Szkody łowieckie – konfliktogenne z natury

Temat odszkodowań za szkody wyrządzone w uprawach rolnych przez zwierzynę łowną, wypłacanych rolnikom przez koła łowieckie, od lat budzi emocje. Czy tak musi być? Trudno czasem o kompromis na linii rolnik – koło łowieckie, ale do ugodowych sytuacji dochodzi w przewadze. N

Na początek warto podkreślić, że łowiectwo jest nieodłącznym elementem ochrony środowiska przyrodniczego. Zwierzyna w stanie wolnym i żywym jest własnością skarbu państwa, a więc nas wszystkich. Nadleśnictwa w całej Polsce, wbrew opiniom, realizując gospodarkę leśną, partycypują tym samym w to, aby szkody łowieckie były w możliwy sposób minimalizowane. Gospodarka łowiecka to, bowiem racjonalna hodowla i ochrona zwierzyny, a nie tylko strzelanie jak nam się bardzo często wydaje.

– Nadleśnictwo Nowogard (woj. Zachodniopomorskie) to teren administracyjny o pow. 100 tys. ha. Samych lasów jest, 20 tys. ha.  Po naszych lasach biega w granicach 700-750 sztuk jeleni, ok. 3 tysiące saren, i ok. 600 – 700 sztuk dzików. – mówi Tadeusz Piotrowski, szef Nadleśnictwa Nowogard. Gospodarowanie populacją zwierzyny łownej, musi się odbywać zgodnie z gospodarską leśną i rolną. Nadleśnictwo bardzo silnie partycypuje w tym, by ta zwierzyna została w lesie. By każdy odwiedzający nasze lasy mógł podziwiać nie tylko krajobrazy i roślinność, ale także żywą, dziką zwierzynę. Aby utrzymać ciągłość i trwałość życia lasu, a jednocześnie bytność zwierzyny, potrzebne są spore środki finansowe. Wydajemy na ten cel 400-500 tys. zł rocznie. Robimy też wszystko, aby zwierzyna żerowała w lasach. Zakładane są sady dzikich drzew owocowych z odpowiednio dobrany gatunkami, które w zimę dadzą pożywienie, przejścia przez uprawy i posadzona jest lipa, poletka, łąki śródleśne, pasy zaporowe, mieszanki traw wieloletnich.

Ale las nie daje równej ilości pożywienia, a rozwijająca się lista fenotypów, sprawia, że na polach rosną rośliny przyciągające zwierzynę, jak osę do słodkiego. Dlatego też zwierzęta chętnie wychodzą na pola, szukając urozmaicenia swojej diety. I tu zaczyna się problem. Żywiąc się na łonie plantacji zakładanych przez ludzi, wyrządzają tym samym szkody.

Koła myśliwych, które wydzierżawiając obwody łowieckie, stają się w świetle przepisów odpowiedzialne za szkody wyrządzone przez zwierzynę łowną. Warto dodać też, zgodnie z prawem koła te są właścicielami zwierzyny martwej. Mimo to w 100% są odpowiedzialne za szacowanie strat i wypłacanie odszkodowań producentom rolnym, za zniszczenie wyrządzone przez żywe zwierzęta. Proces obliczania skali zniszczeń i adekwatnego do niej odszkodowania, z natury prawnej powoduje, że koła łowieckie działają poniekąd na swoją niekorzyść.

Współpraca na linii nadleśnictwo-koło łowieckie ma jeszcze drugą płaszczyznę. Koła łowieckie realizują tzw. roczne plany łowieckie, zatwierdzane przez dane nadleśnictwo, po wcześniejszym zaciągnięciu opinii u wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. To w tych planach, zgodnie ze wspomnianą wyżej gospodarką łowiecką, określa się ile zwierząt, w jakim wieku jest kierowana do odstrzału na polowaniach.
Rolnik może oczekiwać odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny. Straty wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną takie jak bobry, czaple czy wilki, są rekompensowane przez wojewódzkich konserwator przyrody, a decyzje o wysokości odszkodowania podejmuje wojewoda. Trzeba też pamiętać, że niektóre tereny są wyłączone z obwodów łowieckich np. w chwili, gdyż strzelanie nie jest bezpieczne, ze względu, na to, że dookoła pola znajdują się siedliska ludzi. W takim przypadku odszkodowania również wypłaca wojewoda.  
– Ustawa łowiecka nakłada obowiązek szacowania szkód i wypłacania odszkodowania na koła łowieckie, ale obliguje także właścicieli gruntów rolnych do pracy w kierunku zredukowania tych szkód. Jeśli rolnik odmawia współpracy w tym zakresie, koło ma możliwość odstąpienia od wypłaty – mówi Andrzej Mucek szacujący straty w imieniu koła Lis”, dzierżawiącego obwody łowieckie od Nadleśnictwa Nowogard. Ta współpraca ma bardzo duży zakres. To może być ustawianie urządzeń do odstraszania i odstrzeliwania zwierzymy, możliwość grodzenia, stosowania środków chemicznych odstraszających zwierzynę, odciąganie zwierzyny z pól na zasadzie jej dokarmiania.

 
Przykładem takiej współpracy może być działanie na rzecz ograniczenie szkód wyrządzanych na polach przez zwierzyną łowną w gospodarstwie pana Tadeusza Leusa z miejscowości Drzewica (pow. Kamieński w woj. Zachodniopomorskim), gospodarującego na 190 ha. Jego pola leżą w bardzo niekorzystnym w tym ujęciu miejscu. Uprawy są z zewsząd otoczone przez pełne zwierzyny lasy. Straty w gospodarstwie były znaczne. W jednym roku rolnik stracił 32 ha plantację rzepaku. Dziś udaje się je ograniczyć. Potrzeby był kompromis i współpraca koła z rolnikiem.
– Ja mam pola przy samym lesie – mówi Tadeusz Leus. Jeżeli chodzi o podejście koła do sprawy, ostatnie lata wypadały bardzo dobrze. Szacowanie strat odbywa się bardzo szybko. Ja wychodzę z założenia, że straty ponosi zarówno koło jak i ja. Dlatego też podejmuje w miarę możliwości pracę nad ograniczeniem tych szkód. Dostaje materiały do zamontowania pastucha od koła, ale już we własnym zakresie go instaluje. Zdaje sobie sprawę, że koła nie są wstanie, wziąć na siebie całego ciężaru związane z wypłatą odszkodowań. Chociaż raz otarliśmy się o sąd, to bardzo często idę na kompromis.W tym roku  Koło Łowieckie “Lis” zamontowało również na granicy pola rolnika z lasem ogrodzenie chroniące najbardziej narażoną na szkody cześć plantacji. Bardzo często najmowani są także stróże z psami, którzy odstraszają zwierzynę. Działania te znacznie ograniczyły straty.
 
foto: Na tle ogrodzenie, chroniącego pole przed zwierzyną łowną, stoją od prawejj: Jan Styrna, łowczy Koła Łowieckiego “Lis”, Andrzej Mucek, członek Koła odpowiedzialny za szacowanie szkód oraz Tadeusz Leus – właściciel pola.
<img src=http://www.wrpnowe.home.pl/fotomoje/na4str.jpg align=right width=200

Zdaniem rolnika, ustawa o prawie łowieckim jest zła. Żywa zwierzyna jest własnością skarnu państwa, i to budżet krajowy powinien wypłacać odszkodowanie. Pan Tadeusz uważa też, że odszkodowania łowieckie, powinny być włączone do grupy  ryzyk ubezpieczeń od klęsk z dotacją państwa.

 
Koło Łowieckie “Lis” wydaje rocznie 50-60% swoje budżetu na wypłatę odszkodowań. Oprócz tego ponosi koszty szkolenia ludzi, którzy szacują straty. Skąd te pieniądze? Głownie wpływy to należności wpływające z polowań dewizowych (myśliwi z innych krajów wykupują prawo do odstrzału określonej liczby zwierząt), składek członkowskich oraz sprzedaży upolowanej zwierzyny.

Temat odszkodowań jest bardzo szeroki. Nie da się go opisać w jednym artykule. Będziemy go z pewnością kontynuować w kolejnych numerach WRP.

Marcin Simiński
współpraca i foto: Daniel Alankiewicz
Wrp.pl
redakcja@wrp.pl

       “