Transformacja energetyczna jedną z przyczyn wysokich cen nawozów. I nie tylko nawozów

fot. K. Drozd

Odchodzenie od węgla i podążanie Europy w kierunku neutralności energetycznej powoduje zwiększone zapotrzebowanie na gaz ziemny, a co za tym idzie, jego ceny wzrastają. To z kolei przekłada się na produkty, do których wytworzenia jest on potrzebny.

W światowym bilansie energetycznym gaz ziemny znajduje się na trzecim miejscu, po węglu i ropie naftowej z ponad 20 proc. udziałem, a jego udział lawinowo wzrasta jako paliwa kopalnego, które najmniej oddziałuje na środowisko. Niektóre prognozy długoterminowe przewidują, że wkrótce w bilansie energetycznym świata gaz ziemny zdeklasuje nie tylko węgiel, ale także ropę naftową. Z prognoz MAE wynika, że popyt na gaz będzie rósł średnio na rok o 1,6 proc. Uzupełniającą rolę w bilansie energii pełnią: energia jądrowa oraz OZE – energia wodna, wiatrowa, słoneczna, geotermalna oraz biomasa.

Wzrost cen być może przebiegałby w bardziej harmonijny, a nie skokowy sposób, gdyby nie skutki gospodarcze wywołane pandemią Covid-19. Po pierwsze, podobnie jak po każdym większym kryzysie gospodarczym, gwałtownie wzrósł popyt na dobra i usługi. Do poziomu sprzed pandemii powróciły nasza konsumpcja i mobilność, a więc także zapotrzebowanie na paliwa i energię niezbędne do produkcji i transportu. Zarazem wiele państw, na czele z Chinami, zaczęło odtwarzać lub nawet zwiększać zapasy rezerw strategicznych, przez co światowy popyt na wszystkie surowce wzrósł do poziomu większego niż przed pandemią.

Krótkookresowe możliwości zwiększenia podaży surowców w odpowiedzi na zwiększony popyt są ograniczone. Infrastruktury wydobywczej (szyby naftowe, gazowe, kopalnie itp.) i transportowej (tankowce, gazowce, rurociągi itp.) nie da się w sposób elastyczny zmienić w odpowiedzi na skok popytu. Zwiększony popyt musi się więc przełożyć na wzrost cen i to gwałtowny, bowiem przy silnych ograniczeniach podażowych koszt zwiększenia podaży energii o jednostkę jest bardzo wysoki.

Do tych wszystkich czynników dokładają się jeszcze utrudnienia ze strony Rosji, która rozgrywa swego rodzaju wojnę hybrydową, właśnie z pomocą jednego z najważniejszych surowców energetycznych, czyli gazu ziemnego, którego jest znaczącym producentem i dostawcą na europejski rynek. Oczywiście sami Rosjanie w komunikatach wysyłanych na rynek temu zaprzeczają, jednakże wprawni obserwatorzy nie mogą nie zauważyć faktu, że gaz stał się elementem swoistej walki o wpływy.

Kiedy zatem można się spodziewać spadków, na które wszyscy w Europie i nie tylko czekają? Niecałe 2 tyg. temu rosyjski Gazprom rozpoczął znów napełnianie swoich europejskich magazynów z pełną mocą. Spowodowało to od razu spadki w kontraktach na gaz, ale na powrót do bardziej akceptowalnych poziomów przyjdzie nam z pewnością jeszcze poczekać, gdyż napełnianie magazynów nie zakończy się raczej przed końcem br.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności