Dzisiejsza technika rolnicza potrafi naprawdę wiele. Klimatyzacja, skrzynie bezstopniowe itp – ciągnik coraz częściej przypomina komputer na kołach niż prostą maszynę do pracy. I dobrze, bo robota ma być szybka, dokładna i wygodna. A jednak… wystarczy zobaczyć stary ciągnik, żeby coś w środku lekko drgnęło.
Nie ma co ukrywać, że choć nowoczesne maszyny robią wrażenie, to widok starego „dziadka” – z prostą maską, metalowym siedzeniem i charakterystycznym klekotem – zawsze zmiękcza serce. I właśnie takie emocje potrafi wywołać przegląd ogłoszeń na Traktorpool.
Nie do pracy, tylko dla duszy
Trzeba to powiedzieć wprost – takie ciągniki nie są już dziś przeznaczone do ciężkiej pracy w polu. Oczywiście wiele z nich wciąż odpala i pojedzie, ale ich rola jest już zupełnie inna. To maszyny:
- do podziwiania,
- do pielęgnowania,
- do pokazania na zlocie,
- do przejażdżki w niedzielne popołudnie.
Trochę jak stary zegarek po dziadku – może i smartfon pokazuje godzinę dokładniej, ale to nie to samo.
Historia, która kiedyś była codziennością
Najciekawsze w tych maszynach jest to, że kiedyś były… zwyczajne. Produkowane w tysiącach egzemplarzy, pracowały w gospodarstwach od świtu do nocy. Dziś sytuacja się odwróciła. Wiele z nich zniknęło bez śladu, a te, które przetrwały, stały się zabytkami techniki. Niektóre wręcz unikatem.
I to właśnie często robi cenę. Bo płaci się nie tylko za stal i silnik, ale za historię, stan zachowania i – nie ukrywajmy – rzadkość.
Co można znaleźć w ogłoszeniach?
Przeglądając Traktorpool, można natrafić na prawdziwe perełki. Oto kilka przykładów – każdy z nich to kawałek historii na kołach.
Oto przykłady zabytkowych ciągników:
International Harvester (1960–1961)

Kolekcjonerski egzemplarz z silnikiem benzynowym BC144, po całkowitym remoncie, zarejestrowany i gotowy do jazdy.
Cena: 60 000 zł netto
Steyr 80 15er (1955)

Mały, ale niezwykle klimatyczny ciągnik kolekcjonerski. 11 kW mocy, prędkość maksymalna 13 km/h. Sprzedawany z osprzętem – kosiarką i skrzynią.
Cena: 21 299 zł netto
John Deere 710 S (1965)

Klasyczna konstrukcja z jednym właścicielem, 36 kW mocy i 10 biegami do przodu. Maszyna, która swoje przepracowała, ale wciąż trzyma formę.
Cena: 16 613 zł netto
Fendt Favorit 1 (1961)

Solidna niemiecka robota – 3 cylindry, około 40 KM, bogate wyposażenie, w tym ładowacz czołowy. Po licznych inwestycjach i modernizacjach.
Cena: 28 753 zł netto
Porsche 308N (1959)

Tak, to nie pomyłka – Porsche produkowało także ciągniki. 25 kW mocy i prędkość do 40 km/h czynią go jednym z ciekawszych egzemplarzy kolekcjonerskich.
Cena: 172 520 zł netto
Ford Super Dexta (1963)

Klasyka brytyjskiej mechaniki – 32 kW (42 KM), prosty, solidny i wciąż ceniony przez kolekcjonerów.
Cena: 13 312 zł netto
John Deere 710 Lanz (1966)

Maszyna z duszą – 37 kW, bardzo dobry stan ogumienia i klasyczna, mechaniczna konstrukcja.
Cena: 25 558 zł netto
Fendt F12 (1953)

Jednocylindrowy klasyk po pełnej renowacji. 12 kW mocy, stan niemal fabryczny i nowe ogumienie. Prawdziwa perełka.
Cena: 39 403 zł netto
Ile kosztuje sentyment?
Ceny podane powyżej są w przeliczeniu na złotówki i netto – i jak widać, potrafią być bardzo różne. Od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Czy to dużo?
Jeśli patrzeć przez pryzmat pracy – zdecydowanie tak. Jeśli jednak spojrzeć na to jak na kawałek historii – już niekoniecznie. Bo nie wszystko musi mieć sens ekonomiczny
Rolnictwo to dziś biznes, liczby, wydajność i koszty. Ale gdzieś obok tego wszystkiego jest jeszcze miejsce na pasję. Na ciągnik, który: nie musi zarabiać, nie musi być najszybszy, nie musi mieć GPS-u. Wystarczy, że jest.
I czasem właśnie taki stary, wysłużony ciągnik daje więcej radości niż najnowsza maszyna z salonu. Bo przypomina, skąd to wszystko się zaczęło.















