Gdy globalne koncerny trzymają ceny wysoko, a rolnicy w krajach Mercosur potrzebują prostych i tanich maszyn, na scenę wchodzi Traxor – ciągnik skrojony pod realia wielkoobszarowego rolnictwa. Czy chińska technika montowana lokalnie i tańsza nawet o 30% od marek premium to początek nowego rozdania na rynku traktorów?
Gdy dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W rolnictwie ta stara prawda działa aż nadto dobrze – szczególnie wtedy, gdy pole bitwy przenosi się na kontynent, gdzie hektary liczy się w tysiącach, a odległości między gospodarstwami i serwisem potrafią przyprawić o zawrót głowy.
Mowa oczywiście o krajach Mercosur, gdzie rynek maszyn rolniczych jest niemal „zaprogramowany” na wzrost. I właśnie tam, w Argentynie, pojawił się nowy gracz – Traxor.
Mercosur – ziemia obiecana… dla prostych maszyn
Ameryka Południowa i Łacińska to specyficzny świat. Z jednej strony ogromne gospodarstwa i rolnictwo nastawione na produkcję towarową, z drugiej – infrastruktura serwisowa, która – nie czarujmy się – bywa… umowna.
Światowe koncerny? Oczywiście są obecne. Problem w tym, że ceny ich maszyn potrafią być równie „zachodnie”, jak w Europie. A kiedy ciągnik kosztuje majątek, a najbliższy serwis jest setki kilometrów dalej, rolnik zaczyna myśleć inaczej.
I tu pojawia się luka – ogromna luka – na maszyny: proste, tanie, możliwe do naprawy „pod drzewem”, a nie tylko w autoryzowanym serwisie. No i właśnie w tę lukę wchodzą… Chińczycy. Ale nie wprost.
Chińska technika, argentyńska ręka
Traxor to ciekawy przypadek. To nie jest klasyczny „import z kontenera”, tylko przemyślany miks globalizacji i lokalności. Za marką stoją dwie firmy: Ombú – solidny filar argentyńskiego przemysłu maszynowego, MB Maquinarias – zaplecze montażowe i organizacyjne.
Schemat jest prosty i skuteczny: sprawdzone podzespoły z Chin (silniki, skrzynie), montaż w Argentynie, lokalna sieć ponad 40 dealerów i centralny magazyn części. Efekt? Maszyna, która łączy tanią produkcję z czymś, czego często brakuje importowi – dostępnością serwisu.

Od 50 do 260 KM – czyli dla każdego coś roboczego, ale czy jest tanio?
Traxor nie bawi się w półśrodki. Wchodzi na rynek z pełną gamą – aż 10 modeli.
Segment lekki – prosto i bez kombinacji
TRX50 – 50 KM – 23 300 USD ok. 83 740 PLN
TRX80 – 80 KM – 35 200 USD ok. 126 500 PLN
To ciągniki dla hodowców i lżejszych prac. Czterocylindrowe silniki Yandong (3,3 l), mechaniczne skrzynie 8+8 lub 12+12, klasyczny rewers Shuttle Shift. Hydraulika? 38–48 l/min – bez fajerwerków, ale robi robotę.
Tu nie ma elektroniki, która „obraża się” na wilgoć. Jest mechanika, która wybacza błędy.
Segment średni – już bardziej uniwersalnie
- TRX100 – 100 KM: 55 250 USD ok. 198 560 PLN
- TRX115 – 115 KM: 64 100 USD ok. 230 370 PLN
- TRX130 – 130 KM: 69 700 USD ok. 250 500 PLN
Silniki YTO – 4 lub 6 cylindrów, do 7,7 litra pojemności. Skrzynie 12+12 lub 16+8, w zależności od wersji.

Wyżej w tej klasie:
- TRX150 – 150 KM: 86 200 USD ok. 309 800 PLN
- TRX180 – 180 KM: 95 100 USD ok. 341 780 PLN
Tu mamy już 6 cylindrów, większą masę i skrzynie 24+8 lub 24+24. To sprzęt do cięższej roboty – uprawa, transport, większe agregaty.

Segment ciężki – stare dobre konie robocze
I tu dochodzimy do sedna filozofii Traxora, bo flagowy ciągnik został wyposażony w silnik Yuchai, 6 cylindrów, 7,2 litra, turbo, intercooler. Brzmi znajomo? Bo to konstrukcja „starej szkoły”: duża pojemność, niskie wysilenie, minimum komplikacji. Cena?
- TRX260 – 260 KM: 133 000 USD ok. 478 000 PLN
Norma emisji? National III (odpowiednik Tier 3), czyli: brak AdBlue, mniej filtrów, łatwiejsza naprawa w terenie. Skrzynia? Mechaniczna TG32 – 32+32 biegi. Bez półbiegów pod obciążeniem, bez elektroniki. Za to z solidnością, którą doceni każdy, kto kiedyś naprawiał ciągnik młotkiem i kluczem 24. Hydraulika – już konkretnie: 130 l/min i cztery wyjścia.

Cena robi swoje, albo zapłać zbożem
Najciekawsze jednak jest to, co zwykle decyduje o zakupie. Traxor jest: o 20–30% tańszy od marek premium, dostępny z finansowaniem lokalnym, możliwy do spłaty… zbożem. Tak, dobrze czytasz. System płatności dopasowany do rolnika: 30% zaliczki,
reszta rozliczana po żniwach, może być w zbożu. W Europie brzmi egzotycznie. W Argentynie – to po prostu rozsądek.
Dlaczego to może zadziałać?
Bo Traxor idealnie trafia w realia Mercosur: ogromne gospodarstwa, ograniczony dostęp do serwisu, presja kosztów, potrzeba prostych rozwiązań. I tu wracamy do początku – gdy globalni giganci trzymają ceny, a rolnik szuka alternatywy, ktoś trzeci wchodzi i robi swoje. Bez wielkich sloganów. Bez rewolucji technologicznej.
Za to z czymś, co w rolnictwie nadal ma ogromną wartość:
prostotą, dostępnością i ceną, która nie zabija inwestycji na starcie. I wygląda na to, że właśnie taki „uszyty na miarę” ciągnik Mercosur przyjął całkiem dobrze. No a to, że w sumie jest chiński…















Coś Redaktorzy, którzy zachwalali nielegalne MTZ-y bo tanie i proste, a przy okazji na tym zarabiali, jakby teraz przemilczali fakt, że ostatecznie 29 stycznia br. NSA wydał całą serię wyroków unieważniających decyzje o rejestracji takich ciągników. Ci rzetelni Redaktorzy już nie muszą używać zwrotów ,,prawdopodobnie nielegalnie zarejestrowane,, czy ,, jak na razie rolnicy nie muszą się martwić,,. Już wszystko jasne. Tak samo jasne jest to, że promowanie nielegalnie udostępnianych ciągników bez homologacji podlega karom na zasadach określonych w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a sankcje jakie przewiduje ustawa to konieczność naprawienia wyrządzonej szkody. Jeśli więc jakiś Rolnik poczuje się zawiedziony z tytułu utraty rejestracji, to może szukać zadośćuczynienia od takich Redaktorów. Z wyrokami można zapoznać się na stronie cbosa nsa m. innymi pod sygnaturą II GSK 2256/25 i II GSK 2267/25 .
Czyś ty się chłopie nawdychał adblue? Co ma piernik do wiatraka?
Ano ma. Jeśli chce się być wiarygodnym dziennikarzem portalu branżowego, a nie nośnikiem kryptoreklam. Jedno zasadnicze pytanie gdzie informacja na portalach branżowych, że NSA ostatecznie potwierdził RAŻĄCE NARUSZENIE PRAWA przy rejestracji nielegalnie udostępnianych ciągników z importu? Czy któryś z Szanownych Redaktorów co to się produkowali na portalach branżowych i YT coś o tym wspomniał? Przecież wcześniej na bieżącej komentowali sprawę uspokajając Rolników, których wcześniej zachęcali do kupna nielegalnych ciągników, że jak to w Polsce: (…) Orzeczenie WSA brzmi groźnie dla właścicieli MTZ, ale pamiętajmy, że wyrok jest nieprawomocny, dotyczy tylko jednego egzemplarza ciągnika marki MTZ i na razie nie widać by aparat państwowy chciał unieważnić wszystkie tego rodzaju przypadki (pamiętajmy, że nie tylko MTZ wprowadza na rynek tego typu traktory). Na pewno problem istnieje, ale czy zostanie jakoś rozwiązany w najbliższym czasie? Raczej nie. ( źródło; portal Farmer )