Wybierając odmianę, warto skorzystać z badań PDO

Firmy nasienne prześcigają się w ofertach odmian roślin uprawnych. Dla przykładu w UE zarejestrowanych jest blisko 1100 odmian pszenicy, a w Polsce ponad 50. Wiadomo jednak, że nie wszystkie plonują tak samo w każdym regionie kraju. Dlatego też w 1998 roku Centralny Ośrodek Badań Odmian Roślin Uprawnych w Słupi Wielkiej (k/Poznania) stworzył program Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego (w skrócie – PDO). Wyniki badań PDO, dają rolnikom obiektywną informację na temat tego, czy odmiana będzie dobrze plonowała w określonym warunkach glebowo-klimatycznych, charakterystycznych dla danego regionu.

System został stworzony na podobieństwo systemu niemieckiego, który podpatrzyli pracownicy COBORU. Powstaniu PDO, przyświecały dwa główne cele. Po pierwsze, zwiększenie ilości badań nad odmianami w całym kraju. Dla przykładu jeszcze w roku 1996, badania polowe nad pszenicą prowadzono jedynie w 6 zakładach doświadczalnych. Po drugie, zbliżająca się integracja Polski z UE, co pociągnęło za sobą możliwość wykorzystywania każdej, wpisanej w tzw. Katalog wspólnotowy, odmiany rośliny rolniczej.

Program Finansowany jest w większości ze środków pochodzących z poza budżetu, ale prace wojewódzkich zespołów PDO są uregulowane Ustawą “o nasiennictwie” z roku 2003. Stąd też zaangażowanie samorządów wojewódzkich, ustawowych partnerów PDO, wzrasta i przekroczyło w roku ubiegłym pół miliona złotych. Obecnie w ramach programu prowadzi się 700 doświadczeń (zaczynano od 150). Uczestniczą w nim wszystkie jednostki hodowlane, badawczo – rozwojowe, instytuty naukowe, niektóre uczelnie wyższe a także indywidualne gospodarstwa rolne. PDO blisko współpracują także z Ośrodkami Doradztwa Rolniczego i izbami rolniczymi. W ramach programu, specjalnie utworzone wojewódzkie zespoły, badają przydatność i wartość gospodarczą odmian na terenie danego województwa. Nad pracami tych zespołów czuwa Krajowy Zespół Koordynacyjny.

Blisko 1/3 badań PDO prowadzonych jest poza krajową listą odmian. To powoduje, że w opracowaniach, które co rok woj. zespoły tworzą w formie tzw. żółtego katalogu zwanego listą odmian zalecanych do uprawy, znajdują się wszystkie odmiany, które trafiają na polski rynek. Wyniki prac tych zespołów są także dostępne na stronach internetowych urzędów marszałkowskich i izb rolniczych.

<img src=http://www.wrpnowe.home.pl/fotomoje/IMG_3016.JPG align=right width=200
– Praca zespołów PDO ma na celu wychwycenie najlepszych odmian dla danego regionu – mówi Józef Mak, inspektor oceny odmian z COBORU (na zdjęciu, trzymając w ręku m.in. najnowsze wydanie listy odmian zalecacnych do uprawy na tereniewoj. zachodniopomorskiego). Badania prowadzone są w punktach doświadczalnych. Badamy każdą odmianę na trzech poziomach agrotechniki, dokonujemy także porównań poszczególnych odmian. Na przykład w woj. zachodniopomorskim, mamy 5 punktów, w których prowadzimy doświadczenia nad wartościami gospodarczymi odmian na tym terenie. To są: dwie stacje doświadczalne oceny odmian w Białogardzie i Rarwinie (Kamień Pomorski), Stacja Hodowli Roślin Krzemlin (k. Pyrzyc) Pomorsko- Mazowiecka Hodowla Ziemniaka w Strzekęcinie oraz gospodarstwo państwa Bus z Reska. Prowadzimy także doświadczenia na warzywach w okolicach Szczecin Dąbia.

Wyniki prac PDO są na pewno dla rolników bardzo przydatne. Trudno bowiem, wierząc na słowo firmie nasiennej, wiedzieć, jak dana odmiana będzie plonowała na naszym polu. Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Otóż COBORU nie ma już prawa skreślać odmian, które straciły swe parametry gospodarcze. Dziś rejestruje się odmiany na 10 lat, a o wcześniejszym skreśleniu odmiany z listy decyduje sam producent. To sprawiło, że w krajowym rejestrze, znajdują się również odmiany starsze, wykazujące dziś znacznie niższe plonowanie, czy też odporność na choroby. <img src=http://www.wrpnowe.home.pl/fotomoje/IMG_3021.JPG align=left width=200
– W wyniku doświadczenia prowadzonego na jednej odmianie, różnica w plonowaniu podawanym na opakowaniu materiału siewnego a rzeczywiście otrzymanym, wynosi nawet 20 % – mówi zastępca dyrektora COBROU Marcin Benke (na zdjęciu przy stosiku COBORU podczas targów AgroPomernia 2007 w Barzkowicach). To bardzo dużo. Firma nasienna nie ma interesu w tym by np. mówić rolnikowi o wadach odmiany, a tym bardziej, często nie ma takich możliwości, by sprawdzić jak ona się zachowuje w różnych regionach naszego kraju. A przecież odmiana, jest najtańszym środkiem produkcji, dzięki któremu można podnieść jakość swoich plonów i zwiększyć wydajność. Nie jest jednak łatwo wybrać odpowiedni materiał. Przykład pszenicy jest tutaj najlepszy. W katalogu wspólnotowym jest ponad 1100 odmian pszenicy, a w Polsce ok. 50. Po naszych doświadczeniach na woj. listę zalecanych odmian trafi maksymalnie 6.

Dziś średnie życie odmiany, pozwalające na uzyskanie określonej przez producenta wydajności, wynosi 5-6 lat. Warto więc, zastanowić się nad dobrem tej najlepszej, biorąc pod uwagę warunki klimatyczno – glebowe naszego regionu. W tym na pewno pomocne będą badania PDO.

Marcin Simiński, Wrp.pl
napisz list do autora:redakcja@wrp.pl