Wapnowanie nie dla wszystkich?

0
465

Polska wypada bardzo słabo na tle innych krajów UE pod względem zakwaszenia gleb. Przyjmuje się, że udział gleb kwaśnych i bardzo kwaśnych dla całego obszaru kraju wynosi 50%. Jest to problem nie tylko rolnictwa, ale całego środowiska naturalnego. Odczyn gleby najprościej regulować za pomocą zabiegu wapnowania. Niestety jest to zabieg dość drogi, a także przez wielu rolników lekceważony.

Stan zakwaszenia gleb nie zmienia się z roku na rok – mówi dr hab. Wojciech Lipiński dyrektor Krajowej Stacji Chemiczno-Rolniczej. Te tendencje można oceniać w perspektywie paroletniej. Najczęściej mówi się o 4 latach. Przy tak dużej powierzchni gleb o niskim odczynie ph, trudno dokonać jakiegoś widocznego skoku. Byłby on możliwy, jeżeli przeprowadzilibyśmy konkretne działania w kierunku wapnowania. Takich działań dziś w Polsce nie ma, oprócz kilku wyjątków, które w skali kraju nie usuną problemu. Nie mniej, chwała tym, którzy wykładają na to jakiekolwiek pieniądze. Ważna jest również w tej kwestii odpowiednia edukacja samych rolników a także nawyki nawozowe, które nie zawsze są pożyteczne.

Wyjątki, o których wspomina W. Lipiński, to regionalne działania, podejmowane przez izby rolnicze wspólnie z Wojewódzkimi Funduszami Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Przykładem są województwa: wielkopolskie i dolnośląskie. Na terenie tego pierwszego już od 4 lat realizowany jest program Rekultywacji Gleb Zakwaszonych”.
u7y- Ponad 50% gleb w woj. wielkopolskim wymaga wapnowania – mówi Krzysztof Nosal, były prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Dzięki inicjatywie izby rolniczej, realizujemy już czwarty rok z rzędu, program rekultywacji gleb na terenie Wielkopolski, poprzez wysiewanie wapna. Dzisiaj, jako członek Rady Nadzorczej Funduszu, z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że wydatkujemy te pieniądze we właściwy sposób. Rekultywacja gleb, czyli m.in. poprawienie jej odczynu ph, leży w interesie całego środowiska naturalnego, a nie tylko rolnictwa. Namawiam inne izby i fundusze ochrony środowiska do podejmowania podobnych działań.

Na Wielkopolskę w ramach programu rekultywacji gleb, trafiło od 2004 roku już 9 mln złotych. Obsługą programu zajmuje się Izb Rolnicza, która oprócz tego, ze wykłada swoje środki na koszty obsługi administracyjnej, jest odpowiedzialna za jego rozliczenie. Dzięki dotacją pieniądze trafiają do rolników, których gleby są zbadane przez Stację Chemiczno-Rolniczą i uznane za bardzo kwaśne. Rolnicy otrzymują 45% zwrotu kosztów zakupu nawozu.

Podobny program jest realizowany od 2006 roku na terenie woj. dolnośląskiego (właśnie trwa rozliczanie programu przez tamtejszą izbę rolniczą). Do wykorzystania pozostało jeszcze 150 tys. zł. Zostaną spożytkowane jesienią. Tam, co prawda fundusz przyznał 630 tysięcy zł., ale lepsze wróbel w garści niż gołąb na dachu.

“Pomoc funduszu ograniczyła się do dotowania w 50% samego zakupu wapna. Pozostałe koszty leżą po stronie beneficjenta – czytamy w komunikacie, który otrzymaliśmy od WFOŚiGW we Wrocławiu. Możliwość udzielenia pomocy zawarta jest w Prawie Ochrony Środowiska z dn. 27 kwietnia 2001 (Dz.U. 62 poz. 627) art. 406 pkt. 11, który odniesiony jest również do art. 409.Natomiast forma tej pomocy jest uzależniona od ustalonych kryteriów i zasad w poszczególnych funduszach. Obecnie oczekujemy na stanowisko Ministra Rolnictwa w sprawie dalszej dopuszczalnej pomocy dla sektora rolnictwa, albowiem prawie trzyletni dopuszczalny okres zawarty w uzgodnieniach akcesyjnych – naszym zdaniem -mija dnia 1 maja 2007r.

Swój program napisała także łódzka Izba Rolnicza, która ma otrzymać od funduszu 1 mln złotych. Program ma ruszyć w jeszcze w tym roku.

Niestety nie we wszystkich województwach rolnicy mają szansę na podobną pomoc. Przykładem jest woj. małopolskie. Tamtejsza Izba Rolnicza walczy o podobny program już od kilku lat. Niestety z mizernym skutkiem. Ostatnio WFOŚiGW w Krakowie, uznając, że nie może udzielać pomocy w formie dotacji, zaproponował udzielenie pożyczki, która może być ewentualnie umorzona w 30%. Niestety wymagany jest wkład własny. Izby nie stać na takie rozwiązanie. Dziwi fakt, że małopolski Fundusz, nie poszedł za przykładem innych województw.
– Takie rozdrobnione i rozsiane punktowo na terenie całego kraju działania, nie przyniosą zamierzonego efektu – dodaje Wojciech Lipiński. Potrzebny jest program skuteczny do końca. Tutaj niezbędny byłby wyraźny sygnał ze strony Narodowego FOŚiGW, dla wojewódzkich funduszy. Ale mówimy tutaj o potężnych pieniądzach, liczonych w miliardach złotych.

Marcin Simiński
Wrp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności