Sytuacja w rolnictwie, a protest w Bydgoszczy

We wtorek odbył się protest rolników w Bydgoszczy, dlatego postanowiliśmy poruszyć dwa główne problemy jakie ma polska wieś – mówi Marcin Wroński, prezes Instytutu Rozwoju Rolnictwa im. Władysława Grabskiego. – Pierwszy z nich to problemy z zakupem ziemi.

Od wstąpienia Polski do UE ceny gruntów rolnych wzrosły o 300-400%. Średnia cena ziemi rolnej w obrocie prywatnym to 26 tys. zł za hektar, ale grunty w Polsce są i tak znacznie tańsze niż w starych krajach Wspólnoty. Ponad dwukrotnie tańsze niż w Niemczech, czterokrotnie tańsze niż w Belgii i Danii, a ponad sześciokrotnie tańsze niż w Holandii. 
Ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że mimo obowiązującego zakazu cudzoziemcy kupują u nas ziemię, a dane MSW są bardzo zaniżone.
Przepisy regulujące obrót ziemią w Polsce powinny zostać zmodyfikowane tak, żeby w lepszy sposób zabezpieczać interesy polskich rolników. Cudzoziemcy nie mogą przejmować ziemi przez spółki. Ziemia to nie jest towar jak każdy inny i państwo musi o tym pamiętać. Muszą zostać wprowadzone zaostrzenia w obrocie ziemią – uważa Marcin Wroński.  
Zgodnie z opinią prezesa Instytutu Grabskiego, powinien istnieć wymóg osobistego użytkowania zakupionej ziemi przez 15 lat, z zakazem jej wydzierżawiania i sprzedaży, tak jak we Francji. Agencja Nieruchomości Rolnych powinna czuwać nad tym, żeby ziemia rolna trafiała do prawdziwych rolników. Prawo pierwokupu muszą mieć rolnicy tracący swoje nieruchomości w skutek wywłaszczania np. na potrzeby kopalni odkrywkowych. 
Władze powinny odmówić wyrażenia zgody na transakcje obrotu ziemią rolniczą, gdy nabycie wskazuje na spekulacyjny charakter, nie ma służyć do powiększenia istniejącego gospodarstwa, lub mają zostać trwale wyłączony z produkcji. Ze względu na nadmierną koncentrację gruntów w rękach jednej osoby, transakcje takie powinny być blokowane. Takie przepisy istnieją w Niemczech – dodaje Wroński. 
Drugi problem to wystąpienie afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dzików na terenie Polski, co jest powodem embarga na polskie mięso. 
W tej kwestii Instytut proponuje działania, celem których będzie zdjęcie z rynku nadwyżki wieprzowiny, takie jak: uruchomienie dopłat do prywatnego przechowywania. Można zmniejszyć ilość półtusz na rynku za pomocą Agencji Rezerw Materiałowych (ARM), tak jak to miało miejsce w 2007 roku. Może ona skupić półtusze wieprzowe lub elementy mięsa wieprzowego po cenach rynkowych w celu zwiększenia lub wymiany swoich zapasów. Powinny zostać wprowadzone rekompensaty dla producentów trzody chlewnej. Podobne mechanizmy funkcjonowały, gdy tracili producenci warzyw. Spowodowane to było falą zakażeń bakterią E. coli. Komisja Europejska przeznaczyła wtedy Polsce na te wypłaty 46,3 mln euro.
Przedstawiciele Instytutu Rozwoju Rolnictwa spotkali się z rolnikami podczas protestu w Bydgoszczy.
(opr. wrp.pl)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności