Ubezpieczenia obowiązkowe

0
378

Jak donosi dzisiejsza Rzeczpospolita”, od lipca przyszłego roku wszyscy rolnicy będą zobowiązani do ubezpieczenia przynajmniej połowy swoich upraw od pięciu żywiołów. W przypadku, gdy rolnik nie wykupi polisy, nie będzie mógł się ubiegać o jakiekolwiek zapomogi od Państwa na wypadek strat poniesionych np. przez suszę.”

W 2010 roku we wszystkich krajach Unii wejdzie w życie dyrektywa zezwalająca na wypłaty z budżetu zapomóg z powodu suszy czy powodzi tylko tym rolnikom, którzy wcześniej podpisali polisę ubezpieczeniową.” – cyt. Rzeczpospolita, 6.02.2007.Polisa, będzie musiała obejmować ubezpieczenie od przynajmniej pięciu żywiołów tj. powódź, susza, gradobicie, ujemne skutki przezimowania oraz przymrozki wiosenne. Brak podpisania takiej polisy niesie za sobą groźbę nałożenia na rolnika kary do 50 euro, a także wyklucza go z ewentualnego korzystania z zapomogi od Państwa, na wypadek, gdy poniesie straty w uprawach wywołane przez anomalie pogodowe.
Pomysł popiera Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Jego zdaniem wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń upraw od klęsk, przyniesie korzyści zarówno rolnikom jak i firmom ubezpieczeniowym.
– Uważam, że ma to swoje plusy i minusy. Minusami poprzedniego ubezpieczenia z dopłatami państwa było to, że korzystała z nich bardzo mała ilość ludzi, ponieważ firmy ubezpieczały na terenach najmniej narażonych na ryzyko. Obowiązkowe ubezpiecznienia w pewnym sensie zmuszą firmy ubezpieczeniowe do podpisywania umów ze wszystkimi rolnikami. Z uwzględnieniem ryzyka suszy. Uważam, że jeśli ubezpieczenia będą dotyczyły całej populacji rolników, to wtedy ryzyko jest mniejsze dla towarzystw ubezpieczeniowych, a i składki polisy powinny być niższe – powiedział portalowi W. Szmulewicz.
Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich z lipca 2005 roku, rolnik, który podpisze polisę z zakładem ubezpieczeń, będzie płacił składkę pomniejszoną o wysokość dotacji z budżetu państwa (w przypadku upraw od 25% do 60% wartości składki).
Dziś wiadomo, że możliwość ubezpieczania upraw ze wsparciem państwa nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem wśród rolników. Również firmy ubezpieczeniowe, nie spieszą się do podpisywania umów z rolnikami.
Zdaniem Polskiej Izby Ubezpieczeń, udział rządu w dopłacaniu do polisy to za mało. Głównie chodzi tutaj o ubezpieczanie od skutków suszy.
– Rynek ubezpieczeniowy nie jest w stanie samodzielnie unieść na własnych barkach potencjalnego ryzyka szkód, a zwłaszcza ryzyka wystąpienia suszy – mówi Andrzej Pityński z Polskiej Izby Ubezpieczeń. Brak udziału Państwa w pokrywaniu szkód katastroficznych jest przesłanką do tego, żeby Ubezpieczyciele podchodzili do uczestnictwa w programie w sposób ekstremalnie ostrożny, aby w wypadku np. klęski suszy odszkodowania, które mogą wynieść nawet kilka miliardów złotych, przy zakładanej składce rzędu kilkudziesięciu milionów złotych w skali całego kraju, nie doprowadziły zakładów nawet do bankructwa. Doświadczenia innych krajów (Włochy, Hiszpania, Francja) oferujących ubezpieczenia upraw od ryzyka suszy pokazały jednoznacznie, że przy budowie i funkcjonowaniu systemu dotowanych ubezpieczeń konieczny jest udział budżetu państwa, jako reasekuratora.
Zdaniem Ryszarda Sadowskiego z Przybiernowa k. Gryfic (woj. Zachodniopomorskie), rolnika gospodarującego na ponad 400 ha, pomysł wprowadzenia obowiązkowych ubezpieczeń jest dobry, pod warunkiem, że stawki polisy będą przystępne dla rolników.Uważam, że wprowadzenie obowiązkowych polis ubezpieczeniowych dla rolników jest słuszne, tym bardziej, że anomalie pogodowe stały się ostatnio powszechne – mówi R. Sadowski. Oczywiście zależne to jest od tego na ile będzie w tym uczestniczyło Państwo. Z pewnością, gdyby rolnik sam miał ubezpieczyć swoje uprawy, byłoby to dla niego za drogie. Ja sam nie posiadam polisy ubezpieczeniowej na wypadek klęsk żywiołowych. Dość drogo kosztuje mnie ubezpieczenie budynków gospodarskich, pojazdów itd. i jeżeli chciałbym ubezpieczyć uprawy do wszystkich klęsk, która często u nas występują, to byłby to dla mnie wielki wydatek.
Niewątpliwie resort rolnictwa ma twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony stawki polisy ubezpieczeniowej muszą być przystępne dla rolników, z drugiej firmy ubezpieczeniowe nie podpiszą umowy ubezpieczeniowej, która będzie dla niech nieopłacalna.

Marcin Simiński
wrp.pl

N”