Wołowy alarm dla Polski

Jeszcze tak źle, jak teraz nigdy nie było – twierdzą hodowcy opasów. Z informacji uzyskanych od rolników wynika, że w ostatnich kilku tygodniach doszło nie tylko do gwałtownego spadku cen żywca wołowego, głównie młodego bydła, ale występują też problemy ze zbytem oraz następuje przesuwanie terminów odbioru, aż do anulowania odbioru włącznie.

Nie wiem co dalej będzie. Nie mam już paszy, a w oborze nadal znajdują się nie odebrane opasy. Jeśli wkrótce to się nie zmieni grozi mi bankructwożali się Pan Grzegorz hodujący już od kilku lat bydło mięsne w okolicach Częstochowy.

Równocześnie, w związku z sytuacją wywołaną koronawirusem, problemy ze zbytem mleka zaczynają być też przenoszone na rynek żywca, ponieważ spadek cen mleka oraz zmuszanie rolników do ograniczania dostaw mleka przez zakłady mleczarskie powoduje przyśpieszoną selekcje krów i wzrost podaży żywca.

Dlatego zdaniem Śląskiej Izby Rolniczej konieczne jest podjęcie przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi działań osłonowych w sektorze bydła.

Według ŚIR skutecznym rozwiązaniem byłoby zdjęcie nadwyżki wołowiny z rynku poprzez zaaktywizowanie różnych form wsparcia mechanizmami unijnymi, np. dopłaty do prywatnego przechowywania wołowiny, a także zdjęcia nadwyżki wołowiny przez Agencję Rezerw Materiałowych.

Takie rozwiązania dałyby szansę do utrzymania potencjału produkcyjnego żywca wołowego w naszych gospodarstwach i zapewnienie podaży naszej wołowiny na rynki międzynarodowe po ustaniu epidemii korona wirusa – uzasadnia Roman Włodarz, prezes Śląskiej Izby Rolniczej.

Autor: Samuel Skrzysz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności