Tani ciągnik? Obecnie kojarzy nam się z jednym kierunkiem – Chinami. Myślenie to jest jednak nieco stereotypowe. Jednak mało kto kojarzy tanie ciągniki z markami z tzw. globalnej północy. A może jednak? O to bez wątpienia stara się Dug Wilson, który w Kanadzie tworzy ciągniki Ursa AG.
Ceny ciągników „wymknęły się spod kontroli”
Jak mówi założyciel marki w wywiadzie dla Farms.com, marka Ursa AG powstała po to, aby pomóc znaleźć rolnikom tańszą alternatywę na rynku ciągników. Jak zauważa, ceny ciągników “wymknęły się spod kontroli”, rosnąc w “szalonym” tempie od 2018 roku. To niejedyna motywacja pomysłodawcy; jego zdaniem problemem rolników jest obecnie również stopień skomplikowania ciągników naszpikowanych elektroniką, co w rezultacie czyni ich uzależnionymi od wyspecjalizowanych serwisów.
Prosty zamiast skomplikowanego
– Postanowiliśmy więc zbudować traktor, który byłby niedrogi, prosty i który można naprawić samemu. I myślę, że udało nam się to osiągnąć – twierdzi w rozmowie z Farms.com.
Największy obecnie w gamie Ursy model waży 8,6 t i ma 260 KM mocy pochodzących z silnika Cumminsa o pojemności 8,3 l; jednostki pamiętająca lata 90. Mniejsze modele ważą po 6 t i mają 150 i 180 KM pochodzących również z silników Cumminsa, jednak o mniejszej pojemności – 5,9 l. Wszystkie silniki są używane, jednak po regeneracji, a zasilanie paliwem odbywa się za pośrednictwem prostych, mechanicznych pomp.
Międzynarodowe podzespoły i lokalna produkcja
A skąd pochodzą części do ciągników? O jednostkach napędowych już wspomnieliśmy, jednak design nasuwa jednak skojarzenia z dalekim wschodem. Tak, komponenty do produkcji ciągników pochodzą z całego świata, a podzespoły mechaniczne pochodzą m.in. od producentów takich jak LUK (sprzęgła) czy Carraro (przednie mosty). Niektóre części są też produkowane na miejscu, w zakładzie produkcyjnym Ursa AG. W kabinie widać wykorzystanie dalekowschodnich komponentów. Ciekawa jest kierownica, która prawdopodobnie pochodzi z ciężarówki (trójramienna, ale niesymetryczna).

– Nie są to najbardziej luksusowe kabiny na świecie, ale są wygodne – przyznaje Wilson. Mimo to kabiny są klimatyzowane i mają pneumatyczne fotele. Sterowanie funkcjami ciągnika jest za to w pełni mechaniczne; bez elektrycznych przełączników ani płyty głównej.
Zobacz także: Jedyny taki prototypowy polski ciągnik odnaleziony. Dostał drugie życie
Ile kosztuje prostota? Ceny ciągników Urasa AG
A teraz czas na ceny. Model 150-konny kosztuje w przeliczeniu ok. 80 tys. euro, 180-konny nieco ponad 93 tys. euro, zaś największy, 260-konny nico ponad 124 tys. euro. Dość konkurencyjnie, prawda?
















Chiny wyleczą wszystkich z wszystkiego że za miskę ryżu będziemy robiły.
Szkoda, że taka alternatywą jest niemożliwa na rynku samochodów.
Jak patrzę na tylną oś, to widzę Jumza…