fbpx
Strona głównaProjekt INFOCAPWspólna Polityka Rolna – korzyści i kontrowersje. Wywiad z ministrem rolnictwa Henrykiem...

Wspólna Polityka Rolna – korzyści i kontrowersje. Wywiad z ministrem rolnictwa Henrykiem Kowalczykiem

Reformy nowej Wspólnej Polityki Rolnej budzą wiele kontrowersji. Czy polscy producenci rolni mają powody do obaw? W czym należy upatrywać największej szansy na rozwój sektora w najbliższych latach? O odpowiedź na te i inne pytania poprosiliśmy Henryka Kowalczyka, wiceprezesa Rady Ministrów, ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

Jednym z tematów budzących nadzieje i kontrowersje jest nowa WPR zaplanowana na lata 2023–2027. Czy polscy rolnicy powinni się jej obawiać?

Henryk Kowalczyk: Obawy w stosunku do planu Wspólnej Polityki Rolnej są mało prawdopodobne, ponieważ rozwiązania zostały skonsultowane z rolnikami. Tym bardziej, że kwoty wsparcia w przypadku ekoschematów związanych z uprawą gleby, a także dla dobrostanu zwierząt będą podwojone. Wydaje mi się, że wszystko to daje szansę, aby rolnicy byli zadowoleni z polskiego Planu Strategicznego nowej Wspólnej Polityki Rolnej.

Oczywiście w planie szczególnie podkreślona jest rola małych i średnich gospodarstw do 50 hektarów – dopłata redystrybucyjna powoduje, że gospodarstwa te otrzymają dopłaty na poziomie średniej europejskiej płatności bezpośrednich. Jeśli chodzi o formułowane obawy – nie dotyczą one wprost Wspólnej Polityki Rolnej zapisanej w Planie Strategicznym, tylko ogólnych założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Mowa przede wszystkim o ograniczeniu stosowania nawozów, środków ochrony roślin i ugorowaniu 4 proc. gruntów rolnych. Warto podkreślić, że te założenia nie są jednak bezpośrednio wpisane w Plan Strategiczny, odpowiadają za nie oddzielne akta Unii Europejskiej.

Wojna w Ukrainie zmieniła nieco spojrzenie na te założenia i został zawieszony obowiązek ugorowania, natomiast nadal trwa spór o kwestię redukcji zużycia środków ochrony roślin. Niestety, w tym przypadku ukazał się już projekt rozporządzenia Komisji Europejskiej sygnowany przez Komisarza ds. Bezpieczeństwa Żywności. W projekcie jest mowa o tym, że wszystkie kraje europejskie mają zredukować zużycie środków ochrony roślin o połowę, co my traktujemy jako rzecz absolutnie nie do przyjęcia. Po pierwsze jest to niesprawiedliwe, ponieważ mamy znacznie mniejszy poziom zużycia niż inne zachodnie kraje, np. Holandia i z tego względu redukcja o połowę nadal pozostawiałaby ogromne nierówności. Po drugie nagła redukcja stosowania środków ochrony roślin o połowę mogłaby powodować znaczący spadek plonów, co w obecnej sytuacji geopolitycznej powodowałoby zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. To są właśnie obawy, które nie dotyczą wprost Planu Strategicznego, ale założeń Europejskiego Zielonego Ładu, które są wdrażane w innych aktach prawnych.

Plan Strategiczny dla WPR jest już gotowy. Które zagadnienia wywołały najwięcej dyskusji między polskim sektorem rolnym a KE?

Henryk Kowalczyk: Jeśli chodzi o proces negocjacyjny Planu Strategicznego Wspólnej Polityki Rolnej, rozpoczął się on przekazaniem dokumentów do Komisji Europejskiej w grudniu. To była pierwsza wersja Planu, która wówczas została przeze mnie niewiele zmieniona. Natomiast od tego momentu zaczęły się bardzo intensywne konsultacje z organizacjami rolniczymi i Komisją Europejską, która przekazała nam swoją opinię w marcu. To wówczas, w wyniku uzgodnień z rolnikami, zaczęliśmy dokonywać korekt. Po pierwsze zrezygnowaliśmy z 16 pojedynczych ekoschematów i zastąpiliśmy je 6 ekoschematami, w tym 2 dużymi, które skupiają w sobie pojedyncze działania. Pierwszy, największy, który jest związany z uprawą gleby, nazwaliśmy „rolnictwo węglowe”. Zawiera on m.in. gospodarowanie na glebach z poszanowaniem środowiska, utrzymanie próchnicy, stosowanie planu nawożenia, nawożenie organiczne czy przyorywanie słomy. Suma tych działań uzależnia wielkość płatności związanych z tym ekoschematem. Drugi duży ekoschemat dotyczy dobrostanu zwierząt. Oprócz tego są jeszcze pojedyncze eksoschematy – te, które trudno wiązać z innymi. Są to bardzo proekologiczne działania, np. dotyczące uprawy roślin miodododajnych czy zachowania siedlisk środowiskowych związanych z obszarami Natura 2000. Dzięki połączeniu pojedynczych ekoschematów w jeden duży praktycznie każdy rolnik będzie mógł otrzymać płatność. W zależności od tego, ile różnych działań zastosuje, tym płatność będzie większa.

Przenieśliśmy również finansowanie rolnictwa ekologicznego z pierwszego filaru do drugiego, dzięki czemu zluzowały się środki finansowe w pierwszym filarze. Pozwoliło to na podwojenie środków na ekoschemat dotyczący dobrostanu zwierząt. Także w tym przypadku im więcej działań rolnik zastosuje, tym wyższą płatność otrzyma. Mowa tu prostych rozwiązaniach, polegających np. na zwiększeniu powierzchni bytowej zwierząt o 20 proc. (kolejnym krokiem jest 50 proc.), letnim wypasie, metodzie utrzymywania bez uwięzi czy wybiegach.

Kolejna rzecz, która może nie do końca nas zadowalała, to zapis dotyczący okrywy zielonej na zimę (okrywa jest definiowana jako nieświeże zaoranie gleby). Bardzo długo zabiegaliśmy o to, aby był to przedział 50–60 proc., a Komisja Europejska obstawała za 100 proc. Ostatecznie został wynegocjowany poziom 80 proc., co jest pewnego rodzaju kompromisem, chociaż nie do końca zadowalającym.

Czy wprowadzane modyfikacje sektora rolnego będą niosły korzyści dla młodych mieszkańców wsi i jak zachęcić młode pokolenie do pracy w sektorze rolnym?

Henryk Kowalczyk: Są również propozycje dla młodych. Kontynuowana jest jednorazowa premia dla gospodarstwa – Młody Rolnik. Jest to 5-letni okres dodatkowych płatności bezpośrednich i dodatkowe formy finansowania na poziomie 60 proc. Czy to utrzyma młodych w gospodarstwach? Trudno powiedzieć. Być może dotacja na rolnictwo precyzyjne będzie zachętą do nowoczesnego gospodarowania. Kiedy spotykam się z młodymi rolnikami, okazuje się, że największy problem dotyczy gospodarstw hodowlanych z utrzymywanym w nich bydłem mlecznym. Ich prowadzenie wymaga dużego poświęcenia i przywiązania, dlatego też w tego typu gospodarstwach najtrudniej o następcę.

Rolnicy konfrontują się obecnie z kolosalnym wzrostem kosztów środków produkcji (nawozy, paliwo, robocizna, środki ochrony roślin). Na jakie mechanizmy wsparcia w perspektywie krótkoterminowej mogą liczyć producenci płodów rolnych, owoców i warzyw?

Henryk Kowalczyk: Jeżeli chodzi o pomoc interwencyjną, to największa jej skala dotyczyła dotacji do zakupu nawozów. Natomiast była to pomoc mająca przynieść dwa rodzaje skutków. Po pierwsze chodziło o to, aby rolnicy nie rezygnowali z użycia nawozów i nie narażali się na spadek plonów. Ze względu na wojnę w Ukrainie musimy dbać o wielkość produkcji. Po drugie celem była poprawa sytuacji ekonomicznej rolników.

Teraz mamy do czynienia z o tyle odmienną sytuacją, że środki do produkcji zdrożały, ale wzrosły też ceny produktów rolnych, więc to kompensuje się wzajemnie. Paliwa, energia, koszty pracy zdrożały proporcjonalnie do wzrostu cen produktów rolnych. Najtrudniejsza sytuacja była na rynku wieprzowiny. Stąd wielokrotnie stosowana pomoc – dopłaty do loch i prosiąt – najpierw od listopada do marca, później od marca do lipca. Teraz przygotowujemy (czekamy na zgodę Komisji Europejskiej) kolejne wsparcie dla producentów trzody chlewnej, dopłaty ryczałtowe do liczby sztuk.

Drugi zastosowany mechanizm to program skupu jabłek deserowych i przekazanie ich do przetwórstwa. Pozwolił on bardzo skutecznie utrzymać cenę jabłek deserowych.

W czym upatruje Pan największe szanse rozwoju polskiego rolnictwa w najbliższych latach? Jaki kierunek działań należy wytyczyć dla polskich producentów żywności, aby umocnić ich pozycję nie tylko na rynku europejskim, ale też globalnym?

Henryk Kowalczyk: Szanse polskiego rolnictwa wynikają z tego, że na tle Europy posiadamy zadowalające warunki klimatyczne. Zapobiegliwa grupa rolników osiąga wysokie plony, rozwinięta jest też polska hodowla. Warto również podkreślić jakość polskiej żywności, która wynika z małej ilości zużywanych środków ochrony roślin. Właśnie tę jakość chcemy w Europie promować.

Jak aktualnie prezentuje się kwestia tworzenia Polskiej Grupy Spożywczej, która wydaje się być nadzieją na stabilizację sytuacji sektora owocowego?

Henryk Kowalczyk: Krajowa Grupa Spożywcza, tak jak deklarowałem, powstała bardzo szybko. Formalnie już w maju. To właśnie dzięki temu rynek owoców miękkich był w tym roku bardzo stabilny. Bardzo efektywnie grupa spożywcza zadziałała również, jeśli chodzi o rynek zbóż. Na początku żniw wystąpiła dezinformacja na rynku poprzez rozpowszechnianie informacji, że polskie magazyny zostały zasypane zbożem ukraińskim. Były to próby wywołania paniki, aby rolnicy sprzedawali za pół darmo swoje zboża. Wówczas spółka Elewarr zaproponowała godne ceny. Minimalna stawka za pszenicę wynosiła 1400 zł, później nastąpiły wzrosty cen. Wobec tego przedsiębiorcy, którzy być może chcieli zarobić na wojennym zamieszaniu, godziwie płacili rolnikom. Wprowadziliśmy także mechanizm przechowywania – 30 proc. płatności z przechowaniem zboża u rolnika, 70 proc. przy dostawie.

Dziękuję za rozmowę

Justyna Dobrosz

ZOSTAW KOMENTARZ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Proszę podać swoje imię tutaj
Proszę wpisać swój komentarz!

Polityka Prywatności

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wydawnictwo PLANTPRESS poleca

INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.