Ukrócą samowolę ,,samozwańczych’’ inspektorów ds. ochrony zwierząt

0
617

Blady strach padł na organizacje prozwierzęce, ponieważ minister rolnictwa zapowiedział nowelizację ustawy o ochronie zwierząt wprowadzającej zakaz interwencji w gospodarstwach rolniczych. To bardzo dobra inicjatywa, chwalą szefa resortu rolnictwa chłopi. Trzeba ukrócić samowolę tych samozwańczych inspektorów ds. zwierząt, którzy bezprawnie zabierają zwierzęta z naszych zagród.

Organizacje prozwierzęce podnoszą larum, że chce im się odebrać prawo do interwencji na podstawie art. 7 ustawy o ochronie zwierząt. Ale to najlepszy dowód, że bez zmian w prawie się nie obejdzie, żeby ukrócić ich samowolę – mówi Jacek Zarzycki, prezes Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Wreszcie ktoś zrobi z tym porządek. Tak nie może być, że bezprawnie ktoś, jakiś niby inspektor będzie zabierał nam zwierzęta z zagrody na podstawie donosu zawistnego sąsiada. Każdy rolnik dba jak najlepiej o swoje zwierzęta, bo dzięki nim żyje mu się lepiej – dodaje Pan Antoni hodujący już od wielu lat opasy na Opolszczyźnie.

Najczęściej wygląda to tak, że samozwańczy inspektorzy do spraw ochrony zwierząt przyjeżdżają do rolnika tłumacząc się, że zostali wezwani tutaj przez sąsiadów, którzy nie mogą patrzeć jak gospodarze znęcają się nad zwierzętami. Zwykle odwiedzają małe gospodarstwa, których właścicielami są często osoby w podeszłym wieku. Aby uwierzytelnić swoje działania posługują się dokumentami z czerwonymi pieczątkami imitującymi urzędowe papiery. Manipulując w ten sposób rolnikami zmuszają ich do zrzeczenia się zwierząt lub odbierają je siłą. W interwencjach tych nie uczestniczą przedstawiciele Inspekcji Weterynaryjnej czy Policji.

Teraz, jak to mówi stare przysłowie ,,przyszła kryska na Matyska’’. Malowani inspektorzy nie oddadzą jednak pola bez walki. Rozpoczęli już zbieranie podpisów pod petycją przeciwko zlikwidowaniu prawnej ochrony zwierząt. Według organizacji prozwierzęcych są to wszystko pomówienia i oczerniają ich źli ludzie, którzy chcą wykorzystać epidemię koronawirusa i związanego z nią zamieszania do wprowadzenia zmian, które będą obowiązywały, nawet kiedy epidemia się skończy.

– Celem ministra jest wyjęcie terenu gospodarstw spod obowiązywania Ustawy o Ochronie Zwierząt, tak byśmy nie mogli pomóc zaniedbanym czy głodzonym zwierzętom. Minister nie wyjaśnia, skąd nagła potrzeba podjęcia prac legislacyjnych. Wszystko wskazuje na to, że jest kolejną osobą, która uległa wymyślonej narracji mówiącej o tym, że przedstawiciele organizacji prozwierzęcych zabierają zwierzęta bez żadnego uzasadnienia – twierdzą przedstawiciele Koalicji dla Zwierząt.

Trudno jednak wierzyć w dobre intencje osób posługujących się pieczątkami wyciętymi z kartofla. Szczególnie, że zabór zwierząt odbywa się bez wiedzy i zgody organów administracji państwowej. A to już nie pomoc zwierzętom i ich właścicielom w trudnej sytuacji życiowej, a zwykła kradzież.

WRP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności