Wiedza o nowych zagrożeniach to podstawa, by je ograniczyć

Dobierając odmiany o coraz wyższym potencjale plonowania podnosimy poprzeczkę, której często nie osiągamy. Dlaczego? Plon ograniczają szkodniki, choroby, chwasty i przebieg pogody. A ponieważ rolnictwo to fabryka pod gołym niebem, to należy zadać sobie pytanie: jak najefektywniej wykorzystać to, co siejemy, równocześnie zdając sobie sprawę, że nie na wszystkie czynniki mamy wpływ. Bo o ile organizmy szkodliwe raczej potrafimy utrzymać w ryzach, to na przebieg pogody i anomalia pogodowe wpływu nie mamy żadnego.

Jesienią 2014 roku na wcześnie posianych oziminach, zwłaszcza jęczmieniu i pszenicy, w bardzo dużym nasileniu wystąpiły wirusy. To nowość, o której jeszcze kilkanaście lat temu w większości regionów  naszego kraju nikt by nie pomyślał. Wirusy w zbożach (a ostatnio też w rzepakach) są jednak faktem, a ich pojawienie się jest zawsze skutkiem relatywnie wysokich temperatur w długim okresie czasu i dużej gradacji mszyc. Z mszycami na szczęście potrafimy sobie poradzić, najważniejszym wyzwaniem jest jednak jej monitoring oraz warunki pogodowe, które potrafią pokrzyżować plany ich zwalczania szczególnie wtedy, gdy pilnie monitorowaliśmy jej pojawy.

Choroby podstawy źdźbła – problem zmianowania

Dużym problemem, gdy siejemy zboża po zbożach są choroby powodujące zgorzel podstawy źdźbła, bo przy przyspieszonych terminach siewu po przedplonach zbożowych jest zwiększone ryzyko wystąpienia tego patogena. To choroba złego zmianowania, ale w praktyce ekonomia przeważa nad prawidłową agrotechniką, podobnie jak w zbyt częstej uprawie rzepaku. Choroby podstawy źdźbła są poważną sprawą, bo zaprawy nasienne, które problem ograniczały, niedawno utraciły rejestracje. Jaki jest na to sposób? Zastosować agrotechnikę przyspieszającą rozkład resztek pożniwnych. Pamiętamy, że dodatek niewielkiej ilości azotu wpływa na lepszy ich rozkład, bo zmienia stosunek C:N, ale to nie wszystko. Wprowadzenie dodatkowych mikroorganizmów jeszcze bardziej przyśpieszy ten proces,  tu doradcy PROCAM polecają BIO-GEN REWITAL PRO+ w dawce 1 l/ha.

Miotła zbożowa sieje zniszczenie

Istotnym problemem na wielu polach jest miotła zbożowa, która wykształciła odporność na herbicydy – konkretnie te z grupy sulfonomoczników. To nie tylko nasz kłopot, borykają się z nim również Niemcy i Brytyjczycy. Mamy na szczęście od niedawna herbicyd Herold 600 SC, produkowany przez firmę ADAMA, a polecany przez PROCAM. Jest to skuteczne rozwiązanie na miotłę i wiele chwastów dwuliściennych, zarejestrowane do jesiennego stosowania we wszystkich zbożach. Środek ten ma inny mechanizm działania niż znane herbicydy zbożowe, a substancje w nim zawarte uzupełniają się. Dzięki temu przeciwdziała on powstawaniu kolejnych odporności. Oczywiście, w zależności od sytuacji na polu i presji chwastów w konkretnych warunkach i przebiegu pogody, może zajść potrzeba mieszania go z innymi preparatami. Tu jednak doradcy PROCAM dysponując wiedzą i doświadczeniem całej firmy potrafią doradzić dobre rozwiązanie. Należy jednak mieć na uwadze przede wszystkim to, że niezależnie od konieczności stosowania mieszanin, dysponujemy rozwiązaniem, które przełamuje odporność miotły!

Termin siewu zbóż i związane z tym problemy

Na jesieni 2016 przebieg pogody uniemożliwiał terminowy siew zbóż i wykonanie jesiennych zabiegów ochronnych. Październik i listopad były wyjątkowo deszczowe, a to wpłynęło na nierównomierne wschody i obsadę roślin, a także zachwaszczenie. Te same przyczyny spowodowały niemożność skracania i odżywiania dolistnego rzepaku. Niewykonanie zabiegów jesienią, jak łatwo się domyśleć, wpłynęło na efektywność ochrony wiosną, która również nie była idealna. Jaka będzie tegoroczna jesień? Tego nie wie nikt.

Oczywiście, do terminu siewu zbóż można podejść liberalnie i stwierdzić, że klimat się zmienia i co przyznaje już część naukowców, niedługo podręcznikowe terminy i mapki będą musiały ulec korekcie. Skąd jednak się bierze optymalny termin i dlaczego – mimo wszystko – należy go brać pod uwagę? Jest on swego rodzaju optimum biorącym się z długości okresu wegetacji, a ponieważ ten zmienia się długo- a nie krótkoterminowo, to wciąż termin optymalny jest fundamentem uzyskania wysokich plonów. Siew wcześniejszy niż optymalny niesie zwiększone ryzyko wystąpienia insektów, chwastów i chorób grzybowych roślin uprawnych, a także ryzyko wejścia w zimę w nieodpowiednim stanie. To wiąże się z koniecznością zabiegów ochrony roślin i regulacji, ale za to od samego początku mamy zagwarantowany wyższy potencjał plonowania. Jeśli wysiejemy je zbyt późno, ryzykujemy wymarznięcie, a na nie rady nie ma. Najlepiej więc siać w terminie optymalnym dla swojego regionu. Wówczas najlepiej wykorzystamy  czas, który pozostał do zimy jak i odmianę, jej genetykę i potencjał plonotwórczy.

A w rzepaku – śmietka atakuje

Jesień 2015 stała pod znakiem śmietki kapuścianej, która pustoszyła plantacje rzepaku. Starczy przypomnieć, że uszkodzenia przekraczały miejscami 50%, co w Polsce północnej oznaczało problemy z przezimowaniem. W 2016 roku na jesieni problem ten został ograniczony, ale tylko dlatego, że rolnicy właściwie wykonali zabiegi insektycydowe.

Śmietka kapuściana jest sporym zagrożeniem, chyba że umiemy ją zwalczać. Egzamin ze skuteczności bardzo dobrze zdaje preparat DELIA STOP, proponowany przez doradców PROCAM. Jest to produkt biologiczny, zawierający wyciągi roślinne oraz bakterie, które regulują rozwój mikroflory na korzeniach, łodygach i liściach roślin, powodując że roślina jest znacznie mniej atrakcyjna dla owadów. Dodatkowo DELIA STOP tworzy niekorzystne dla rozwoju larw śmietki kapuścianej warunki w glebie.

Ponieważ śmietka kapuściana może narobić sporych szkód, to każdy skuteczny sposób jej zwalczania jest dobry. Jeśli nie do końca ufamy wszystkim nowościom, najlepiej produkt wypróbować samodzielnie na niewielkiej powierzchni. Dla wielu rolników taki prosty a namacalny dowód przeprowadzony na własnym polu jest najlepszy. Dodatkowo wiedza i doświadczenia doradców PROCAM zawsze pomogą rolnikowi dobrać rozwiązania najlepsze i najtrafniejsze dla danego pola i konkretnych warunków pogodowych.

dr inż. Dariusz Wyczling, PROCAM Polska