reklama
Baner KABAT

reklama
Baner Yara

reklama
Baner BASF

W skupie 1,80 zł za litr. Ten rolnik za mleko bierze już 4,50 zł

Urszula i Krystian Kretkowie od miesiąca sprzedają mleko bezpośrednio z gospodarstwa przez mlekomat. W mleczarni dostają obecnie około 1,80-1,90 zł/l, a klientom oferują litr po 4,50 zł albo 4,00 zł w abonamencie. Jak mówi rolnik, impuls dały przede wszystkim pytania mieszkańców, którzy chcieli kupować świeże mleko prosto od producenta. Materiał opracowano na podstawie publikacji Justyny Czupryniak-Paluszkiewicz z Tygodnik-rolniczy.pl.

reklama
Baner SDF
reklama
Baner Horsch

W skupie 1,80-1,90 zł, dla klientów 4,50 zł

Gospodarstwo Rolne Kretek znajduje się w Krzanowicach przy ul. Srebrna Góra 27, w powiecie raciborskim, w województwie śląskim. Prowadzą je Urszula i Krystian Kretkowie, wspierani przez syna oraz jednego pracownika.

W gospodarstwie utrzymywanych jest około 400 sztuk bydła, w tym około 160 krów mlecznych. Aktualnie dojonych jest około 140 krów. W oborze referencyjnej DeLaval pracują 3 roboty udojowe, a mleko trafia na co dzień do mleczarni Zott w Opolu.

reklama
Baner KIOTI

Po obniżkach cena skupu mleka dla tego gospodarstwa wynosi obecnie około 1,80-1,90 zł/l. W sprzedaży bezpośredniej litr kosztuje 4,50 zł, a w abonamencie 4,00 zł.

– Spadliśmy z ceny 2,30 zł/l mleka. Nasza mleczarnia wolniej obniżała ceny skupu, ale teraz doszliśmy do momentu, że są one bardzo niskie. Już długo jesteśmy w branży i to nie pierwszy kryzys, dlatego mamy nadzieję, że cena niedługo odbije i wrócimy do normalności. Nie mówię, że te ceny mają być kosmiczne, ale żeby starczało na dobre funkcjonowanie gospodarstwa i dalsze inwestycje – mówi Krystian Kretek.

Mieszkańcy pytali o mleko prosto od rolnika

Impulsem nie była sama cena skupu. Mieszkańcy coraz częściej pytali, czy mogą kupić mleko prosto z gospodarstwa. Problemem był jednak czas potrzebny na osobistą obsługę klientów oraz straty przy nalewaniu mleka z dużego zbiornika.

Inspirację Krystian Kretek znalazł u kolegi z Czech, który ma mlekomat w gospodarstwie od 2012 r.

– Mój kolega z Czech ma mlekomat w gospodarstwie od 2012 r. Wybrałem się do niego w odwiedziny, żeby zobaczyć, jak to wszystko wygląda od strony technicznej. Kiedy dotarłem do jego gospodarstwa była sobota, a do mlekomatu ustawiła się kolejka ludzi, dosłownie auto za autem – wspomina.

Po tej wizycie uznał, że coraz więcej osób chce kupować produkty bezpośrednio od rolnika.

– Pomyślałem wtedy, że ludzie są coraz bardziej świadomi i wiedzą, że jeśli można kupić mleko od producenta, to są tym zainteresowani. Podjęliśmy więc decyzję, że musimy znaleźć taki mlekomat, jak my chcemy, czyli żeby był podłączony bezpośrednio do zbiornika na mleko w naszym gospodarstwie i żeby to było najświeższe mleko, jakie może być – tłumaczy.

Mleko idzie prosto ze schładzalnika

Mlekomat w gospodarstwie Kretków jest podłączony bezpośrednio do zewnętrznego schładzalnika kolumnowego. Dzięki temu rolnik nie musi przelewać mleka do innych zbiorników ani dowozić go do automatu stojącego poza gospodarstwem.

Krowy są dojone trzema robotami przez całą dobę, dlatego mleko jest dostępne niemal 24 godziny na dobę. Przerwa pojawia się tylko wtedy, gdy po mleko przyjeżdża samochód z mleczarni.

– Wiadomo, że jak przyjedzie samochód z mleczarni, żeby zabrać mleko, to są takie 2 h przestoju i mleka nie ma, ale w ogólnym rozrachunku jest ono osiągalne niemal 24 h na dobę – wyjaśnia.

Kretek ma już za sobą pierwszą kontrolę weterynarii w ramach RHD. Przeszła pomyślnie. Przyznaje jednak, że od początku ważne było dla niego, by klienci nie musieli wjeżdżać na podwórko.

– To było dla nas ważne, żeby ludzie nie kręcili się po gospodarstwie – przyznaje.

W jego gospodarstwie mleko jest pobierane bezpośrednio ze schładzalnika przez wężyk o długości około 80 cm i specjalną pompkę.

– Nie przelewam tego mleka do żadnych innych zbiorników. Zależało mi na takim rozwiązaniu. Nie chciałem, żeby obsługa mlekomatu kolidowała z codzienną pracą w gospodarstwie – podkreśla.

Bezpośrednie przyłączenie mlekomatu do zbiornika na mleko umożliwia czerpanie go prosto do własnych naczyń, np. kanek czy szklanych butelek.
Bezpośrednie przyłączenie mlekomatu do zbiornika na mleko umożliwia czerpanie go prosto do własnych naczyń, np. kanek czy szklanych butelek. FOTO: Gr Kretek

Klienci przyjeżdżają z butelkami, kankami i dzbankami

Klienci mogą nalewać mleko do własnych naczyń: kanek, szklanych butelek, bidonów czy emaliowanych dzbanków. Obok mlekomatu są też litrowe plastikowe butelki dla osób, które przyjeżdżają pierwszy raz albo nie mają własnego pojemnika.

– Kupiliśmy litrowe, plastikowe butelki i umieściliśmy w specjalnej budce obok mlekomatu, dlatego że jeśli klient jest nowy, zatrzyma się, bo przejeżdża i nie wie jeszcze, jak to działa, to może sobie do niej nalać mleko. Zachęcamy wtedy jednak, żeby następnym razem przyjechał ze swoim naczyniem, które może być np. szklane i wielorazowego użytku – wyjaśnia.

Część klientów rzeczywiście wraca z własnymi naczyniami. Kretek mówi, że pojawiają się bidony, kanki i emaliowane dzbanki, których używało się 30-40 lat temu. Przy własnym naczyniu klient odpowiada za jego czystość, a gospodarstwo nie produkuje kolejnego plastikowego odpadu.

Za mleko można płacić kartą, gotówką albo korzystać z abonamentu na chipie. Przy abonamencie litr kosztuje 4,00 zł, czyli o 0,50 zł mniej niż przy zwykłym zakupie.

– Ludzie wpłacają pieniądze i jest im wydawany żeton. Dzięki temu nie muszą potem mieć pieniędzy, bo wystarczy, że przyłożą żeton i płacą. Jeśli kupujący zdecyduje się na abonament, może kupić mleko taniej o 0,50 zł/l. Normalnie litr mleka za pieniądze kosztuje 4,50 zł, a w przypadku wykupienia abonamentu jest to 4,00 zł – informuje.

Po miesiącu klientów nie brakuje

Mlekomat stanął w gospodarstwie Kretków 2 kwietnia. Po miesiącu rolnik mówi, że klientów przybywa, a mleko rozchodzi się bardzo dobrze. Dla gospodarstwa to dodatkowe źródło dochodu.

– Wiadomo, że coś się robi po to, żeby to się opłacało. Klienci są zadowoleni ze sprzedaży mleka i jest ich dużo, a my mamy dodatkowe źródło dochodu – przyznaje.

Kretek zaznacza jednak, że koszt postawienia mlekomatu zależy od wyposażenia i warunków w konkretnym gospodarstwie. U niego trzeba było dobudować niewielki domek przed chłodnią ze względu na rodzaj wykorzystywanego schładzalnika.

Nie w każdym gospodarstwie to zadziała

Rolnik podkreśla, że mlekomat trzeba dopasować do układu gospodarstwa. U Kretków klienci nie muszą wjeżdżać przez podwórko, a automat jest samoobsługowy. W innym miejscu taki model może być trudniejszy.

– Warto przemyśleć sprawę, chociaż było u mnie kilku rolników spod Cieszyna i przyznali, że nie w każdym gospodarstwie da się to zrobić tak, żeby ludzie nie musieli wjeżdżać na podwórko. Każdy musi to dostosować do swoich warunków. Jeśli gdzieś obora jest na końcu podwórka, to trzeba przejechać przez całe gospodarstwo i jest problem. Odległość od miasta też robi swoje. My do najbliższego mamy 12 km. Dużo klientów przyjeżdża na rowerach. Każdy musi ocenić sam, czy mu się to sprawdzi, czy nie – twierdzi.

Krystian Kretek mówi, że chętnie odpowie na pytania innych rolników, ale decyzję każdy musi policzyć we własnym gospodarstwie.

Ja jestem otwarty i każdemu odpowiem na pytania, ale każdy musi sam rozważyć, czy mu się to opłaci, czy nie – kończy.

Źródło: Tygodnik-rolniczy.pl

21 KOMENTARZE
  1. Przepraszam , ale 4 zł za litr prawdziwego mleka to nic. Miałam krowy i wiem ile jest przy nich chodzenia. Ten kto miał krowy wie też ,że wtedy człowiek nie ma życia, musi planować wszystko z wyprzedzeniem, nie ma świąt i wolnego, nie może jechać na urlop kiedy chce , to jest chyba poświęcenie, a nie praca. Teraz wiem ,że poświęcenie nie przekłada się na pieniądze. Ludzie myślcie ile trzeba dać tym krowom jeść żeby one wyprodukowały taką ilość mleka ,to jest błędne koło. Niby pieniądz się obraca w tym biznesie , ale tak naprawdę to co się wyjmie inwestuje się więc tego pieniądza nigdy nie widać . Szczerze, z własnych doświadczeń wiem , że rolnictwo to jest beznadziejny pieniądz. Poszłam do pracy, nie mam krów , mam dużo czasu wolnego, zarabiam dobrze, tyle, że w portfelu mam stale pieniądz, nie myślę czy w tym roku uda mi się zebrać siano, nie muszę chora chodzić do obory karmić krowy itp. tak na serio to świat powinien dopłacać rolnikom, a nie lekarzom czy górnikom za ich pracę bo to oni nas żywią , bez nich nie było by góry jedzenia w supermarketach, a tak na prawdę na rolnictwie nie zarabiają rolnicy, a pośrednicy.

  2. Już były kiedyś ale polikwidowali bo ludzie woleli takie niż to z mlekopodobne z marketu sam by takie kupował bo i na ser jest i kwaśne i maślankę no i jest pyszne

  3. Rolnicy i ta mają eldorado. Kredyty, dopłaty, rekompensaty, ziemia w horendalnych cenach . Przed każdą chałupą nowa fura , ceny żywności są wysokie. Pewnie że zarabiają pośrednicy, jednak rolnicy i tak na swoją wychodzą. Tylko im zawsze mało. Zadowoleni byli by, gdyby oni mieli wszystko, a reszta zdychała z głodu.

  4. Człowieku, czytaj ze zrozumieniem!!! A nie sadz farmazonów. Nie ma tu żadnego transportu. Bezpośrednio podawane ze głównego zbiornika.

  5. Propaganda sukcesu….jest źle wrecz tragicznie wiec piszmy o cudownych rozwiązaniach….Tak na zwykłej statystyczne wsi bedzie działała sprzedaż bezpośrednia…ja sprzedam sasiadowi a sasiad mi….
    Druga taka myśl…skoro wszyscy zaczniemy sprzedawać bezpośrednio to co sie stanie z cena? Zapewne zejdzie do tych 1.9 zł a dodatkowo dojdą koszty obsługi klienta.
    Dokładnie tak samo było z magazynowanie zbóż i sprzedawanie ich zima…. dzis cena jest nawet tańsza niz żniwa dodatkowo rolnik ponosi cały koszt magazynowania

  6. To teraz wszyscy postawią mleko maty. Kapustomaty. Ziemniakomaty itp. Jak przetwórnie i sklepy w obcych rękach_Sukces będzie. Nie on pierwszy. Cena powinna pokrywać koszty + zysk za dobry produkt. Nie dopłaty dla cwaniakow,.szkoda gadać na temat braku świadomości konsumentów zjadacz przetwożonych zamienników żywności.

  7. Jactez chce takiego mleka i miliony Polaków którzy są świadomi. Może być i droższe, byle jak dawnirj… Żeby sie zsiadłe a nie zepsuło. Zdrowie mojego wnuka jest bezcenne.

  8. Efekt skali musi być, inaczej to hobby i czysty marketing, zrobienie sąsiadom dobrze. Tylko przetwórstwo, sery, sery sery … wiem to z doświadczenia bo z kostką masła się nie wygra, ser dojrzewający trafia do wybranej klienteli

  9. Doskonały pomysł. Sama bym takie mleko kupowała każdego dnia, zamiast tej chemii, która zalewa sklepy. Tak, można dodatkowo produkować sery, masło, śmietanę. Ludzi, takich jak ja jest coraz więcej. Nie chcemy jeść chemicznego żarcia, bo to zawsze kończy się chorobami. Ludzie są świadomi i czytają etykiety. Nie każdy kupuje badziewie z marketów. Może w końcu rolnicy przestaną narzekać, że nic się nie opłaci.. Trzeba zabrać się do roboty a pieniądze będą same wpływać do kieszeni.

  10. Teraz mleka nie kupi dobrego wszystko to badziewie czy od producenta czy ze sklepu wolę kupić w sklepie po 2 zl jak płacić 4.50 za to samo kiedys za PRL to bylo mleko z siadło sie ze można bylo łyżka kroić a teraz gorzkie sie zrobi i smierdzace

  11. Mlekomat, to nie jest skala handlu. Ile taki mlekomat sprzeda mleka? Do takiego handlu trzeba najlepiej mieć linie procesowe do produkcji białego sera, śmietany, masła. Jakby miał po 20 takich mlekomatów w każdym większym mieście, to może wtedy miałoby to sens, ale weź to mleko teraz rozwieź (codziennie). Ile z tych 4.50zl zostanie? Jak wiadomo (…)Wiesz Pan, mleko ma najszybszy transport, inaczej się zsiada…”. Zsiadłym mlekiem w butelce, to może i bym handlował w tym mlekomacie, ale świeżym chyba bym się nie odważył.

    • Co ty opowiadasz schłodzone mleko się tak szybko nie zsiada, a w mlekomatach że zbiornikiem jest stałe chłodzone i mieszane żeby temperatura była odpowiednią. A teraz co do ceny 1.6 a 4.5 to 3 zł na litrze więc jak mlekomaty mają pojemność od 100 do 200 litroe, a tak jak tu prawie bez limitu bo prosto z dużego zbiornika, to ma za to że dowiezie mleko od 300-600 zł nawet jak to zrobi co 2 dzień to ma dodatkowe 4500-9000 nawet odliczając czas paliwo i koszt operacyjne typu prąd to na jednym takim urządzeniu na samej różnicy ceny małe gospodarstwa zarabiają więcej niż przez cały miesiąc w mleczarni.

    • Oczywiście, a sam Pan Kretek, którego dotyczy artykuł, wskazał, że postawił mlekomat blisko, aby jego obsługa nie zabierała czasu pracy w gospodarstwie. Bo odwiezienie mleka do mlekomatu to jest dodatkowa robota dwa razy dziennie, w sytuacji gdy przy krowach i bez tego jest bardzo dużo roboty, najwięcej spośród wszystkich innych zwierząt hodowlanych.

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Przeczytaj także

None found

Najpopularniejsze artykuły

None found

ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)
INNE ARTYKUŁY AUTORA




NAJNOWSZE WIADOMOŚCI