Granica polsko-ukraińska została “odblokowana” dzięki wyjaśnieniom ze strony ukraińskiej, decyzji Komisji Europejskiej uwzględniającej “życzenia Polski” oraz chęci rozmowom i chęci integracji pomiędzy stowarzyszeniami rolniczymi z obu stron sporu. Pomogła bezpośrednia rozmowa rolników z Ukrainy i Polski.
– Pod koniec marca odbyło się w Polsce spotkanie pomiędzy ministerstwami rolnictwa a stowarzyszeniami rolniczymi Ukrainy w Polsce. Doszło do napiętego, ale skutecznego dialogu, podczas którego można było wyjaśnić liczbami, że to nie ukraiński rolnik jest problemem polskiego rolnika – powiedział Taras Wysocki w wywiadzie udzielonym Ukraińskiemu Radiu.
Z kontekstu wypowiedzi wynika jednak, że w rozmowach uczestniczyli nie tylko rolnicy z Ukrainy:
– Kiedy rolnicy-producenci mogli bezpośrednio się ze sobą porozumieć i pokazać, co się naprawdę dzieje i że dla ukraińskich eksporterów ważny jest tranzyt – Gdańsk, a potem drogą morską do Azji Południowo-Wschodniej (nawet do innych krajów UE) (…) To pomogło (…) – wyjaśniał Wysocki. – Następnie odbyli kilka kolejnych spotkań przejściowych według sektorów, a następnie 23 kwietnia, kiedy możliwe było już rozstrzygnięcie sytuacji, potwierdzili ustalenia, i zgodzili się na ponowne odbycie wspólnego spotkania 7 maja.
Pomogło też, w opinii ukraińskiego wiceministra, uwzględnienie przez KE “życzeń Polski” co do liberalnego handlu Unii z Ukrainą. Wg Wysockiego jest to przedłużenie okresu referencyjnego o pół roku (czyli dołożenie do okresu 2022-2023 połowy roku 2021) przy obliczaniu średniej wielkości kwot na mięso drobiowe, jaja, cukier, kukurydzę, kaszę, owies i miód.
Kolejnym elementem, który pomógł Ukrainie w odblokowaniu granicy była chęć integrowania się stowarzyszeń rolniczych z obu stron. Przejawem tej chęci jest pozytywna odpowiedź “6 największych polskich stowarzyszeń rolniczych” na zaproszenie ze strony stowarzyszeń ukraińskich do przyjazdu na Ukrainę. Ukraińcy chcą pokazać Polakom, jak funkcjonuje ukraińskie rolnictwo w warunkach wojny.
– W Polsce działa sześć największych stowarzyszeń rolniczych – powiedział Taras Wysocki. – Od każdego z tych krajowych stowarzyszeń rolników otrzymano potwierdzenie gotowości przyjazdu na Ukrainę. Nie ma jeszcze informacji o liczbie, ale wyjazd planowany jest na maj-czerwiec, w zależności od upraw.
Ukraińskim celem tego spotkania jest “ostateczne obalenie mitów, jakoby ukraińskie zboże trafiało głównie do Europy”. Dowodem na to ma być pokazanie funkcjonowania infrastruktury portowej, o ile będzie to możliwe ze względów bezpieczeństwa. Ukraińcy chcą też pokazać Polakom straty, jakie ponieśli w obwodach czernichowskim i kijowskim.
– A najważniejsze jest, aby w szczerej rozmowie rozmawiać z ukraińskimi rolnikami o codziennych wyzwaniach. Robimy wszystko, aby ze wszystkimi prowadzić dialog i wzajemne zrozumienie narodowe – mówił ukraiński wiceminister polityki rolnej.
Informacji o wspomnianym przez Tarasa Wysockiego spotkaniu przedstawicieli polskich organizacji rolniczych z przedstawicielami takich organizacji z Ukrainy, oraz o kolejnych odbytych i planowanych spotkaniach próżno szukać na polskich stronach internetowych polskich organizacji rolniczych. Nie ma też ich na stronie MRiRW, choć jest komunikat o “polsko-ukraińskich rozmowach” z dnia 21 marca, ani na stronie Kancelarii Premiera, choć Donald Tusk spotkał się z premierem Ukrainy Szmyhalem 28 marca. Gdyby nie ukraiński wiceminister, nie wiedzielibyśmy, że “6 największych polskich stowarzyszeń rolniczych” intensywnie komunikuje się ze stowarzyszeniami rolniczymi z Ukrainy.
Dlaczego?
















