHERA odpowiednią głowicę – piłę lub przecinarkę możemy w bardzo szybki i ekonomiczny sposób uzyskać zestaw do przycinania gałęzi, obcinania pni drzew lub większych krzewów. Dużą oszczędnością, w przypadku zakupu takiego zestawu, jest brak konieczności dokupienia ramienia wysięgnikowego, który stanowi największy koszt takiego zestawu – dodał dyrektor SaMASZu.

– Oprócz tego pokazujemy kosiarkę czołową KDF 341 ze spulchniaczem, która świetnie się nadaje do koszenia obszarów łąk o większym areale, zarówno z tylną kosiarką czy sama lub w zestawie z megacutem lub gigacutem. Muszę się pochwalić, że jest to jeden z najlepszych produktów na rynku. Testy niemieckiego instytutu potwierdziły, że nasza kosiarka charakteryzuje się najlepszym kopiowaniem terenu, posiada też inne właściwości, których nie mają kosiarki naszych konkurentów z zachodu – podkreślił Karol Wdziękoński.

Na tegorocznych targach Agromek wprowadzono trzy nowe obszary tematyczne, między innymi Agromanię, skupiającą firmy i instytucje prezentujące rozwiązania dla rolnictwa przyszłości. Ponadto studenci z różnych krajów mogli wziąć udział w konkursie, polegającym na opracowaniu w grupach najlepszych rozwiązań problemów i zadań dostarczanych przez wybranych wystawców Agromek. Na targach Agromek również odbywały się seminaria, wskazujące możliwości oferowane przez system praktyk zawodowych. Tradycyjnie, w jednej z hal można było uczestniczyć w prezentacji bydła i ocenie duńskich gospodarstw zajmujących się produkcją mleczną i mięsną.

A jakie były wrażenia rolników, którzy wybrali się na tegoroczne targi?

– Jestem kolejny raz na targach i muszę powiedzieć, że nie ma tu dla mnie zaskoczenia, jeśli chodzi o sprzęt, ale z przykrością muszę powiedzieć, że jest to głównie sprzęt zachodni, choć bardzo wysokiej klasy – zauważył Edward Kosmal, rolnik z miejscowości Tychowo w zachodniopomorskim, jeden z uczestników wyjazdu organizowanego przez WRP. – Cieszę się, że polski przemysł maszynowy zaczyna się odradzać, bo niestety po 1989 roku była ogromna zapaść. Aktualnie jest on na bardzo wysokim poziomie i jest przede wszystkim tańszy niż zachodni. Rozmawiałem z przedsiębiorcą, który handluje tutaj i dużo tego sprzętu sprzedaje – dodał.

– Zajmuję się hodowlą trzody chlewnej i interesują mnie tematy związane z wyposażeniem ferm i nowe technologie – mówił Leopold Lenart, rolnik z miejscowości Ruszkowiec z woj. świętokrzyskiego. – Moją uwagę zwrócił elektroniczny pas inseminacyjny do stymulacji loch. Ta technologia jest jeszcze w Polsce niedostępna, ale będę się starał ją pozyskać- dodał.

Wyjazd do Danii zorganizowany przez Gazetę Wiadomości Rolnicze Polska był bardzo owocny, nie tylko merytorycznie, ale również krajoznawczo. Poza zwiedzaniem targów, był spacer po miasteczku Herning i odbył się wyjazd nad morze. Do zobaczenia na kolejnych targach za dwa lata. Zapraszamy.

Autor: Wojciech Suwara