Uwaga na meszki!

0
3327

Wiosna, jak co roku jest okresem rojenia się krwiopijnych muszek – meszek (Simulidae). Ich naturalnym środowiskiem wylęgowym jest czysta, najlepiej płynąca woda. Meszki to drobne owady, wielkości 3-6 mm, rozpoznawane są po ciemnej barwie oraz po charakterystycznym aparacie gębowym przypominającym bagnet. Latając nisko nad ziemią meszki atakują ludzi i zwierzęta. Nacinają skórę i zlizują wydobywającą się krew. To wyjątkowo natrętne stworzenia. Mają znakomity wzrok, bez trudu więc odnajdują ofiarę.

Wabi je też wydychany dwutlenek węgla. Wyjątkowo agresywne są w zamkniętych pomieszczeniach. Po nacięciu skóry, wpuszczają do środka ślinę, która zawiera m.in. enzymy – proteazy rozpuszczające białko oraz histaminę. Powoduje ona reakcję organizmu w postaci tzw. choroby meszkowej (simulidozy),wywołującej nie rzadko poważne straty w produkcji zwierzęcej. Choroba objawia się zmianami skórnymi, takimi jak obrzęk i rumień, w obrębie którego mogą powstawać krwawe wybroczyny, guzy zapalne, a czasem i pęcherze. Ugryzienia meszek mogą wywołać gwałtowną reakcję alergiczną, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Usuwanie bolesnych bąbli, które powstają na ciele po ugryzieniu, trwa nawet kilka dni. Zmianom miejscowym towarzyszą z reguły objawy ogólne, takie jak np. osłabienie, złe samopoczucie, podwyższona ciepłota ciała, nudności, pobudzenie nerwowe oraz dolegliwości sercowo-naczyniowe.

Nie wszystkie gatunki meszek piją ludzką krew. Krwiopijne są tylko zapłodnione samice, dla których krew jest pokarmem, niezbędnym do produkcji jaj. Po napiciu się krwi samice składają kilkakrotnie po 200-500 jaj – tysiące jaj w ciągu życia. Jaja umieszczają w płytkich miejscach czystych wód płynących, w strumieniach i rzekach. Jaja przyczepiają się do roślinności wodnej lepką powierzchnią. Po 2-3 tygodniach z jaj wylęgają się larwy. Odżywiają się resztkami organicznymi, które filtrują z przepływających wód. Po czterokrotnym linieniu przeobrażają się (od 6 do 8 tygodni) w poczwarki, które mogą przezimować. Wiosną następnego roku wypływają na powierzchnię wody i z nastaniem pierwszych ciepłych dni przekształcają się w postacie dorosłe, które pojawiają się masowo w maju i w czerwcu.

Krwiopijne samice żerują tylko w dzień napadając na ludzi, a także na bydło, konie, owce, świnie i drób. Meszki szczególnie uciążliwe są dla bydła w okresie pastwiskowym. W odróżnieniu od komarów, meszki nie są aktywne wieczorem i nocą. Chmarami latają wokół głów zwierząt, wchodzą do uszu, nosa i w sierść. Przedostają się do jamy nosowej, wpadają pod powieki i do gardła. Najczęściej siadają na obwodowych częściach kończyn i brzuchu, to jest na takich partiach ciała, gdzie nie mogą być spędzone przez oganiające się ogonem i głową zwierzęta. Kłują w miejsca pokryte cieńszą i delikatniejszą skórą, szczególnie atakują okolice pyska, oczu, uszu, narządów płciowych, sutek i okolice odbytu.

Meszki, oprócz wysysania dużej ilości krwi, mogą również zakażać wirusami takimi jak: pryszczyca, laseczki wąglika oraz pierwotniaki. Uszkodzona skóra może stanowić ponadto wrota dla drobnoustrojów wywołujących schorzenia, od skórnych po ogólne zakażenia.
Aktywność much krwiopijnych powoduje znaczne straty w produkcji. Spadek mleczności krów może sięgać nawet 20%, a zmniejszenie masy ciała w przypadku bydła opasowego może sięgać nawet 6 kg na sztukę.

Przy zmasowanych atakach meszek zwierzęta giną w ciągu kilku godzin na skutek trującego działania jadów zawartych w ślinie tych owadów. Często powstaje obrzmienie dróg oddechowych, które prowadzi do uduszenia się żywiciela. Sekcje martwych zwierząt wykazują ponadto obrzęki węzłów chłonnych, wątroby, mięśnia sercowego, opuchniętą tkankę podskórną oraz oczywiście liczne ślady ukłuć na wymionach. W połowie maja 1979 r. plaga Simulium morsitans w okolicy Zamościa była przyczyną ciężkich zachorowań bydła, padło wówczas około 100 zwierząt. Nie tak dawno, bo w 1997 roku w Polsce padło od meszek wiele krów przebywających na pastwiskach w okresie plagi. Krowa pada od ok. 20 tys. ukąszeń.

Od czasu do czasu meszki pojawiają się tak licznie, że atakując chmarami. Szczególnie licznie występują w zadrzewionych okolicach. Czasem wlatują nawet do pomieszczeń, zarówno ludzkich, jak i zwierząt. Jak więc skutecznie walczyć z plagą meszek?
Dla efektywnego zwalczania meszek w budynkach inwentarskich przydatne są lampy owadobójcze. Emitując światło o specyficznej długości fali, wabią owady, a następnie porażają je prądem elektrycznym.
Na pastwiskach i wybiegach z kolei bydło przed aktywnością much krwiopijnych można starać się zabezpieczać wcierając bezpośrednio w skórę grzbietu (od głowy do ogona) preparaty chronią zwierzęta przed owadami przez okres około 4-6 tygodni. Zabieg ten przeprowadza się u wszystkich zwierząt w stadzie, najczęściej po wieczornym doju. Środki chemiczne, które można polecać do stosowania bezpośrednio na grzbiety krów to m.in.: MUCHEX MP, TECTONIC POUR ON, BAYOFLY POUR ON, BUTOX 7,5 POUR ON, DELTIX POUR ON. Preparaty te nie wymagają karencji w przypadku mleka, a dla mięsa okres ten wynosi 3 dni.

Do zwalczania występowania plagi meszek w terenie, coraz częściej mają zastosowanie ekologiczne metody likwidacji tych owadów, przy pomocy preparatów biologicznych. Metody te polegają na traktowaniu larw środkami zawierającymi patogenne dla nich endotoksyny pałeczki Bacillus thuringiensis var israelensis. Substancje te dla środowiska są praktycznie nieszkodliwe. W wodach płynących porażają bowiem niemal wyłącznie larwy meszek. Takie zwalczanie meszek jest niestety bardzo trudne do zastosowania, gdyż wymaga doskonałego monitoringu obecności larw w ciekach wodnych. Ponadto, nie wszystkie gatunki meszek lęgną się w tym samym czasie. Co więcej, zastosowanie preparatu powinno mieć miejsce w okresie, kiedy larwy są jeszcze młode – a więc w ciągu krótkiego czasu od stwierdzenia pojawienia się ich w środowisku. W szeregu krajach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych w ten sposób meszki są zwalczane rutynowo. W naszym kraju metody te dopiero zaczynają raczkować, stosowane są od 10 lat w okolicach Gorzowa Wlkp., a ostatnio w takich miastach leżących wzdłuż Odry jak np. Bytom Odrzański, Kostrzyń czy Nowa Sól. Znacznie gorzej sytuacja przedstawia się wzdłuż Wisły, Warty i Bugu, gdzie masowe występowania meszek, o różnym stopniu nasilenia zdarzają się tam corocznie. Nie ma roku, by w naszym kraju kilkadziesiąt sztuk bydła nie padło od ukąszeń meszek na pastwiskach!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności