W Parlamencie Europejskim nic nie przychodzi łatwo

Rozmawiamy z posłem Januszem Wojciechowskim, wiceprzewodniczącym Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Parlamencie Europejskim, aktywnie działającym przeciw rozpowszechnianiu upraw GMO w UE oraz wprowadzaniu artykułów spożywczych wyprodukowanych na bazie tych

1. Jakim tematem szczególnie istotnym dla Polski zajmie się w najbliższych tygodniach Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego w Brukseli?

Janusz Wojciechowski: Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyjeżdża do Polski z wizytą w dniach 9-12 maja 2006 roku. Jest to istotne wydarzenie, albowiem zwyczajowo Komisja tylko dwa razy w roku odbywa spotkania wyjazdowe w krajach członkowskich. Wizyta w Polsce poświęcona będzie głównie sytuacji na rynku owoców oraz sytuacji producentów mleka w Polsce. W ramach pobytu Komisja spotka się między innymi z rolnikami w miejscowości Lubania, na pograniczu województw łódzkiego i mazowieckiego. W programie wizyty są też spotkania z przedstawicielami organizacji rolniczych, z ministrem rolnictwa, z komisjami Sejmu i Senatu do spraw rolnictwa.

2. Czy łatwo jest w Parlamencie Europejskim bronić polskich racji, szczególne w okresie widocznego procesu liberalizacji polityki rolnej UE?

J.W.: W Parlamencie Europejskim nic nie przychodzi łatwo, tym bardziej obrona spraw polskiego rolnictwa, którego interesy często pozostają w koalicji z interesami innych krajów członkowskich. Staramy się jednak walczyć o polskie sprawy, często znajdujemy zrozumienie i ogólnie można powiedzieć, że Parlament Europejski dobrze rozumie problemy rolników. Gorzej jest z Komisją Europejską czy Radą Unii Europejskiej, gdzie życzliwości dla spraw rolniczych jest znacznie mniej niż w Parlamencie. Kilka ważnych spraw udało się w Parlamencie przeprowadzić korzystnie dla Polski, między innymi podwyższenie kwot produkcyjnych skrobi ziemniaczanej, uchwaleniem rezolucji wzywającej Komisję Europejską do ograniczenia importu owoców miękkich spoza Europy na rynek europejski, udaje się też jak dotychczas obronić poziom finansowania rolnictwa i utrzymanie Wspólnej Polityki Rolnej. Kilkakrotnie zdarzyło się tak, że korzystne dla polski rozstrzygnięcia Parlamentu były następnie podważane przez Radę, na przykład w sprawie skrobi ziemniaczanej. Zdarza się też, że interes polski przegrywa w starciu z interesem innych państwa, jak na przykład w sprawie reformy rynku cukru, w której Francja i Niemcy zmówiły się w obronie ich interesów przeciw naszym.

3. Bardzo często zwracał Pan uwagę na zbyt małą koordynację i współpracę w działaniu polskiego rządu z euro-posłami – jak Pan ocenia tą współpracę dziś?

J.W.: Walczę przeciw żywności genetycznie modyfikowanej GMO, bo rozpowszechnianie ich zagraża naszemu zdrowiu, naszemu środowisku, a także zagraża interesom ekonomicznym polskiej gospodarki, a rolnictwa w szczególności. Europa ma dotychczas problem nadprodukcji żywności, drastycznymi metodami ogranicza się produkcję rolniczą, poprzez zmianę systemu dopłat, kwotowanie produkcji, itp. Nie ma żadnej potrzeby, aby na nasze pola, do naszych obór czy chlewni wkraczały superintensywne technologie upraw czy tuczu. W Europie jest silny nacisk, żeby rolnictwo upodobnić do przemysłu, żeby w uprawie roślin i hodowli zwierząt niejako “poprawiać Pana Boga.” Nie mówimy o hodowli świń czy krów, tak jak kiedyś, ale o produkcji mięsa. Kiedyś rolnik miał w chlewie świnie, a teraz właściciele wielkich ferm juz nie hodują świń, tylko “produkują mięso”, często faszerowane antybiotykami i różnymi sztucznymi metodami przyśpieszania wzrostu. Bokiem to kiedyś wyjdzie dla naszego zdrowia, ale także zaszkodzi rolnictwu. Na razie polskie rolnictwo, oparte na małych gospodarstwach rodzinnych jest czyste ekologicznie, jeszcze jest szansa, że ze zdrową polską żywnością przebijemy się na rynki europejskie. Szansą gospodarczą Polski jest zdrowa żywność z gospodarstw rodzinnych, dopuszczenie do Polski GMO szansę tę zniszczy.

4.Walczy Pan z rozpowszechnianiem upraw i żywności GMO w UE. Jak Pan ocenia działania polskiego rządu w tej sprawie i jakich argumentów używa Pan, aby nakłonić Europę do zaprzestania upraw tych roślin i wprowadzenia w obrót żywności wytworzonych na ich bazie?

J.W.: Obecny polski rząd walczy o możliwość całkowitego zakazu uprawiania GMO i chwała mu za to. Staramy się rządowi pomóc w Parlamencie Europejskim, Ja sam podjąłem inicjatywę tzw. deklaracji pisemnej, która zmierza do tego, żeby każdy kraj członkowski mógł, jeśli chce, zabronić upraw GMO na swoim terytorium, albowiem dotychczas nie pozwala na to prawo europejski. To prawo chcemy zmienić, Wespół z posłami z innych krajów i z różnych grup politycznych – panią Lucas z Wielkiej Brytanii, panem Gklavakisem z Grecji i panem Bermanem z Holandii złożyliśmy projekt takiej deklaracji i już ponad 100 posłów się pod nim podpisało,

5. Czy w Parlamencie Europejskim ma Pan wielu zwolenników popierających walkę z GMO?

J.W.: Zwolenników mam wielu, zarówno w Parlamencie jak i poza nim. Bardzo sobie cenię zwłaszcza pomoc bardzo licznych organizacji ekologicznych z całej Europy, które aktywnie lobbują na rzecz podpisania deklaracji. Ale silny jest też lobbing przeciwny, uprawiany przez wielkie amerykańskie koncerny biotechnologiczne, zainteresowane ekspansją GM na europejskie rynki i pola.

6. W Polsce wszystkie Sejmiki Wojewódzkie wyraziły niechęć do upraw roślin GMO. Jaka jest szansa, że Komisja Europejska przychyli się do tego wniosku?

J.W.: Bardzo dobrze, że wszystkie sejmiki wojewódzkie w Polsce wyraziły deklarację bycia strefami wolnymi od GMO. Widać, że nasi samorządowcy są wrażliwi na ten problem. Nie wiem jak zachowa się Komisja Europejska, ale naciskamy na nią, żeby respektowała wolę regionów. Nie tylko zresztą polskich, bowiem sprzeciw wobec GMO wyraziło blisko 200 regionów w Europie. Ich głosu Komisja Europejska nie powinna pominąć. Przede wszystkim jednak powinien być wysłuchany głos ludzi – konsumentów i rolników, którzy obawiają się GMO i mają ku temu powody.


Rozmawiał Marcin Simiński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności