Ślimaki – sposób na dodatkowy biznes na wsi

0
414
Profesor Maciej Ligaszewski

Rozmowa z profesorem Maciejem Ligaszewskim z Instytutu Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Balicach koło Krakowa.

Czy hodowca ślimaków jest też rolnikiem?

– Jest rolnikiem, ponieważ musi się znać na uprawie gleby z terenu swojej zagrody towarowej. Wiedzieć jakie rośliny wybrać ze względu na jakość tej gleby i warunki wodne. No i dysponować również odpowiednimi narzędziami uprawowymi. Ale rolnikiem nie musi być. Przedstawiciele innych zawodów mogą też hodować ślimaki. Tylko, że to są wówczas osoby, które nie mają żadnego zmysłu do zwierząt. Po prostu, jak prawnik zajmie się hodowlą ślimaków czy też inżynier, który coś tam projektował, to nie można życia organicznego przekładać na sztywne reguły.

Dlaczego warto hodować ślimaki?

– Jest to przede wszystkim dodatkowy dochód w gospodarstwie rodzinnym. Natomiast nie można traktować hodowli ślimaków w przypadku małej skali ich produkcji jako głównego źródła utrzymania. Poza tym wydaje się, że dla ludzi, którzy interesują się pewnymi nowinkami w rolnictwie czy zootechnice jest to jakiś ciekawy sposób również spędzania czasu z rodziną. Jest to pewna forma dywersyfikacji produkcji gdzie ktoś albo pracuje zawodowo albo prowadzi gospodarstwo metodami tradycyjnymi, a dodatkowo hoduje ślimaki. Hodowla ślimaków nie jest zagrożeniem dla środowiska naturalnego, ponieważ nie wytwarzają one toksycznych dla środowiska ścieków odzwierzęcych ani odorów. Śmiało moim zdaniem można je hodować na terenach objętych programem Natura 2000 czyli stanowią dobrą alternatywę dla rolników posiadających właśnie takie tereny.

Jeśli chodzi o ślimaki są dwa kierunki ich pozyskiwania. Można je zbierać w środowisku naturalnym lub hodować.

– To zależy przede wszystkim od gatunku ślimaków. Zbiera się w Polsce rodzimy gatunek ślimaka winniczka i jest to tradycja sięgająca czasów przedwojennych naturalnych populacji bez hodowania. Obecnie w naszym kraju ślimak winniczek został ,,przebrany‘’ i jest objęty częściową ochroną gatunkową.

Czyli zbieractwo ślimaków to jest tradycja kontynuowana już od wielu lat., a hodowla to novum, które pojawiło się w naszym kraju dopiero w XX wieku?

– Trzeba tutaj odróżnić dwie sprawy związane z gatunkiem ślimaka. Zbiera się rodzimego ślimaka winniczka. Natomiast hoduje się ślimaka szarego, który należy do innego gatunku i specjalnie w tym celu został sprowadzony do Polski. Winniczki bowiem nie nadają się do hodowli, a ten jak najbardziej. Składa też więcej jaj i wielokrotnie szybciej niż winniczki przyrasta na paszy.

Jakie były początki hodowli ślimaków w Polsce?

– We wczesnych latach 90 ubiegłego wieku w ramach pomocy przedakcesyjnej między innymi Francuzi drobnym polskim przedsiębiorcom zaproponowali instruktarz i pomoc w zakładaniu małych ferm hodowlanych ślimaków. Pierwsze takie fermy postały na Podkarpaciu wokół miejscowości Boguchwała oraz na dolnym Śląsku w okolicach Wałbrzycha. Następnie w Instytucie Zootechniki w Balicach koło Krakowa została utworzona Doświadczalna Ferma Produkcyjna ślimaka szarego, której początkowym celem było wdrażanie francuskich technologii w naszych warunkach klimatycznych, gospodarczych i fizjograficznych. Zajmowaliśmy się też szkoleniem osób zainteresowanych hodowlą oraz zaopatrywaniem ich w reproduktory ślimaków.

Jaka jest w tej chwili skala produkcji ślimaków w Polsce?

– Właściciele dużych ferm hodowlanych szacują, że obecnie w naszych kraju produkuje się około 2 tysięcy ton ślimaków rocznie. Są to tylko przybliżone dane, ponieważ oprócz dużych potentatów hodowlanych w tej branży istnieje również jeszcze masa małych producentów, którzy samodzielnie dostarczają ślimaki do Francji czy Włoch.

Zapotrzebowanie na ślimaki jest większe w kraju czy zagranicą?

– Z tych 2 tysięcy ton tylko kilkanaście trafia na nasz rynek, a resztę eksportujemy głównie do Włoch, Francji, Hiszpanii i Belgii. Myślę, że spożywanie ślimaków staje się coraz bardziej popularne w naszym kraju, ale jeszcze daleko mam np. w tym względzie do Francji gdzie ponad 90 procent ślimaków podawanych na stołach pochodzi z Polski.

Ślimaki hoduje się tylko z myślą o ich spożyciu czy też w innych celach?

– W ostatnim czasie coraz bardziej popularna staje się hodowla ślimaków z myślą o pozyskaniu od nich śluzu, który wykorzystywany jest w branży kosmetycznej i farmaceutycznej. Uniwersytet Śląski prowadzi badania w zakresie wpływu śluzu ślimaków na zwalczanie in vitro komórek nowotworowych.

Jaki zatem gatunek ślimaków nadaje się najbardziej do hodowli?

– Obecnie są trzy duże gatunki ślimaków lądowych w Europie w obrocie towarowym, a niektóre również w hodowli. Jest to ślimak turecki, który nie jest przedmiotem hodowli w Europie Środkowej i Europie Zachodniej. Jedynie czasami jest sprowadzany i przetwarzany z Turcji czy Iranu. Jest ślimak winniczek, którego próby hodowli i to udane były przeprowadzane w Instytucie w Balicach. Jednak ten kierunek hodowli okazał się mało opłacalny ze względu na zbyt niskie ceny ślimaków w stosunku do nakładów. Jest wreszcie ślimak szary, którego wyróżniamy dwa podgatunki, większy afrykański i mniejszy europejski. I te dwa podgatunki są przedmiotem intensywnego chowu fermowego, bo od strony biologicznej są najbardziej podatne na zabiegi hodowlane. Ich hodowla charakteryzuje się duża wydajnością. Hodowcy z jednego hektara mogą uzyskać przeciętnie od 20 do 30 ton. I tutaj jedynym limitującym ograniczeniem jest popyt. Na szczęście mięso ślimaków w postaci produktu chłodzonego można przechowywać bardzo długo. A i żywe ślimaki w temperaturze plus sześć stopni i odpowiednich dla nich pomieszczeniach można przechowywać przez pół roku.

Jakie są optymalne warunki dla hodowli ślimaków?

– Długo można byłoby na ten temat rozmawiać. Przede wszystkim musi być lokalny mikroklimat sprzyjający przedłużeniu okresu hodowlanego, to znaczy wcześniej ustępujące przymrozki na wiosnę i później rozpoczynające się przymrozki jesienne. Ślimak szar, gdy temperatura spada poniżej 10 stopni przestaje już żerować i tym samym przestaje rosnąć. System chowu jest jednosezonowy. Jeżeli od wczesnej wiosny do września czyli przez 6 – 7 miesięcy ślimaki nie dojrzeją i nie osiągną wartości towarowej, tzw. rozrodczej to hodowcy maja problem z ich przechowaniem czy wykorzystaniem.

W jaki sposób hoduję się ślimaki?

– Pierwsza cześć cyklu hodowlanego odbywa się w odpowiednio klimatyzowanych pomieszczeniach takich jak pomieszczenie do rozrodu ze skrzyniami do utrzymania reproduktorów, pomieszczenie do inkubacji jaj, pomieszczenie do podchowów lęgu. Wylęg może się odbywać na małą skalę w pomieszczeniu w odpowiednich kuwetach, a na dużą skalę w ogrzewanych tunelach foliowych.

Natomiast jedyną opłacalną formą chowu towarowego ślimaków jest jego chów i utrzymanie w polowych zagrodach towarowych. I to są zagrody odpowiednio zabezpieczone przed ucieczkami ślimaków oraz posiadają odpowiednio uprawioną glebę obsianą roślinami paszowymi, które też pełnia rolę okrywową stwarzając odpowiedni mikroklimat dla ślimaków. No i przy przeciętnym zagęszczeniu wylęgu ślimaków na wiosnę w takich zagrodach towarowych 50 % powierzchni musi być pokryte specjalnymi kuwetami – karmnikami, gdzie na wieczór sypie się specjalną roślinną suchą pasze dla ślimaków. A pod spodem ślimaki chronią się w ciągu dnia. Przy większym zagęszczeniu stosunek tych karmników do powierzchni zagrody powinien być większy, by ślimaki nie przeszkadzały sobie w drodze do jedzenia.

W jaki sposób odżywiają się ślimaki?

– W intensywnych hodowlach 90 procent przyrostu biomasy pochodzi ze skarmiania specjalnymi suchymi roślinnymi mieszankami paszowymi. Pierwszy etap karmienia stanowi roślinność, którą sadzimy w zagrodach. Są to specjalne gatunki roślin i trwa, które odgrywają ważną role w pierwszych 4 – 5 tygodniach życia – wtedy to ślimaki odżywiają się wyłącznie liśćmi tych roślin. To jest niezbędne dla rozwoju ich muszli. Niewłaściwy bowiem rozwój muszli powoduje karłowacenie ślimaka. Już w tym okresie zaczyna się lekko posypywać rośliny sucha paszą, aby ślimaki się do niej przyzwyczaiły. Z czasem, gdy ślimaki dorastają już nie utrzymują się tylko na tych roślinkach i żeby się schronić przed słońcem wchodzą pod te drewniane kuwety i wtedy podaje się na wierzch kuwet suchą paszę, aby doprowadzić do odżywiania już tylko tą formą karmy. Sucha pasza podawana jest wieczorem przed zmierzchem, ale wcześniej trzeba powierzchnie zagrody zrosić wodą. Dlatego, w każdej zagrodzie powinny być zainstalowane sztuczne deszczownie.

Czy hodowla ślimaków jest bardzo absorbująca?

– To wszystko zależy od skali produkcji. Na pewno codziennie trzeba doglądać. Powierzchnią do 80 arów daje radę zająć się jedna rodzina. A gdy jest okres zbioru i ślimaki trzeba szybko zebrać warto zatrudnić dodatkowo jeszcze kilka osób. Natomiast na dużych fermach jest to w znacznym stopniu praca sezonowa. Ogromne zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników jest w okresie rozrodu ślimaków, pielęgnacji reproduktorów czy liczenia jaj. Opieka nad wylęgiem wymaga wielkich nakładów pracy i czasu. Potem jest już spokojniej i można zredukować załogę tylko do osób zajmujących się podawaniem paszy i zraszaniem wodą. Codziennie trzeba też sprawdzać czy nie zostały naruszone bariery zapobiegające ucieczkom ślimaków. Następny okres większego zapotrzebowania na siłę robocza stanowią zbiory ślimaków. Wtedy to nawet kilkadziesiąt osób w ciągu kilku dni może zebrać wszystkie ślimaki.

Jakie parametry powinien spełniać ślimak gotowy do zbioru?

– Powinien mieć przede wszystkim odpowiednią wielkość. Minimalna w przypadku ślimaka szarego europejskiego – to jest jakieś 6 – 7 gramów. Natomiast podgatunek afrykański może przyrastać nawet do 20 – 30 gramów, ale tak duże ślimaki nie są chętnie kupowane. Ślimak gotowy do sprzedaży powinien przeciętnie ważyć od 16 do 18 gramów. Poza tym bardzo ważna, a może nawet najważniejsza jest odpowiednia jakość muszli. Musi ona być dojrzała, twarda, odporna ma mechaniczne uszkodzenia, bo ślimaki zbiera się do worków. Jej wielkość musi być dostosowana do masy ciała ślimaka. Każdy odbiorca z zagranicy ma indywidualne wymagania w odniesieniu przeważnie do masy ciała ślimaków, ale też czasami do średnicy muszli.

Czy na hodowli ślimaków można dobrze zarobić?

– To zależy od relacji w ramach umów kontraktacyjnych między hodowcą a odbiorcą ślimaków. Od zaproponowanej ceny. Nie powinna być niższa niż 15 złotych za kilogram. Jest to cena minimalna. Poniżej tej ceny trzeba dokładać do produkcji. Im większa skala produkcji – to z jednej strony rośnie ryzyko biznesowe (bo to są umowy międzynarodowe), ale jednocześnie rośnie opłacalność, ponieważ składnikiem zysków jest nie tylko zysk z wyprodukowanej masy towarowej, ale również produkt przetworzony, zyski ze szkoleń prowadzonych dla drobnych hodowców, którzy stają się w ramach kontraktacji podwykonawcami, zysk ze sprzedaży paszy, materiału zarodowego czy ze sprzedaży kuwet hodowlanych. W pewnym stopniu można zarobić też na działalności agroturystycznej, ponieważ hodowla ślimaków może stanowić również jedną z atrakcji turystycznych czy kulinarnych regionu na terenie którego zlokalizowana jest ferma hodowlana ślimaków.

Co by Pan radził osobie, która chce zostać hodowcą ślimaków.

– Radziłbym przede wszystkim, aby taka osoba od razu nie rozpoczynała produkcji na bardzo duża skalę i nie wydała na ten cel wszystkich swoich oszczędności. Niech spróbuje najpierw na małej powierzchni, kilkunastu arów i wtedy jak się w pierwszym roku coś nie uda to zawsze może wyciągnąć wnioski ze swoich niepowodzeń i spróbować ponownie. Wydaję mi się, że metoda małych kroków będzie tutaj najlepsza.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Wojciech Petera