Ważne są zaangażowanie i umiejętności

Przedsiębiorstwo Rolniczo Handlowe w Wieszczycach Sp. z o.o. położone jest w województwie kujawsko – pomorskim, powiat Tuchola. Przedsiębiorstwo powstało 1 stycznia 1996 r. w wyniku przekształcenia byłego Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wieszczycach. Z Prezesem spółki Jerzym Adamczakiem rozmawiamy o regułach funkcjonowania na trudnym polskim rynku i wymaganiach, jakie stawia się firmom współpracującym, na przykładzie oferty środków ochrony roślin.

Wiadomości Rolnicze Polska: Proszę o przedstawienie swojego przedsiębiorstwa.
Jerzy Adamczak: Jestem Prezesem Zarządu Przedsiębiorstwa Rolniczo Handlowego Sp z o.o. w Wieszczycach, powiat tucholski, woj. kujawsko-pomorskie.
WRP: Jaki to jest areał i struktura zasiewów?
JA: Stan posiadania to jest 1061 ha, z tego 1000 ha to użytki rolne, w tym 960 ha grunty orne i 40 ha użytki zielone. Główna uprawa, to tak jak w większości gospodarstw zboża, których mamy około 600 ha, 200 ha rzepaku, 150 ha kukurydzy, lucernik, trochę trawy i łubinu. Obecna struktura gospodarstwa do sytuacji sprzed 10 lat, gdy przejęliśmy gospodarstwo, bardzo się zmieniła. Nasza działalność ulega uproszczeniu, nie zajmujemy się już wieloma kierunkami. Nie mamy gorzelni, nie mamy trzody chlewnej i owiec, nie uprawiamy buraków, nie zajmujemy się nasiennictwem na dużą skalę. Z produkcji zwierzęcej mamy bydło mleczne. A nasze funkcjonowanie wspieramy działalnością handlową w sklepie rolniczym. Obok sprzedaży prowadzimy też szkolenia rolnicze połączone z doradztwem, rozwożeniem towaru po okolicy. Działamy w swoim regionie. Ale i do nas przyjeżdżają firmy, takie jak np. HaGe Polska i inne, które zachwalają swój produkt i towar. Mając pewne doświadczenie, wiemy czego wymagać i oczekiwać od przedstawicieli tych firm.
WRP: Państwo współpracujecie z wieloma firmami?
JA: Tak, na rynku jest wiele firm. Duże znaczenie dla nas ma współpraca z HaGe Polska. Za sprawą przedstawiciela – Pana Macieja Baczyńskiego – mamy dobrą współpracę z HaGe. Poprzez jego działalność i zaangażowanie popieramy i promujemy HaGe. Polecamy stosowanie produktów w naszym gospodarstwie, jak i zachęcamy innych gospodarzy.
WRP: Duży wpływ w takiej współpracy mają kontakty interpersonalne?
JA: Ważne są umiejętności i zaangażowanie, a poza tym firma musi mieć dany towar i musi on być dobrej jakości. W przypadku HaGe Polska to wszystko jest spełnione. Dodatkowo otrzymujemy korzystne, przedłużone terminy płatności za towar .
WRP: Porozmawiajmy o ochronie roślin. Co sprawiło w ubiegłym sezonie największy kłopot?
JA: Zdecydowanie ochrona rzepaku. Średni plon rzepaku u nas zawsze przekraczał 4 tony z ha netto. W ubiegłym roku było to niespełna 3 tony/ha. Wśród przyczyn było to, że rzepak nie był chroniony chemicznie. Były widoczne objawy chorób grzybowych, bardzo duże spustoszenie zrobiły szkodniki jak chowacz i pryszczarek. Największy negatywny wpływ miała pogoda. Na poszczególnych etapach nie była taka, jakiej się oczekuje i do jakiej się przyzwyczailiśmy.
WRP: A w odniesieniu do zbóż, były jakieś problemy w ochronie?
JA: W ochronie nie było problemów, mamy teraz taki szeroki wybór środków. Te, które już znamy, możemy stosować na pamięć”. Pojawiają się też nowe generacje produktów, które są niby lepsze lub tańsze. Ostatnio też wiele środków zostało wycofanych z obrotu, w to miejsce weszły nowe. I tutaj właśnie przydaje się taka umiejętność przekazania informacji ze strony firm czy ich przedstawicieli, żebyśmy byli na bieżąco. I ważne, abyśmy sami nie podejmowali decyzji i nie popełniali błędów – to przedstawiciele firm muszą przyjechać do nas w pełni przygotowani. Jeśli się okaże, że przedstawiciel wprowadził nas w błąd, zauważalne były skutki, to już nie chcemy współpracować z takim niekompetentnym przedstawicielem.
WRP: Na jakim preparacie oparta jest ochrona fungicydową zbóż, rzepaku?
JA: W ochronie zawsze stosujemy kilka środków, jako porównanie i do ewentualnego wykorzystania na przyszłość. Nie ograniczamy się do stosowania jednego preparatu.
WRP: Jak przebiegało przejęcie gospodarstwa po byłym PGR?
JA: Nasze gospodarstwo nie upadło, nie było strat i zagrożenia sytuacji wewnętrznej. Została utworzona spółka pracownicza – wszystkich 61 pracowników mogło do niej przystąpić, i poprzez przetarg nabyliśmy to gospodarstwo w dzierżawę. Od 1 stycznia 1996 roku prowadzimy działalność z dobrym skutkiem do dziś. Otrzymaliśmy też w tym czasie szereg wyróżnień państwowych i resortowych za nasze gospodarowanie i innowacyjność. Teraz działamy na prawach przedsiębiorstwa handlowego. Mamy pierwszeństwo przy wykupie ziemi, usprzętawiamy się, robimy kolejne modernizacje. Jesteśmy prekursorem uprawy kukurydzy w Polsce północnej. I współpracujemy z wieloma firmami.
WRP: A gleby dobre, żyzne, więc czego więcej życzyć?
JA: Nie do końca, nasze ziemie to głównie gleby klasy IVb, trzeba umieć na nich gospodarować. W dodatku tylko 15% gruntów mamy zmeliorowanych. Jakbyśmy przenieśli sytuację z jesieni, to wiosną czeka nas nie lada problem, bo nie zebraliśmy w ubiegłym roku części zbiorów, zbóż, rzepaku, kukurydzy… Na użytkach rolnych zrobiły się dosłownie mokradła… W naszym rejonie wszyscy mają z tym problem.
WRP: Jak pan postrzega rolę współpracowników czy doradców, takich jak np. Pan Maciej Baczyński z HaGe Polska?
JA: Jak już wspomniałem, ktokolwiek do nas przyjeżdża musi być przygotowany, musi być obeznany z produktem. My obdarzamy go zaufaniem, on proponuje preparat, daje dobre warunki cenowe i już można stosować. Wcześniej współpracowaliśmy z innymi firmami i doradcami, ale to nie było tak, jak jest teraz z HaGe. Kiedyś dostawało się produkty markowe i drogie, a teraz są generyki, też bardzo dobre i sprawdzone.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Ewa Grabowska